W ostatnich dniach głośno zrobiło się na temat Warhorse Studios. W tym wypadku nie chodziło jednak o kolejne osiągnięcie sprzedażowe Kingdom Come: Deliverance.
Zamiast tego na czeskie studio posypały się gromy. Gromy od fanów niezadowolonych z jednego z ostatnich poczynań Czechów.
Kingdom Come: Deliverance 2
Warhorse odmawia komentarza w kontrowersyjnej sprawie
Przypomnijmy, że pod koniec tygodnia jeden z byłych już pracowników Warhorse ogłosił, iż studio go zwolniło. Max Hejtmanek spędził w ekipie prawie 4 lata i brał udział w pracach nad Kingdom Come: Deliverance 2 oraz dodatkami jako redaktor zajmujący się tłumaczeniem z języka czeskiego na język angielski. Samo zwolnienie nie byłoby takim problemem, ale już jego powód jak najbardziej. Hejtmanek stwierdził bowiem, iż przedstawiciele studia zakomunikowali mu, że kończą współpracę, gdyż… zastąpi go sztuczna inteligencja. Taki ruch zdecydowanie nie spodobał się wielu fanom, którzy z miejsca zaczęli pomstować na Warhorse, które z kolei nabrało wody w usta. I trzyma ją w nich nadal.
W wiadomości, którą serwis Kotaku otrzymał od rzecznika studia, możemy wyczytać:
Warhorse Studios zawsze było studiem opartym na talentach i głęboko cenimy ludzi, którzy kształtują naszą pracę. Z szacunku dla prywatności i godności zarówno obecnych, jak i byłych współpracowników, nie będziemy publicznie omawiać indywidualnych sytuacji.
GramTV przedstawia:
Takie postawienie sprawy z pewnością nie przypadnie do gustu tym, którzy już teraz nie kryją swojego niezadowolenia. W tym miejscu pozostaje tylko zadać sobie pytanie, czy to jednorazowy przypadek, czy też pierwszy z wielu podobnych ruchów, które mogą nastąpić w przyszłości? Sami Czesi nigdy wszak nie kryli swojej fascynacji tematyką AI. Dość powiedzieć, że jeden z założycieli studia, a jednocześnie jeden z ojców Kingdom Come: Deliverance, Daniel Vavra, już jakiś czas temu wprost mówił o swoich planach względem sztucznej inteligencji. Mianowicie, wyraził on nadzieję, że technologia ta pomoże mu stworzyć więcej gier.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Wychodzi na to, że łatwiej teraz mają nowo powstałe studia - od razu do tłumaczeń zaprzęgną AI i będą się mierzyć "tylko" z hejtem z powodu AI, a nie jeszcze z tym wynikającym ze zwolnień z powodu AI.
Co do Warhorse to mam mieszane odczucia, dalej wątpię w możliwości AI w zakresie tłumaczeń bo jednak obecne tłumaczenia mocno zależą od tłumacza, niektórzy tłumaczą wprost, inni wprowadzają lekkie zmiany by dostosować treść do odbiorcy z danego kraju (tak jak tłumaczono np. Asterix i Obelix: Misja Kleopatra na nasz język), inni z kolei jeszcze tłumaczą tak by brzmiało to dobrze w danym języku. Oczywiście jest też grupa tych dziwnych tłumaczy, którzy mocno zmieniają cały wydźwięk sceny czy postaci tak jak Wrex w pierwszym Mass Effect oraz dają nam takie piękne tytuły jak Elektroniczny Zabójca (terminator) czy Szklana Pułapka (Die Hard).
Jasne, że pewnie będzie tam jeden człowiek, który będzie nadzorował samo AI bo bez tego slopu nie unikną nawet w tekście ale to od niego będzie wtedy zależał charakter tłumaczeń.