Taki jest plan na nowe Gwiezdne wojny. Lucasfilm zmienia strategię pod nowymi rządami

Radosław Krajewski
2026/02/03 11:45
1
0

Nowi współprezesi nie zamierzają popełniać tych samych błędów co Kathleen Kennedy.

Lucasfilm szykuje istotną zmianę w podejściu do kinowych filmów z uniwersum Gwiezdnych wojen po zmianie kierownictwa z Kathleen Kennedy na Dave’a Filoniego i Lynwen Brennan. Według najnowszych doniesień, nowi szefowie studia rozważają strategię, która może wyraźnie wpłynąć na swobodę twórczą przyszłych reżyserów i scenarzystów.

Gwiezdne wojny: Część III - Zemsta Sithów

Gwiezdne wojny – Dave Filoni może ograniczyć kreatywność twórców nowych filmów i seriali ze Star Wars

Powrót marki do kin ma być dla Lucasfilm absolutnym priorytetem. Premiera filmu The Mandalorian & Grogu zaplanowana na maj 2026 roku zakończy niemal siedmioletnią przerwę od czasu Star Wars: Skywalker. Odrodzenie. To luka porównywalna z okresem między Gwiezdne wojny: Część III - Zemsta Sithów a przejęciem studia przez Disneya. Już rok później do kin trafi Star Wars: Starfighter, samodzielna historia reżyserowana przez Shawna Levy’ego, która złamie prawie 50-letnią tradycję serii.

Równolegle swoje projekty rozwijają tacy twórcy jak James Mangold, Taika Waititi, Sharmeen Obaid-Chinoy czy Simon Kinberg. Ostatnio prace nad tymi produkcjami potwierdzono przy okazji pożegnalnego wywiadu Kathleen Kennedy.

Jak podaje raport serwisu The Direct, nowy zarząd rozważa fundamentalną zmianę w sposobie powstawania filmów. Dotychczas Kennedy rozpoczynała projekty od rozmów z filmowcami i pytała ich, jaką historię chcieliby opowiedzieć w tym uniwersum. Teraz możliwy jest model odwrotny, w którym to Filoni najpierw wyznacza główne kierunki fabularne, a dopiero później dobiera zespoły do ich realizacji.

GramTV przedstawia:

Kathleen Kennedy jeszcze w zeszłym roku podkreślała, że zależy jej na otwieraniu Gwiezdnych wojen na nowe głosy i historie niezależne od całej dotychczasowej mitologii:

Naprawdę uważam, że jesteśmy dziś w momencie, w którym możliwości opowiadania historii bardzo się poszerzyły. Możemy zapraszać filmowców, by tworzyli opowieści, które są dla nich ważne i które nie muszą łączyć się z każdym elementem wcześniej zrealizowanych Gwiezdnych wojen.

Marka Star Wars od kilku lat zmaga się z wyraźnym zmęczeniem widowni, spowodowanym długą przerwą kinową oraz mieszanym odbiorem seriali z Disney+. Coraz częściej słychać głosy, że fani oczekują zupełnie nowych historii, co tłumaczy rosnące zainteresowanie projektem Starfighter.

Choć Dave Filoni wielokrotnie udowodnił swoją wartość przy takich tytułach jak Gwiezdne wojny: Wojny klonów oraz Star Wars: Rebelianci, część widzów krytykuje jego produkcje za nadmierne opieranie się na znanych bohaterach. Obawy branży dotyczą tego, że zbyt scentralizowane planowanie całego uniwersum może ograniczyć kreatywność i upodobnić Gwiezdne wojny do modelu znanego z filmów Marvela. Pojawia się też pytanie, czy twórcy kalibru Levy’ego, Waititiego czy Mangolda byliby równie chętni do współpracy, gdyby ich rola miała sprowadzać się wyłącznie do realizowania cudzej wizji, a nie autorskiej opowieści osadzonej w odległej galaktyce.

Komentarze
1
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 12:17

Naiwni ci którzy myślą że coś się zmieni. Filoni to nie jest dobry "szef", bo w SW jeżeli coś się ma zmienić to trzeba wielkiego wstrząsu i kilku lat naprawiania relacji z fanami. A tymczasem Filoni będzie cisnął tylko swoje "wizje" i projekty. Zresztą, nie zapominajmy że KK to jedna sprawa, ale on też przyklepywał wiele głupich pomysłów i sam je wychwalał.

Filoni ma obsesje na punkcie Asoki wiec to ona będzie teraz wszędzie wpychana. A seriale z nią nie były dobre. No i może będzie jeszcze remake którejś trylogi, może nawet oryginalnej. Albo zaczną od Prequeli z naciskiem na Asoke...