Zupełnie nowa marka firmy Capcom wprowadza powiew świeżości do skostniałego gatunku strzelanek trzecioosobowych. To - mimo niewielkich wad - pozycja obowiązkowa dla fanów gier akcji w klimatach science-fiction.
Dawno, dawno temu…
Pragmata została oficjalnie zapowiedziana 11 czerwca 2020 roku. Wówczas poinformowano, że tytuł zadebiutuje za dwa lata, ale po kilku miesiącach od wspomnianego ogłoszenia wyznaczono nowy termin wydania - 2023 rok. Od tego momentu, aż do czerwca zeszłego roku, słuch o grze zaginął. Dopiero niespełna dwanaście miesięcy temu Capcom przypomniał nam o swoim projekcie. Zaprezentowano pierwsze fragmenty rozgrywki, a z czasem także pełnoprawną wersję demonstracyjną i konkretną datę premiery (którą następnie przyspieszono o tydzień). Jak wyjaśnił w wywiadzie jeden z twórców, Capcom potrzebował znacznie więcej czasu na odpowiednie zbalansowanie kluczowych mechanik. Mowa w tym przypadku o innowacyjnym systemie walki. I nie, to nie przesada. Użycie słowa “innowacyjny” jest tutaj jak najbardziej na miejscu.
Pragmata
Pierwsze i najważniejsze w Pragmacie to hakowanie
Bez tego ani rusz. Jeśli ktokolwiek oglądał czy to przedpremierowe screeny czy też materiały wideo z Pragmaty (choć zakładam, że większość i tak sprawdziła demo), to z pewnością zwrócił uwagę na nietypowy interfejs użytkownika. Bo w recenzowanym tytule strzelanie do przeciwników ot tak, po prostu, nie ma racji bytu. Nieodłącznym elementem rozgrywki w Pragmacie jest bowiem hakowanie. System ten zrealizowano na zasadach prostej do zrozumienia, ale zasadniczo dość trudnej do perfekcyjnego opanowania mini-gry zręcznościowej, która wymaga od nas przejścia kursorem przez matrycę aż do zielonego węzła. Wówczas nasz wróg będzie znacznie bardziej podatny na obrażenia. Właśnie - obrażenia. Otóż to, ile krzywdy zdołamy wyrządzić przeciwnikowi uzależnione jest od tego, przez ile konkretnie i jakich pól (bo później całość zostaje odpowiednio urozmaicona i rozbudowana) zdołamy przebrnąć w wyznaczonym czasie.
Brzmi skomplikowanie? Być może, ale w istocie mechanika hakowania w Pragmacie jest naprawdę intuicyjna. I - co z pewnością najważniejsze - odpowiednio wyważona. Ani przez moment nie czułem się oszukany przez system. Kiedy obrywałem, to wiedziałem że najzwyczajniej w świecie muszę szybciej - kolokwialnie rzecz ujmując - ogarniać to, co dzieje się na ekranie zarówno po prawej, jak i lewej stronie oraz… przede mną. Tak, tutaj na normalnym poziomie trudności trzeba mieć oczy dookoła głowy, choć z drugiej strony należy zaznaczyć, że Pragmata nie jest oczywiście nie wiadomo jak wymagającym tytułem. Ale jeśli nie będziemy sobie radzić, to po śmierci bohatera otrzymamy propozycję zabawy w trybie swobodnym. Oponenci będą słabsi, a gra aktywuje (z opcją wyłączenia) asystę celowania. Jeśli zdecydujemy się na ten wariant, nie będzie już możliwości powrotu do standardowych ustawień.
Pragmata
Pragmata to relacje i jeszcze raz relacje. A historia? Też ciekawa, ale…
Za hakowanie w Pragmacie odpowiada Diana - urocza dziewczynka, która tak naprawdę jest… androidem. To właśnie ona będzie towarzyszyć naszemu bohaterowi w podróży przez stację księżycową, gdzie jako Hugh Williams zrobimy wszystko, aby odnaleźć drogę powrotną na Ziemię, przebijając się przez kolejne strefy wypełnione robotami. Osadzona w niedalekiej przyszłości gra oferuje dość klasyczny scenariusz, choć z kilkoma nieoczekiwanymi zwrotami akcji, niemniej nie o samą historię tutaj chodzi, ale o relację między Hughiem a Dianą. Ale bez spoilerów, rzecz jasna. Tak czy inaczej historia dobrze napędza gameplay, ale śledzi się ją głównie po to, by poznać dalsze losy postaci, a nie dla samego rozwiązania zagadki. To ciekawe, zwłaszcza że całość zrealizowano z wykorzystaniem znikomej liczby postaci mających swój udział w opowieści.
Strzelanie, hakowanie i co jeszcze?
Pragmata to gra, w której - o czym już mogliście przeczytać wcześniej - samo strzelanie nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Ale pójdźmy o krok dalej, bo okazuje się, że strzelanie i hakowanie to w wielu przypadkach również nie wszystko, by móc uporać się z licznymi zagrożeniami. Całość została skonstruowana tak, byśmy nieustannie musieli kombinować, co jest w tym przypadku ogromną zaletą i sprawia, że całą kampanię fabularną trzeba określić mianem piekielnie angażującej. Poza klasycznym pistoletem (do którego czasem dołącza karabin maszynowy) otrzymujemy także szereg różnorodnych giwer o charakterze ofensywnym, defensywnym i taktycznym. Taki podział sprawia, że niektórych wrogów musimy spowolnić, w przypadku innych trzeba najpierw odwrócić uwagę, a kolejnych wyeliminować, strzelając do nich z potężnej spluwy, najlepiej z najbliższej odległości.
Pragmata
Jeśli chodzi o arsenał, to w Pragmacie poszczególne giwery odblokowujemy sukcesywnie. Najpierw możemy zdobyć je wyłącznie w trakcie eksploracji, ale później także wydrukujemy poszczególne elementy wyposażenia w Azylu, czyli centralnym punkcie w świecie gry, gdzie przygotowujemy się do kolejnych wypraw poprzez dobór broni, zdolności pasywnych czy trybów hakowania. Przed wyruszeniem w drogę zajmujemy się także rozwojem postaci, zwiększając liczbę punktów zdrowia, moc hakowania i obrażenia od głównej broni, do której - w przeciwieństwie do pozostałych - amunicja nigdy się nie kończy. Eksplorując hub możemy także wykonać szereg innych czynności, w tym podjąć się różnego rodzaju wyzwań polegających na przykład na pokonaniu wszystkich wrogów na danym obszarze i zebraniu wskazanych przedmiotów, najlepiej w wyznaczonym czasie. Dzięki nim także poprawimy statystyki głównego bohatera i jego towarzyszki.
Skoro o możliwościach bojowych mowa, to warto odnotować, że w Pragmacie możemy wchodzić w interakcje z rozmaitymi obiektami otoczenia na nowe sposoby, odblokowując pozornie niedostępne przejścia. To, w połączeniu ze wspomnianymi umiejętnościami, dostępnymi pukawkami czy sposobami hakowania (możemy nawet sprawić, że wrogo nastawione roboty będą walczyć przeciwko sobie), tworzy obraz gry naprawdę różnorodnej, ciekawej i zwyczajnie kompletnej. Takiej, w której cały czas coś się dzieje, my mamy ręce pełne roboty, a przy tym wszystko ma sens. Tutaj nie ma elementu dodanego przez przypadek, niepotrzebnego bądź też takiego, który jakością wykonania odstaje od reszty. A, żeby było ciekawiej, to nadal nie wszystko.
Pragmata
Walki z bossami w Pragmacie to po prostu mistrzostwo
Po pokonaniu pierwszego i drugiego bossa na kolejne tego typu starcia czekałem z wypiekami na twarzy. Capcom również w tym aspekcie nie zawodzi. Co prawda trzecia walka nie jest aż tak spektakularna, jak poprzednie i następne, ale i tak wszystkich potężnych niemilców rozwala się z niekłamaną przyjemnością. Konfrontacje z bossami w Pragmacie są różnorodne, widowiskowe i - tak samo jak potyczki z szeregowymi przeciwnikami - wręcz idealnie zbalansowane. A poza tym możemy także skanować wrogów, by odkryć ich słabe punkty. Każda taka walka dodatkowo jest pewnego rodzaju sprawdzianem. Gra testuje czego nauczyliśmy się w trakcie eksploracji poszczególnych lokacji, czy wiemy jak korzystać z dostępnych rodzajów broni, ale nie tylko, lecz opisywanie szczegółów byłoby zwyczajnie nietaktem.
Pragmata to gra na jeden raz? Absolutnie nie!
Pragmata na normalnym poziomie trudności oferuje mniej więcej 10 godzin rozgrywki, o ile będziemy przede wszystkim podążać głównym wątkiem fabularnym. Czas ten można jednak wydłużyć, jeśli zdecydujemy się na zwiedzanie dostępnych miejscówek celem znalezienia wszystkich przedmiotów (powinniśmy jednak zebrać przynajmniej część opcjonalnych ulepszeń). Tym samym niejako sami regulujemy stopień wyzwania. Po dotarciu do napisów końcowych odblokowujemy tryb Nowa Gra+, a także dodatkowy wariant rozgrywki, ale… No właśnie, cii. Chcąc wycisnąć z Pragmaty jeszcze więcej można pokusić się o zaliczenie wspomnianych już wyzwań w Azylu, tym bardziej że niektóre wcale nie wymagają jedynie strzelania i zbierania, ale także oferują rozbudowane sekwencje platformowe.
Pragmata
Do ideału zabrakło niewiele, czyli o minusach Pragmaty
Pragmata jest grą maksymalnie dopracowaną, więc ciężko mieć do niej jakiekolwiek zastrzeżenia. Odnoszę jednak wrażenie, że Capcom mógł pokusić się o większą liczbę modeli wrogów, bo po kilku godzinach miałem trochę dość pokonywania w kółko tych samych przeciwników, nawet jeśli pojawiali się na wyznaczonym obszarze w różnych konfiguracjach. Doskonale też wiedziałem już, co działa na jakiego robota, ale nie zmieniało to faktu, że starcia nadal były dość wymagające. Być może dlatego czekałem też bardziej na bossów, bo konfrontacje z nimi stanowiły odskocznię od, bądź co bądź, na pewnym etapie już powtarzalnych potyczek ze zwykłymi mobkami.
GramTV przedstawia:
Zapisywanie stanu rozgrywki w Pragmacie możliwe jest wyłącznie w Azylu. Chcąc przenieść się do huba z danej lokacji musimy zlokalizować teleporter, więc nie mamy tu klasycznego systemu punktów kontrolnych. Jeśli zatem wyłączymy grę w trakcie eksploracji, to po wczytaniu pojawimy się właśnie we wspomnianym centralnym punkcie. Śmierć bohatera natomiast sprawia, że również zostajemy przeniesieni do Azylu. Wrogowie odrodzą się na danym terenie, ale część postępów (mowa w tym przypadku o odblokowanych przejściach czy aktywowanych mechanizmach, co zresztą często jest ze sobą połączone) zostanie zapisana nawet w przypadku zgonu protagonisty.
Pragmata
Pragmata - jak działa na PlayStation 5?
Jeśli chodzi o kwestie techniczne, to Pragmatę przeszedłem na zwykłym PlayStation 5 w trybie wydajności (mamy także tryb jakości, rzecz jasna). Przez kilkanaście godzin rozgrywki nie doświadczyłem żadnych spadków płynności animacji. Jest to o tyle istotna informacja, że pod względem graficznym tytuł prezentuje się wręcz rewelacyjnie, a dodatkowo podczas rozgrywki na ekranie dzieje się naprawdę sporo. Walczymy z kilkoma przeciwnikami, nie brakuje efektownych eksplozji, a poza tym niemalże cały czas korzystamy z mechaniki hakowania, która z pewnością także obciąża system.
Czy warto zagrać w Pragmatę?
Tak, tak i jeszcze raz tak. Capcom długo kazał nam czekać na swoją nową markę, ale nie bez powodu, bo przez lata firma dopieszczała swoje dzieło w najmniejszych szczegółach. W efekcie Pragmata to gra, w którą po prostu trzeba zagrać ze względu na świetną mechanikę strzelania, innowacyjny system hakowania, różnorodne typy wrogów i broni, a także unikatowy klimat. A także po to, by poznać losy Hugha i Diany. Premiera odbędzie się 17 kwietnia na PC oraz konsolach Xbox Series X/S i PlayStation 5 w polskiej wersji językowej (napisy). Czy trzeba dodawać coś więcej?
Pragmata
9,0
Capcom za sprawą Pragmaty udowadnia dwie rzeczy: potrzebujemy nowych marek i gier skierowanych wyłącznie do pojedynczego gracza. I robi to w fenomenalny, najlepszy możliwy sposób.
Plusy
całkiem niezła historia, ale przede wszystkim relacja między Hughiem i Dianą
to nie tylko strzelanka - świetna mechanika hakowania
kapitalne, zapadające w pamięć walki z bossami
nieustannie wymaga kombinowania - jest różnorodnie i angażująco
nagradza za zaglądanie w każdy kąt cennymi przedmiotami
bardzo dobre tempo kampanii i zadowalający czas rozgrywki
klimatyczna oprawa wizualna wysokiej jakości
świetnie działa na zwykłym PlayStation 5
polska wersja językowa
Minusy
gra mogłaby zapisywać się “w locie” przy wyłączaniu
W gram.pl od 2008 roku, w giereczkowie od 2002. Redaktor, recenzent. Podobno dużo gra w Soulsy, choć sam twierdzi, że to nieprawda. To znaczy gra, ale nie aż tak dużo.
Mam nadzieję, że Ci, co lubią minigierki będą się dobrze bawić. Ja ich osobiście nienawidzę, a do tego mój refleks jest dość przeciętny, także podziękuję za minigierki w trakcie walki i co najwyżej obejrzę kiedyś fabułę na YT.