RetroGRAM: Star Wars: Rogue Squadron 3D. Tak się pilotowało X-Wingi w pełnym 3D!

Star Wars: Rogue Squadron 3D to jedna z najmilej wspominanych przeze mnie gier osadzonych w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Tak, lubię X-Wingi.

Star Wars: Rogue Squadron 3D to produkcja rzadko wspominana, moim zdaniem nawet nieco niedoceniona, ale ma w sobie coś, co sprawia, że jest to jedna z najczęściej ogrywanych przeze mnie gier z Gwiezdnych Wojen z lat 90. Wspomnijcie razem ze mną tę fantastyczną, gwiezdną przygodę!

Star Wars: Rogue Squadron 3D
Star Wars: Rogue Squadron 3D

Wspominamy przystępne Star Wars: Rogue Squadron 3D

Za produkcję gry było odpowiedzialne studio Factor 5, a jej premiera miała miejsce na PC w 1998 roku. Tytuł był dostępny na Nintendo 64 oraz na PC, przy czym moja pierwsza styczność z produkcją miała miejsce na komputerze. Być może dla wielu innych graczy to właśnie komputerowa wersja była pierwszym kontaktem z Rogue Squadron, podobnie jak w moim przypadku, zwłaszcza w Polsce, gdzie konsole Nintendo nie cieszyły się tak dużą popularnością jak komputery. Już od pierwszej misji było jasne, że twórcy nie chcieli stworzyć klasycznego symulatora. Seria X-Wing i TIE Fighter udowodniła wcześniej, że realistyczne podejście do pilotowania statków kosmicznych ma swoich wiernych fanów, jednak nie każdy miał ochotę i siły na tak “poważne” granie.

Star Wars: Rogue Squadron 3D
Star Wars: Rogue Squadron 3D

Rogue Squadron postawiło na widowiskowość i prostotę. Najważniejsze było poczucie uczestniczenia w filmowej bitwie, a niekoniecznie wierne odwzorowanie wszystkich aspektów pilotowania. Podejrzewam, że właśnie dzięki temu gra trafiała zarówno do zagorzałych fanów Gwiezdnych wojen, jak i do osób, które po prostu szukały dynamicznej gry akcji, zbierając przy tym całkiem niezłe opinie i oceny. Sterowanie było intuicyjne, model lotu przystępny, a kolejne misje bardzo szybko wciągały w wir wydarzeń. Jednocześnie produkcja nie była przesadnie łatwa, ponieważ nadal wymagała refleksu, dobrej orientacji w terenie oraz umiejętności podejmowania szybkich decyzji. Jej prostota bardziej tkwiła w obsłudze, ale same misje potrafiły zaoferować sensowne wyzwanie.

Star Wars: Rogue Squadron 3D
Star Wars: Rogue Squadron 3D

Kampania przedstawiała wydarzenia rozgrywające się pomiędzy kolejnymi epizodami klasycznej trylogii. Gracz wcielał się w jakże świetnego pilota Luke'a Skywalkera, który wraz z elitarną Eskadrą Łotrów wykonywał najniebezpieczniejsze zadania dla Sojuszu Rebeliantów. Największą zaletą kampanii była jej różnorodność, ponieważ misje oferowały sporo różniących się od siebie wyzwań. Czasem naszym zdaniem była eskorta transportowców, innym razem przeprowadzało się ataki na konwoje, czasem niszczyło się cele naziemne, a wisienką na torcie były oczywiście starcia w przestrzeni powietrznej. Twórcy bardzo umiejętnie unikali monotonii. Cele misji zmieniały się niemal nieustannie, dlatego gracz cały czas miał poczucie uczestniczenia w prawdziwej wojnie.

Star Wars: Rogue Squadron 3D
Star Wars: Rogue Squadron 3D

Rozgrywka była niezwykle dynamiczna. Statki reagowały bardzo płynnie na polecenia gracza, prowadziły się łatwo i przyjemnie. Jeśli ktoś nie lubił widoku z kokpitu, to zawsze mógł wybrać widok zza myśliwca co dodatkowo podkreślało bardziej zręcznościowy charakter zabawy. Co więcej, wbrew temu co sugeruje nazwa gry, produkcja oferuje kilka innych kultowych statków, a każdy z nich zachowywał się nieco inaczej. Uniwersalny X-Wing świetnie radził sobie niemal w każdej sytuacji. Lekki A-Wing imponował szybkością i zwrotnością, ale wymagał ostrożności ze względu na niewielką wytrzymałość. Z kolei Y-Wing był wolniejszy, jednak dysponował bombami protonowymi, które doskonale sprawdzały się podczas ataków na cele naziemne.

Star Wars: Rogue Squadron 3D
Star Wars: Rogue Squadron 3D

GramTV przedstawia:

System walki należał z pewnością do największych atutów gry. Podstawową bronią były lasery, ale do dyspozycji gracza oddano także rakiety oraz bomby. W praktyce oznaczało to konieczność odpowiedniego dobierania uzbrojenia do przeciwnika. Myśliwce TIE Fighter można było szybko eliminować przy pomocy działek laserowych, których rodzaj ognia mogliśmy dowolnie zmieniać w trakcie zabawy, natomiast ciężkie cele naziemne wymagały wykorzystania znacznie potężniejszej broni. Dzięki temu walka nie sprowadzała się wyłącznie do ciągłego naciskania jednego przycisku odpowiedzialnego za strzelanie.

Star Wars: Rogue Squadron 3D
Star Wars: Rogue Squadron 3D

Twórcy zadbali również o odpowiedni poziom wyzwania. Imperialne działa przeciwlotnicze zmuszały do wykonywania gwałtownych uników, myśliwce próbowały zachodzić gracza od tyłu, a późniejsze misje wymagały jednoczesnego realizowania kilku różnych celów. Trzeba było działać zdecydowanie i skutecznie, a to była naprawdę niesamowita frajda. Na ogromne uznanie zasługiwały również same mapy. Akcja rozgrywała się na różnych planetach, które różniły się nie tylko wyglądem, ale również konstrukcją poziomów. Pustynne krajobrazy, skute lodem tereny czy zielone doliny sprawiały, że każda operacja miała własny klimat. Ciekawym rozwiązaniem okazał się system medali. Po ukończeniu każdej misji gra przyznawała ocenę uzależnioną od czasu wykonania zadania, liczby zestrzelonych przeciwników, celności oraz skuteczności pilota. Zdobycie złotego medalu stanowiło prawdziwe wyzwanie i skutecznie zachęcało do wielokrotnego powracania na te same mapy.

Star Wars: Rogue Squadron 3D
Star Wars: Rogue Squadron 3D

Dzisiaj kanciaste modele statków i proste tekstury nie robią już wielkiego wrażenia, jednak pod koniec lat dziewięćdziesiątych Rogue Squadron prezentował się znakomicie. Zwłaszcza wersja pecetowa, wykorzystująca akceleratory 3D, która potrafiła zachwycić efektami świetlnymi, rozległymi terenami oraz płynnością animacji. Szczególnie imponowały ogromne bitwy, podczas których ekran wypełniały dziesiątki laserowych pocisków, eksplozji oraz walczących statków. Udźwiękowienie? Takie jakiego moglibyśmy oczekiwać od marki Star Wars. Dźwięki silników i laserów się zgadzały, a muzyka była tego fajnym dopełnieniem.

Star Wars: Rogue Squadron 3D
Star Wars: Rogue Squadron 3D

Oczywiście Rogue Squadron 3D nie było grą pozbawioną wad. Kamera momentami utrudniała ocenę odległości od przeszkód terenowych, a sztuczna inteligencja sprzymierzeńców nie zawsze zachowywała się rozsądnie. Niektóre misje potrafiły frustrować wysokim poziomem trudności, szczególnie gdy niepowodzenie następowało pod sam koniec długiej operacji. Wersja komputerowa miała także problemy techniczne na części konfiguracji sprzętowych, zwłaszcza po premierze nowszych kart graficznych i systemów operacyjnych (chwała GOG-owi, który opanował tę produkcję na dzisiejszych platformach). Mimo tych niedoskonałości trudno było nie ulec urokowi tej produkcji. Rogue Squadron 3D doskonale rozumiało, czego oczekują fani Gwiezdnych Wojen, a chcieli zwyczajnie zasiąść za sterami X-Winga, usłyszeć charakterystyczny dźwięk silników, wystrzelić serię laserów w kierunku myśliwców Imperium, aby choć przez chwilę poczuć się jak bohaterowie ulubionych filmów i właśnie to dostali.

Star Wars: Rogue Squadron 3D
Star Wars: Rogue Squadron 3D

Z perspektywy ponad dwóch dekad widać wyraźnie, że wiele elementów gry zdążyło się zestarzeć. Grafika nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś, sterowanie wydaje się mniej precyzyjne niż we współczesnych produkcjach, a niektóre rozwiązania projektowe ustąpiły miejsca bardziej nowoczesnym pomysłom. Mimo wszystko osobiście uważam, że Rogue Squadron 3D zasługuje na uwagę, jako jedna z ciekawszych gier o pilotowaniu myśliwców osadzonych w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Zamiast ogromnego realizmu otrzymaliśmy przystępne doświadczenie pilota myśliwca z oddaniem filmowego ducha. Czy potrzeba czegoś więcej?

Komentarze
2
MisticGohan_MODED
Gramowicz
Wczoraj 19:31

Dobra gierka była.

Piwon
Gramowicz
Wczoraj 11:09

Pamiętam i wspominam z dużym sentymentem. Na początku miałem lekkie problemy z nakierowaniem X-Winga, ale z czasem szło coraz lepiej. :)

Warto dodać, że planowany film o tym tytule najwyraźniej wyleciał z kalendarza Disneya, a szkoda.