Ale zacznijmy od samych zwolnień. Epic dopiero co po wielu latach prawnych batalii zawarł ugodę z Google, dzięki której Fortnite powrócił do Sklepu Play. Mimo tego ogromnego sukcesu, bo treść ugody ewidentnie była bardziej na rękę firmie Tima Sweeneya, doszło do redukcji etatów. Gigant z Karoliny Północnej argumentował je spadkiem zaangażowania społeczności, przez które firma miała rzekomo wydawać więcej niż zarabia. Wobec tego uznano, iż potrzebne jest mocne ograniczenie liczby pracowników. Okazuje się jednak, że jednym ze zwolnionych był programista tocząca obecnie walkę z nieuleczalną śmiertelną chorobą, czyli nowotworem mózgu w stanie terminalnym.
O wszystkim w mediach społecznościowych napisała żona byłego już pracownika Epic Games. Jenni Griffin ujawniła, że jej mąż Michael Prinke, był dotychczas programistą, ale znalazł się wśród tych, którym podziękowano za współpracę. Dopóki Prinke był zatrudniony przez Epic, posiadał w ramach pakietu świadczeń ubezpieczenie na życie. Gdy jednak zwolniono go, rzeczone ubezpieczenie wygasło, bo w przeciwieństwie do ubezpieczenia zdrowotnego nie pozostaje ono w mocy przez kolejne pół roku. Jakby tego było mało, firmy ubezpieczeniowe nie wyrażają zgodę na ponowne ubezpieczenie, gdyż według nich z uwagi na obecność “wcześniej istniejącego schorzenia” nie kwalifikuje się on do nowej tego typu umowy.
W swoim poście Griffin opisała trudną sytuację, w jakiej znalazła się jej rodzina:
Nigdy nie wyobrażałam sobie, że będę pisać coś takiego.
Mój mąż, Mike, został niedawno zwolniony wraz z ponad tysiącem innych osób z Epic Games. Tym, co czyni tę sytuację inną dla naszej rodziny, jest fakt, że Mike walczy obecnie z terminalnym rakiem mózgu.
Z powodu zwolnienia nie tylko straciliśmy dochody – straciliśmy też jego ubezpieczenie na życie. A ponieważ jego stan jest teraz uznawany za „schorzenie istniejące wcześniej”, nie może on uzyskać nowej ochrony ubezpieczeniowej.
Więc teraz, gdy mierzę się z rzeczywistością utraty męża... mierzę się również z rzeczywistością tego, na jaki rodzaj pogrzebu/pochówku będzie mnie stać. Jak utrzymam dach nad naszymi głowami. Jak ochronię naszego syna i życie, które razem zbudowaliśmy. Co stanie się z naszymi psami.
Głęboko wierzę, że gdyby ludzie, którzy podjęli tę decyzję, rozumieli jej pełny ludzki wymiar, nie chcieliby takiego obrotu spraw.
Mike jest nie tylko numerem. Jest ojcem. Mężem. Osobą do głębi kochaną.
Udostępniam to w nadziei, że dotrze to do odpowiednich osób. Jeśli pracujesz u byłego pracodawcy Mike'a lub znasz kogoś z nim powiązanego, pomóż tej historii do nich dotrzeć. A jeśli nie możesz tego zrobić, proszę, udostępnij ten wpis.
Kończy nam się czas, a ja próbuję wszystkiego, co w mojej mocy, aby chronić moją rodzinę, dopóki on wciąż jest tutaj z nami.
Dziękuję za przeczytanie.
GramTV przedstawia:
Sytuacja szybko została nagłośniona, a w mediach społecznościowych nie brakowało wpisów wprost pomstujących na Epic oraz zarządzających firmą ludzi. Wreszcie nieco ponad dobę po opublikowaniu apelu Griffin głos zabrał sam Tim Sweeney. Prezes Epic Games zapowiedział rozwiązanie problemu, dodając, iż jego podwładni znajdują się obecnie w kontakcie z rodziną Prinke’a. Jednocześnie przeprosił on za to, iż sytuacja nie została odpowiednio rozpoznana przed podjęciem decyzji o zwolnieniu, a więc w konsekwencji pozbawiła byłego pracownika zabezpieczenia w związku z nieuleczalną chorobą.
Sweeney postanowił uspokoić nastroje, które, co tu kryć, były mocno wzburzone:
Epic jest w kontakcie z rodziną i rozwiążemy dla nich kwestię ubezpieczenia. Informacje medyczne są objęte ścisłą poufnością i nie były brane pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o zwolnieniu. Przepraszam wszystkich za to, że nie rozpoznaliśmy tej potwornie bolesnej sytuacji i nie zajęliśmy się nią z wyprzedzeniem.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Ale mają lotniskowce, atomówki, mogą strzelać w znaki drogowe jak rednecki ale jak paluszek krwawi to rodzina chałupy sprzedaje i kredyty zaciąga XD Z jakiej racji baba płacze na pracodawce skoro to wina rządu, ich służby zdrowia i systemu ubezpieczeń ? Na pewno w umowie zatrudnienia było wszystko wyjaśnione co i jak działa i co tracą przy zwolnieniu, że choróbsko zaatakowało to mogli ogarnąć na własną ręke ubezpieczenie ale nie, pracodawco ratuj mam horom głowe XD
No generalnie tak działa "najwspanialszy kraj świata". To merytokracja - jak jesteś piękny i bogaty to jesteś "człowiekiem sukcesu" i zaradny (bo masz kasę). I to te historie kryją się pod "American Dream". Tym bardziej wkurzają ich celebryci albo instagramerzy którzy jadą "ratować dzieci na Kubie", a ubrani w ciuchy za 5000 dolarów, a tak właściwie żyli od dziecka. Jak jesteś szarakiem to radź se sam i tak jak mówisz - sprzedaj dom, nerkę albo cały sprzęt w domu co się do czegoś nadaje - w lombardzie. Chcesz iść na studia - rodzina zbiera cale twoje młodociane życie na college fund, ale tu akurat mi ciocia mówiła że w USA pójście na studia (a już takie lepsze) do praktycznie gwarancja pracy, nie tak jak u nas że się "produkuje kierunki" żeby przebalować 5 lat. I ona wie co mówi bo u niej "inwestycja" zwróciła się z nawiazką. Z drugiej strony masz kredyty studenckie i dramat młodych ludzi którzy jednak roboty nie znaleźli bo ktoś im wmówił że rysowanie grafik na tumblr albo pisane scenariuszy to pewna, wysoko płatna praca. A kredyt trzeba spłacić. Może te prace są dobrze płatne, ale nie w obecnym klimacie, przynajmniej nie przy takiej "nadprodukcji". Co jest lepszym podejsciem do edukacji (porównując nasze kraje), ciężko powiedzieć. Ale ten kraj to jeszcze większa dżungla niż u nas, to akurat pewne...
Wooshko
Gramowicz
31/03/2026 11:07
wolff01 napisał:
Możecie narzekać na NFZ, ale w USA to dopiero jest dzungla ze służbą zdrowia/ubezpieczeniami.
Ale mają lotniskowce, atomówki, mogą strzelać w znaki drogowe jak rednecki ale jak paluszek krwawi to rodzina chałupy sprzedaje i kredyty zaciąga XD Z jakiej racji baba płacze na pracodawce skoro to wina rządu, ich służby zdrowia i systemu ubezpieczeń ? Na pewno w umowie zatrudnienia było wszystko wyjaśnione co i jak działa i co tracą przy zwolnieniu, że choróbsko zaatakowało to mogli ogarnąć na własną ręke ubezpieczenie ale nie, pracodawco ratuj mam horom głowe XD
dariuszp
Gramowicz
30/03/2026 20:15
Sam miałem operację guza mózgu. Operacja czegoś takiego w USA kosztuje fortunę. Ich służba zdrowia to też jest patologia, plus kosztuje 10x więcej niż nasza.
I co zabawniejsze, Amerykanie mają średnią życia taką jak naszą.