Mimo niesłabnącej popularności Fortnite, kondycja finansowa i strukturalna Epic Games może być znacznie gorsza, niż wydaje się postronnym obserwatorom. Taką tezę stawia Joost van Dreunen, ceniony analityk branżowy i autor SuperJoost Playlist, w swojej najnowszej analizie sytuacji studia kierowanego przez Tima Sweeneya.
Epic Games
Epic Games – powolne „drążenie” fundamentów
Dreunen porównuje obecną sytuację Epic Games do upadku wielkich imperiów, które nie rozpadają się z dnia na dzień, lecz niszczeją od środka przez lata.
Imperia nie upadają nagle... One drążą się powoli, aż pewnego dnia ściany runą, a wszyscy udają zaskoczonych. Obecnie znajdujemy się gdzieś w środku tego procesu.
Analityk zwraca również uwagę na koszty prawne. Batalie sądowe z właścicielami platform o podział zysków drastycznie zwiększają wydatki studia, jednocześnie nie przynosząc przełomowych zmian w przychodach. Te wszystkie czynniki składają się na potencjalnie nie najlepszą sytuację Epic Games za kulisami.
Nie zapominajmy, że Fortnite nadal generuje ogromne zainteresowanie. Analityk sugeruje jednak, że gra może nie wystarczyć, by uratować całą strukturę korporacyjną Epic Games, jeśli studio nie znajdzie złotego środka między wydatkami na technologię a realnymi zyskami.
Gdzieś czytałem że ten ich rozdawniczy model się jednak nie sprawdził w przypadku aplikacji Epic Games. Liczyli że ludzie przyciągnieci "darmówkami" będą chetnie robili u nich zakupy a tu klops. Ciekawe ile "utopili" w rozdawaniu za darmo gier wartych po 150-200 zł. Ja osobiście powiem tak - UX ich platformy jest dalej fatalny, wchodziłem tam tylko "odklepać" darmówkę i zainstalować giere... nic więcej. Do Steama nie mają podjazdu.