Wygląda na to, że problemy Quantic Dream się nie skończyły. Nadal trwa zamieszanie związane z niedawnymi zwolnieniami, tymczasem...
Związek zawodowy wzywa do kolejnego strajku. Jak to wszystko wpłynie na powstającą grę z uniwersum Gwiezdnych Wojen?
Star Wars Eclipse
Pracownicy Quantic Dream zapowiadają kolejną akcję strajkową
W czerwcu w Quantic Dream doszło do masowych zwolnień, które miały dotknąć nawet 115 pracowników. Zanosiło się na nie od dawna, bo też od dawna mówiono o problemach studia związanych m.in. z klapą Spellcasters Chronicles. W jej efekcie pracownicy zaczęli domagać się rezygnacji zarządu, obwiniając go o niepowodzenie wspomnianego projektu. Gdy zaś przyszła redukcja etatów, rozpoczęto strajk. – Staramy się uratować Star Wars Eclipse. [...] Mamy zbyt małą obsadę, podobnie jak w wielu innych firmach w tym sektorze, ponieważ szefowie doskonale wiedzą, że pasja skłoni ludzi do crunchu i gry ostatecznie zostaną wydane – mówił wówczas jeden z deweloperów.
Rzeczone Star Wars Eclipse od lat znajduje się w deweloperskim piekle i na ten moment trudno w ogóle powiedzieć, czy tytuł kiedykolwiek ujrzy światło dzienne. Co natomiast wiadomo, to to, że pojawiły się kolejne zarzuty. Tym razem są one kierowane w związku z rzekomymi problemami z wypłatami odpraw dla tych, których dotknęły wspomniane wcześniej zwolnienia. Zwrócono uwagę na sposób, w jaki NetEase, do którego należy Quantic Dream, traktuje swoje studio, zestawiając to z analogiczną sytuacją pomiędzy Don’t Nod oraz Tencentem.
W oświadczeniu związku zawodowego STJV możemy wyczytać:
Warto zauważyć, że Quantic Dream jest spółką zależną NetEase – grupy, która radzi sobie naprawdę dobrze i jako taka jest w stanie zaoferować więcej niż godziwe pakiety zwolnień dla ofiar swojego kierownictwa. Jednak ich nieustające dążenie do coraz większego skąpstwa prowadzi do absurdalnej sytuacji, w której oferta kadry zarządzającej jest niższa niż to, co nasi koledzy wywalczyli w Don’t Nod – firmie o znacznie mniejszym wsparciu finansowym. To obrzydliwe, że znaleźliśmy się w takiej sytuacji. Jeśli Quantic Dream chce likwidować miejsca pracy, musi za to zapłacić. [...]
Na koniec warto dodać, jak podchodzi się do obaw pracowników: podczas gdy kadra kierownicza próbuje uniemożliwić przedstawicielom pracowników komunikację z zespołem na temat trwających negocjacji, sami nie wahają się szerzyć kłamstw wewnątrz firmy. W ciągu ostatnich miesięcy ani razu nie przyznali się do swoich porażek, nawet tych najbardziej oczywistych. Wręcz przeciwnie, David “Cage” de Gruttola gratulował samemu sobie z powodu tego, jakimi “szczęściarzami” byli pracownicy przewidziani do zwolnienia, mogąc pracować nad tą grą – tak jakby praca u jego boku była wielkim przywilejem. Czy tak szanuje się tych, którzy tworzą wartość eksploatowaną przez firmę?
GramTV przedstawia:
Sami szefowie Quantic Dream jeszcze do niedawna bagatelizowali wpływ akcji protestacyjnych, zapewniając przy tym, iż Star Wars Eclipse nadal powstaje. To wszystko w momencie, gdy mówi się o możliwości sprzedaży studia przed chińskich właścicieli z NetEase.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!