James Bond skończył dziś 64 lata. Tak zaczęła się historia najważniejszej filmowej serii szpiegowskiej

Jakub Piwoński
2026/05/08 16:50
0
1

Dr No – pierwszy film z serii o 007.

Trwają przygotowania do nowego filmu o Jamesie Bondzie, a producenci wciąż szukają aktora, który wcieli się w agenta 007 po Danielu Craigu. Warto więc przypomnieć, jak zaczęła się historia jednej z największych marek w dziejach kina. Dokładnie 64 lata temu premierę miał Dr No — pierwszy film o Jamesie Bondzie, który na zawsze zmienił kino sensacyjne i rozpoczął jedną z najdłużej rozwijanych serii w historii popkultury. Produkcja z 1962 roku nie tylko wykreowała legendę agenta 007, ale również uczyniła gwiazdą Seana Connery’ego.

Dr No
Dr No

64 lata temu premierę miał Dr No – pierwszy film z serii o 007

Prawa do ekranizacji powieści Iana Fleminga wykupili producenci Harry Saltzman i Albert „Cubby” Broccoli. To właśnie oni utworzyli później legendarne EON Productions, które to przez cały czas odpowiadało za produkcję serii o Bondzie – do czasu, gdy prawa nie odkupił Amazon. Dystrybucją pierwszego filmu zajęło się z kolei United Artists.

Co ciekawe, Dr No nie było pierwszą książką Fleminga o Bondzie (pierwszą jest Casino Royale), ale to właśnie tę powieść wybrano do ekranizacji. Scenariusz przygotowali Richard Maibaum, Johanna Harwood i Berkeley Mather, a za kamerą stanął Terence Young. Reżyser był już wcześniej cenionym twórcą kina akcji i miał opinię sprawnego rzemieślnika potrafiącego nadać produkcji odpowiednią dynamikę i elegancję. Twórca nakręcił po Dr No dwie kolejne odsłony serii.

Przypomnijmy, że w filmie James Bond zostaje wysłany na Jamajkę, by zbadać zaginięcie brytyjskiego agenta. Śledztwo prowadzi go na tajemniczą wyspę Crab Key, gdzie odkrywa działalność ekscentrycznego doktora No, planującego sabotowanie amerykańskich startów rakiet kosmicznych.

GramTV przedstawia:

Równie ciekawie wyglądała sprawa obsadzenia głównej roli. Ian Fleming początkowo nie był przekonany do Seana Connery’ego. Autor książek wyobrażał sobie Bonda raczej jako bardziej „arystokratycznego” Davida Nivena i podobno określał szkockiego aktora mianem „przerośniętego kaskadera”. Wszystko zmieniło się jednak po sukcesie filmu. Connery błyskawicznie podbił serca widzów, a Fleming z czasem dopisał Bondowi szkockie korzenie, wyraźnie inspirując się ekranowym wizerunkiem aktora.

Sam wybór Connery’ego miał być zresztą efektem jego niezwykłej prezencji. Producentów zachwycił sposób, w jaki się poruszał — określano to nawet mianem charakterystycznej „kociej lekkości”. Aktor miał wtedy 32 lata, sportową sylwetkę i ekranową charyzmę, która idealnie wpisała się w nowoczesną wizję agenta 007. Co znamienne, najwyraźniej dziś Amazon celuje w aktora także spełniającego te warunki.

Ponad sześć dekad później, seria nadal pozostaje jednym z najważniejszych symboli kina akcji. Historia rozpoczęta przez Dr No najwyraźniej jeszcze długo się nie skończy.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!