Sukcesy i porażki w Hollywood w 2025. Horrory dobre jak nigdy, DC i Marvel przegrywają z grami, a Tom Cruise dalej biegnie

Jakub Piwoński
2025/12/22 12:00
6
1

Tym żyło amerykańskie kino w kończącym się roku: wielkie finansowe wygrane, spektakularne porażki, nowe trendy, zaskakujące śmierci i obyczajowe skandale.

Na Zachodzie, a dokładnie w Hollywood, bez zmian. Regularne wzloty i upadki, głośne premiery, czerwone dywany i medialny szum wciąż tworzą fasadę dobrze naoliwionej machiny, spod której co jakiś czas wydobywa się nieprzyjemny zapach przypominający, że show-biznes to starannie zaprojektowana fantazja. Rok 2025 przyniósł studiom zarówno bolesne wpadki, jak i zaskakujące wnioski dotyczące gustów widzów: superbohaterowie tracą impet, adaptacje gier zyskują, horrory wracają do łask, a samo chodzenie do kina przestaje być oczywistością. Na szczęście jednak są też w tej branży wartości stałe i niezmienne, a należy do nich Tom Cruise.

Wygrana: Sean Baker zdobywa cztery Oscary za komediodramat o sex workerce

To była jedna z ciekawszych kampanii oscarowych ostatnich lat, głównie dlatego, że długo nie było wyraźnego faworyta — w przeciwieństwie do roku ubiegłego, gdy statuetki zgarniał Oppenheimer. W grze pozostawały m.in. wysublimowany The Brutalist, zaskakujące Konklawe, kontrowersyjna Emilia Perez, przebojowe Wicked oraz najmniej zaskakująca w stawce Anora. Wszystkie miały podobne szanse, więc naturalnym scenariuszem wydawał się podział nagród między kilka tytułów.

Sean Baker
Sean Baker
Jason Armond/Los Angeles Times

Tymczasem wydarzyło się coś, czego nikt nie przewidział. Sean Baker — w Polsce wciąż mało znany, w USA uznawany za ikonę kina niezależnego — nie tylko w końcu zwyciężył, ale zgarnął aż cztery Oscary. Jako producent, reżyser, scenarzysta i montażysta Anory dosłownie sprzątnął konkurencji sprzed nosa najważniejsze statuetki. Triumf filmu dopełniła wygrana Mikey Madison, która odebrała Oscara faworyzowanej Demi Moore. Wyczyń Bakera szybko trafił do oscarowej kroniki rekordów. I szczerze? Cieszyłem się tym triumfem wielkiego i zarazem małego kina jak dziecko.

Przegrana: Disney odświeża największy klasyk i... sięga nim dna

Przyjęło się, że sezon blockbusterowy startuje w okolicach kwietnia, ale niektóre studia coraz chętniej celują z dużymi premierami już w luty i marzec, licząc na mniejszą konkurencję. Disney uznał, że tytuł oparty na jednej z najsilniejszych marek w swojej bibliotece jest samograjem. Problem w tym, że kampania marketingowa Śnieżki od początku była pasmem złych decyzji.

Śnieżka
Śnieżka

Kontrowersje zaczęły się już w 2024 roku od sposobu przedstawienia krasnoludków — po kilku nerwowych zwrotach akcji aktorów zastąpiono animowanymi postaciami wyglądającymi jak chodzące karykatury. Jeszcze większym obciążeniem okazała się jednak Rachel Zegler, która wzbudziła sprzeciw części fanów zarówno kolumbijskim pochodzeniem i kolorem skóry, jak i własnymi wypowiedziami w mediach społecznościowych. Disney, wyczuwając źródło problemu, odsunął aktorkę od promocji filmu, co tylko wzmocniło wrażenie chaosu i przyznania się do winy.

GramTV przedstawia:

Teoretycznie wszystko mogła uratować jakość samego filmu. Tak się jednak nie stało. Śnieżka okazała się produkcją nie tylko kontrowersyjną, ale przede wszystkim fatalną — klapą frekwencyjną i jednym z najgorzej ocenianych tytułów w historii IMDb. Cóż, zasłużenie. Dopiero kolejne miesiące przyniosły studiu odkupienie za sprawą gigantycznego sukcesu aktorskiego remake’u Lilo i Stitch.

Wygrana: Filmowe gry stają się tym, czym jeszcze niedawno były filmowe komiksy

Już jakiś czas temu pisałem, że adaptacje komiksów straciły impet, który jeszcze kilka lat temu napędzał Marvela i DC — ta formuła zwyczajnie się wypaliła. Dziś znacznie głośniej wybrzmiewa głos innej, równie lojalnej widowni: graczy. Kwiecień przyniósł kinowego Minecrafta od Warner Bros. i drugi sezon The Last of Us na HBO Max, a te tytuły można uznać za symboliczny przykład popularności tego nowego nurtu kina rozrywkowego.

Minecraft
Minecraft

Trend ten tylko się umacniał, a został zasygnalizowany już wcześniej: zrobił to Sonic, a dziś potwierdza Fallout. Z kolei lista zapowiedzianych adaptacji rośnie w szybkim tempie — od Street Fightera i God of War po serial Tomb Raider. Co ważne, do gry wchodzą coraz bardziej cenieni twórcy, na czele z Alexem Garlandem, który pracuje nad Elden Ring. Z mojej perspektywy, fana kina i gier, widać wyraźnie, że Hollywood wreszcie traktuje te media tak, jakby mogły się nawzajem uzupełniać, a nie rywalizować. Najlepszym dowodem na to, że filmowe gry są nową żyłą złota, jest wynik Minecrafta, który niemal dobił do miliarda dolarów globalnych wpływów, stając się najbardziej kasowym filmem roku w USA i historycznym sukcesem ekranizacji gier.

Przegrana: Marvel bardzo chce podtrzymać nasze zainteresowanie, ale pogubił się w liczbie faz

Uważnie śledziłem tegoroczny kinowy pojedynek dwóch odwiecznych rywali — DC i Marvela — bo w 2025 roku miał on znaczenie wyjątkowe. Lutowa premiera czwartego Kapitana Ameryki oraz majowi Thunderbolts* nie potoczyły się po myśli studia, choć trudno nazwać je jednoznacznymi klapami. Po obu tytułach wyraźnie jednak dało się odczuć zmęczenie widzów dobrze znaną konwencją. Kolos jeszcze wyraźniej chwieje się na swych glinianych nogach.

Fantastyczna 4: Pierwsze kroki
Fantastyczna 4: Pierwsze kroki

Dlatego tak istotna była Fantastyczna 4: Pierwsze kroki, pełniąca rolę papierka lakmusowego. Recenzując ten film, miałem jedno dominujące wrażenie: Marvel próbował być inny, momentami nawet zaskakiwał, ale jednocześnie grał tak bezpiecznie, jak tylko się dało. To produkcja, która chciała zaryzykować, lecz ostatecznie zabrakło jej odwagi, barw i wyrazu — jakby w cukrze było za mało cukru. Finansowo film zrobił swoje, lecz siódme miejsce w USA i jedenaste globalnie to wynik, który może cieszyć księgowych, ale raczej nie Kevina Feige’a, planującego tym tytułem rozbudzić na nowo miłość do Marvela przed powrotem Avengers. Efekt? Wciąż widać ostrożność, powściągliwość. To dalej filmy mizdrzące się do fanów, które poprzez brak artystycznego ryzyka, tracą siłę do tego, by cokolwiek zmienić na tej planszy.

Komentarze
6
dariuszp
Gramowicz
23/12/2025 15:35

Tak, inna sprawa że mogłeś po prostu napisać że jesteś dziwny ;-) Mniej słów a znaczenie to samo.

Tak na marginesie to nie wydaje mi się żeby Sydney Sweeney cokolwiek przegrała w tej sztucznej aferze. Ot jakieś grube brzydkie stare baby się obraziły że atrakcyjna blondynka była na ekranie. I kręciły aferę. 

Tak patrząc po internetach nie licząc świrów z Bluesky i Twittera mających litanię przypadłości psychicznych w bio nikt normalny raczej nie był obrażony z powodu tej reklamy. Co zresztą pokazują wyniki finansowe firmy. 

Jak już coś przegrała to przez kiepskie filmy w której brała udział.

Grze napisał:

Z prostego powodu:

(...)

Nie wiem, czy to wyczerpuje temat na tym etapie?

Grze
Gramowicz
23/12/2025 08:07
dariuszp napisał:

Lame and gay - I czemu cenzurujesz gay? To nie przekleństwo. Dodatkowo ten tekst kompletnie nie pasuje bo nie robili gender swapu i ścieżka nie jest lesbijką.

Z prostego powodu:

...to moja wypowiedź i robię z nią, co uznam za stosowne.

Skojarzenia z cytatami i wydarzeniami też są moje i - niespodzianka:

...robię z nimi, co uznam za stosowne w ramach uzasadnionej krytyki, starając się nie wykraczać za bardzo poza dobre obyczaje.

A ścieżka moich myśli biegła raczej w stronę siedmiu dziwaków oraz usilnego naginania na początowm etapie przez postępowych twórców tej tradycyjnej opowieści w sposób, który nie wydaje się raczej poszukiwaniem nowego artystycznego wyrazu.

Ot i cała historyja.

Zaś co do g*y - trudno ocenić, co tam kto filtruje i na którym etapie. Dla mnie np. Murzyn nie jest pejoratywny, chociaż jest cała praca naukowa na temat tego słowa, ale np. unikam pisania niektórych słów lub ich "cenzurowania" z sobie tylko znanych powodów.

Nie wiem, czy to wyczerpuje temat na tym etapie?

wolff01
Gramowicz
22/12/2025 19:00

WIdzę że autor artykułu nie dał się bajkom i widzi uniwersum Gunna tym czym jest - porażką. Czuję że Supergirl będzie takową również, nie ze złośliwości tylko patrząc na to na sucho. Ta postać nigdy nie była popularna a Gunn bardzo szybko traci kredyt zaufania. I ludzie szybko zobaczą że on zabrał się za adaptację komiksu który był fatalny, od Toma Kinga który jest oszołomem. Niech się szykuje - bo jak Netflix zobaczy jakiego smroda przejął, to szybko Dżejmsa pożegnają. Stać ich na zerwanie kontraktu.

Co do adaptacji gier - można być pewnym że w tym boomie i to Hollywood w końcu schrzani. Ciekawi mnie jedynie film Street Fighter - zapowiedź pozwala sądzić że ten projekt się uda.

A co do Sheridana - Landman nie jest "spadkobiercą" Yellowstone. bo to zupełnie inna bajka. I coraz więcej osób zaczyna widzieć w tym najlepszy serial od Sheridana. Jak to mówią "to nie ma prawa być tak dobre" :) Słyszałem też ciekawą teorię że drogi Sheridana się rozeszły z Paramount bo ci nie lubią filmów kinowych, a Sheridan podobno chce w to iść. Zresztą ten chop wie że może sobie pozwalać - podobno kazał płacić Paramount za wynajem własnego rancza przy produkcji Yellowstone xD Jestem ciekaw czym ten gość nas jeszcze zaskoczy.




Trwa Wczytywanie