Gearsy wracają w najwyższej formie od lat. Nowa produkcja The Coalition zachwyca i przypomina, jak fantastyczne są shootery TPP.
Przez chwilę wróciliśmy do złotych czasów Xboksa 360, kiedy jedną z najważniejszych marek na rynku było Gears of War. Niedawno wydane E-Day prezentuje fantastyczny poziom. Dzięki The Coalition (oraz polskiemu People Can Fly, które pomagało przy produkcji) możemy ponownie zobaczyć, jak wiele radości mogą przynieść shootery TPP.
Tych na rynku jest niestety bardzo mało. Znalazłem jednak kilka ciekawych alternatyw. Jeśli jeszcze mocniej chcecie się zagłębić w klimaty związane z inwazją, w drugiej części tekstu znajdziecie kilka propozycji podejmujących ten temat.
Gry podobne do Gears of War: E-Day – dla tych, którzy chcą więcej tej samej zabawy
Warhammer 40,000: Space Marine 2 – Gearsy w znanym uniwersum
Trudno znaleźć inną grę równie podobną do Gears of War co właśnie Space Marine. To nie tylko shooter TPP, ale też koncentruje się na wielkich kolesiach w pancernych zbrojach – mało zwrotnych, ale za to nieziemsko silnych. Ostatnia część stworzona przez Saber Interactive okazała się zaskakująco udana i popularna. Jej największe atuty to świetny model walki oraz ogromna skala, którą zachwycili się miłośnicy Warhammera 40,000. To jeden z głównych kandydatów do miana najlepszej produkcji osadzonej w tym uniwersum.
Teraz coś bardzo świeżego. Pragmata to nowe, tegoroczne IP od Capcomu. Do tego zaskakująco udane. Gra przenosi nas na stację kosmiczną, gdzie towarzyszy nam dziewczynka. Nie będziemy jej jednak niańczyć – nasza towarzyszka ma wiele specjalnych umiejętności, które pomogą w walce. Potyczki z robotami są więc dosyć specyficzne, ponieważ oprócz strzelania będziemy też hakować. Wszystko sprawdza się wyjątkowo dobrze i daje ogromną przyjemność z walki. Dobre wrażenie robią też pojedynki z bossami. Capcom zaproponował w tej grze sporo dobrych pomysłów. Istnieje więc duża szansa, że Pragmata zostanie z nami na dłużej.
Dlaczego warto?
Bardzo dobra walka połączona z hakowaniem
Obecność dziewczynki dodaje dużo kolorytu do rozgrywki
Nie jestem największym fanem Evil West, ale wiem, że wiele osób bardzo ceni shooter Flying Wild Hog. Warszawskie studio przygotowało produkcję mocno nawiązującą do Gears of War, ale w świecie bardzo dziwnego dzikiego zachodu. Takiego, w którym zagrożeniem nie są rewolwerowcy, a demony. To zapewniło grze unikatowy klimat. Dało też możliwość rozwinięcia skrzydeł przez system walki, który oferuje sporo możliwości. Na rynku panuje ogromny deficyt trzecioosobowych shooterów, a więc Evil West powinien być pozycją obowiązkową dla każdego, kogo interesuje taka rozgrywka.
Outriders – Looter shooter, od przyszywanego ojca Gears of War
Polskie People Can Fly miało duży udział w rozwoju serii Gears of War – pomagało ekipie Epic Games przy kilku częściach, stworzyło własne Judgment, a ostatnio wspierało The Coalition przy E-Day. Aby docenić wkład dewelopera, wspomnę jego dużą produkcję sprzed kilku lat. Outriders to też shooter TPP, ale nieco inny, bliższy looter shooterom. Gra miała gigantycznego pecha. Premiera wzbudziła ogromne zainteresowanie, ale to też odbiło się na niej negatywnie, bo serwery nie wytrzymały. People Can Fly próbowało wielu rzeczy, aby odbudować zainteresowanie, ale ostatecznie nigdy to się nie udało. Nie zapominajmy jednak o tej grze, bo to bardzo udany shooter.
Dlaczego warto?
Jeden z ostatnich dużych looter shooterów
Od dewelopera, który miał duży wpływ na rozwój Gears of War
Bardzo wciągająca rozgrywka zarówno solo, jak i w kooperacji
Gry w klimacie Gears of War: E-Day – dla tych, którzy chcą więcej takich samych emocji
Halo: Reach – Walka skazana na porażkę
W drugiej części tekstu podejdziemy zupełnie inaczej do tematu. Nadal zaproponuję kilka shooterów, ale tym razem mają one koncentrować się na temacie inwazji. Musimy więc zacząć od gry, która miała identyczny pomysł co E-Day – pokazać pierwsze chwile ataku obcych. Halo: Reach dodatkowo prezentuje historię, której finał był znany od samego początku. Cokolwiek zrobimy, na końcu zginą wszyscy Spartanie. Nie tylko nie odebrało to grze emocji, ale wręcz sprawiło, że rozgrywka była jeszcze bardziej angażująca i ekscytująca. Prawdopodobnie ostatnie Halo, o którym można było powiedzieć, że było wspaniałą grą.
GramTV przedstawia:
Dlaczego warto?
Świetnie pokazana nieudana obrona planety Reach
Historyczne, ostatnie Halo od Bungie
Bez Master Chiefa gra jest inna, ale nadal ciekawa
Avatar: Frontiers of Pandora – Tym razem to ludzie są tymi złymi
Zarówno filmowy, jak i growy Avatar koncentrują się na inwazji ludzi na Pandorę, chociaż na pewno nie jest to nazywane wprost. Faktem jest jednak, że głównym celem w Frontiers of Pandora będzie eliminowanie oddziałów przybyłych z Ziemi. Dodatkowo gra podejmuje temat rewitalizacji planety zniszczonej przez ludzi. Jest tam też walka bronią palną, chociaż duże znaczenie w rozgrywce ma łuk. Nie jest to produkcja pozbawiona wad, ale jednak nie mogę odmówić ubisoftowemu Avatarowi pewnego uroku – pięknego świata, dużej skali i niezłego przeniesienia filmowego uniwersum na grę wideo.
W tym miejscu mógłbym umieścić Helldivers II, które na pewno bardzo by pasowało tematyką oraz rozgrywką. Uznałem jednak, że będę bardziej oryginalny i zaproponuję Starship Troopers, oparte na kultowym filmie Żołnierze Kosmosu. Growa adaptacja to przede wszystkim wielka skala, umożliwiająca zabijanie ogromnych robali razem z 15 innymi graczami. Warto tutaj dodać, że to właśnie multiplayer jest siłą gry. Kampania single player jest stosunkowo nudna i dla niej samej nie warto sięgać po Extermination.
Dlaczego warto?
Kooperacja dla 16 graczy
Czuć klimat filmu
Rozbudowane budowanie bazy
Terminator: Resistance – Terminator po krakowsku
Jeszcze jedna growa adaptacja filmu. Tym razem od polskiego studia Teyon, które zaproponowało świat po inwazji (a może raczej buncie?) maszyn. Growy Terminator nie miał zbyt dużego budżetu, ale mimo wszystko okazał się wyjątkowo dużym, pozytywnym zaskoczeniem. Największą siłą Resistance bez wątpienia jest klimat Terminatora. Sama kampania to miks walki i skradania, co dobrze oddaje ideę świata, w którym z niektórymi wrogami lepiej nie zadzierać. Od premiery minęło bardzo dużo czasu, ale jeśli ktoś łaknie takiego klimatu zniszczonego świata i ostatnich ludzi próbujących stawiać opór, Terminator: Resistance może być świetnym wyborem.
Prześwietlam polski gamedev - piszę o grach, biznesie i kulisach branży, do których inni nie docierają. Rozmawiam z twórcami i analizuję co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!