Fani serii Assassin’s Creed, szczególnie ci będący z nią dłużej, z pewnością nie mogą doczekać się Black Flag Resynced. Mamy więc dobre informacje.
Premiera nadchodzącej produkcji jest praktycznie niezagrożona. Wszystko bowiem idzie zgodnie z planami deweloperów.
Assassin’s Creed Black Flag Resynced
Black Flag Resynced w złocie
Skąd to wiemy? Ano stąd, że Ubisoft oficjalnie potwierdził w mediach społecznościowych, że Assassin’s Creed Black Flag Resynced otrzymało złoty status. W praktyce oznacza to, że wszelkie prace nad premierową wersją gry zostały już zakończone. To, w jakim stanie remake Assassin’s Creed 4: Black Flag, odpowiada stanowi z dnia premiery, wypalonemu na płytach w pudełkach. Oczywiście teoretycznie, bo w praktyce często w dniu ukazania się danej produkcji i tak otrzymuje ona tzw. Day One Patch, niezbędny do jej uruchomienia. Niemniej prace nad nim nie zakłócą już całej machiny związanej z wypuszczeniem tytułu na rynek.
W międzyczasie Ubisoft kończy też rozwój ostatniej pełnoprawnej odsłony, czyli wydanego w ubiegłym roku Assassin’s Creed Shadows. Tytuł ten otrzymał właśnie ostatnią aktualizację i na tym prace twórców nad tą pozycją się kończą. Gdzieś w tle przewija się także temat Assassin's Creed Hexe, które ponownie zaczęło przeciekać.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nie zgadzam się z Tobą. Remake to Final Fantasy VII, to można co najwyżej nazwać Remaster+.
Co do tej samej ekipy, co S&B. Zapewne inni decydenci.
Każdy ma swoje kryteria. Tak samo się kłóciłem o termin "Indie". Dla mnie Indie oznacza przede wszystkim niezależność ale był opinie że jeszcze musisz być mały i biedny. Z czym się nie zgadzam.
Ale dla mnie remaster sugeruje wykorzystanie oryginalnej gry i jej usprawnienie. Czyli ktoś poprawia tekstury, animacje, podkręca rozdzielczość, może zwiększa zasięg detali itp.
Ale w tym wypadku mamy do czynienia z nowym silnikiem, zrobionym od nowa otoczeniem, nowym systemem walki, zmianami w misjach, w historii (brak współczeności) itp.
Więc wg mnie kwalifikuje się to jako remake. W żaden sposób mi to nie pasuje do remastera.
Remaster+ to bym nazwał taki Oblivion bo de facto ma oryginalną grę w tle ale nowy render w postaci Unreal Engine.
Silverburg
Gramowicz
18/06/2026 13:06
dariuszp napisał:
To nie jest remaster a remake. I są tego plusy i minusy.
Po pierwsze całe otoczenie jest przerobione. Więc jak kiedyś miałeś gołą wyspę z jednym drzewem, teraz masz sporą ilość detali.
Walka jest przerobiona na coś bardziej dynamicznego niż czekanie by zrobić kontrę ale jest tego koszt - nowy system walki nie pozwala walczyć z użyciem ukrytego ostrza. W klasyku mogłeś je używać jak kolejną broń białą.
Tak samo dodali nową zawartość do gry ale jednocześnie nie ma DLC Freedom Cry.
Wycięli też wszystkie elementy współczesne. Nie masz scen w biurze Abstergo.
Też przerobili misje ze śledzeniem. Oryginalne chwilę trwały a jak Cię spostrzegli to był game over i zaczynałeś od nowa. Co najwyraźniej wielu frustrowało. Ja ich nigdy nie zawalełem ale były po prostu nudne. Tylko chodziłeś trzymając się zasłony. Czasem trzeba było na dach wejść. Teraz jest tak że jak Cię zobaczą to uciekają do strażników. I jesteś zmuszony walczyć.
Co jest mega zabawne, remake nie wygląda źle a jednocześnie jest robiony przez tę samą grupę która zrobiła skopane Skull & Bones. Nie wiem jak im się to udało.
Nie zgadzam się z Tobą. Remake to Final Fantasy VII, to można co najwyżej nazwać Remaster+.
Co do tej samej ekipy, co S&B. Zapewne inni decydenci.
dariuszp
Gramowicz
18/06/2026 12:46
Silverburg napisał:
Preorder odpada, ale z racji, że żona nie grała w oryginał to kupię po premierze, pomimo iż uważam remastery za lenistwo developerów. Oczywiście przy założeniu, że nic nie zepsują.
To nie jest remaster a remake. I są tego plusy i minusy.
Po pierwsze całe otoczenie jest przerobione. Więc jak kiedyś miałeś gołą wyspę z jednym drzewem, teraz masz sporą ilość detali.
Walka jest przerobiona na coś bardziej dynamicznego niż czekanie by zrobić kontrę ale jest tego koszt - nowy system walki nie pozwala walczyć z użyciem ukrytego ostrza. W klasyku mogłeś je używać jak kolejną broń białą.
Tak samo dodali nową zawartość do gry ale jednocześnie nie ma DLC Freedom Cry.
Wycięli też wszystkie elementy współczesne. Nie masz scen w biurze Abstergo.
Też przerobili misje ze śledzeniem. Oryginalne chwilę trwały a jak Cię spostrzegli to był game over i zaczynałeś od nowa. Co najwyraźniej wielu frustrowało. Ja ich nigdy nie zawalełem ale były po prostu nudne. Tylko chodziłeś trzymając się zasłony. Czasem trzeba było na dach wejść. Teraz jest tak że jak Cię zobaczą to uciekają do strażników. I jesteś zmuszony walczyć.
Co jest mega zabawne, remake nie wygląda źle a jednocześnie jest robiony przez tę samą grupę która zrobiła skopane Skull & Bones. Nie wiem jak im się to udało.