Niedawna decyzja Sony o zarzuceniu wydań pudełkowych z pewnością nie przysporzyła japońskiej firmie fanów. Wręcz przeciwnie.
Od kilku dni producent PlayStation jest mocno na cenzurowanym. Ale czy kogokolwiek to dziwi?
Sony nie odczuło kontrowersyjnej decyzji na giełdzieGrafika wygenerowana przez AI
Giełda nieczuła na porzucenie gier na płytach przez Sony
Teraz jednak zgłoszenie, które otrzymała Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, wskazuje na ciekawą kwestię. Okazuje się bowiem, że zaledwie dwa dni po wspomnianym komunikacie Hiroki Totoki, dyrektor generalny Sony, pozbył się 225 tysięcy akcji swojej firmy, a więc 56% dotychczasowego stanu posiadania. Z uwagi na cenę 21,02 dolara za akcję zarobił on w ten sposób około 4,7 miliona dolarów. Jednocześnie CEO Sony nadal może pochwalić się 173 250 akcjami japońskiego giganta. Na podobny ruch zdecydował się Toshimoto Mitomo, dyrektor ds. strategii. Ten sprzedał 18% swojego pakietu, a więc 25 tysięcy akcji, inkasując tak 525,5 tysiąca dolarów.
GramTV przedstawia:
Wydawać by się mogło, że z pewnością Totoki, jak i Mitomo na tych transakcjach stracili. Wszak logicznym powinno być, że po ogłoszeniu budzącym tak powszechny sprzeciw i rozgoryczenie graczy, sytuacja giełdowa Sony pogorszy się, prawda? Tymczasem okazuje się, że nic bardziej mylnego. W ciągu 8 dni od zapowiedzi zaprzestania wydawnictw na płytach, ceny akcji Sony powędrowały w górę o 6%, dobijając z 20,06 dolara za akcję przed komunikatem do wspomnianych już 21,02 dolara. Nie było to zresztą ostatnie słowo, bo w szczytowym momencie, ale nadal już po ogłoszeniu, za jedną akcję Japończyków trzeba było zapłacić nawet 21,66 dolarów.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.