Pochwalił się twórcom, że spiracił ich tytuł. Reakcja mogła być tylko jedna

Mikołaj Berlik
2026/05/17 12:00
1
0

Fan Subnautica 2 poprosił deweloperów o pomoc posiadając nielegalną kopię gry.

Deweloper Subnautica 2 nie ukrywa frustracji związanej z pirackimi kopiami gry. Anthony Gallegos przyznał jednak, że bardziej od samego piractwa irytuje go chwalenie się nielegalnym dostępem do produkcji i proszenie twórców o pomoc techniczną.

Subnautica 2
Subnautica 2

Subnautica 2 – twórca komentuje piractwo

Premiera Subnautica 2 okazała się ogromnym sukcesem dla studia Unknown Worlds. Produkcja sprzedała się w milionach egzemplarzy w błyskawicznym tempie, ale jeszcze przed startem wczesnego dostępu do sieci trafiły nieoficjalne buildy gry. Część graczy zaczęła korzystać z nich jeszcze przed premierą. Anthony Gallegos opublikował wiadomość na oficjalnym Discordzie gry, w której odniósł się do całej sytuacji. Deweloper przyznał, że zdaje sobie sprawę z istnienia pirackich wersji i wie, że „piraci zrobią swoje”. Jednocześnie podkreślił, że zdecydowanie wolałby, aby gracze kupili tytuł legalnie, sprawdzili go przez godzinę i ewentualnie skorzystali ze zwrotu, zamiast pobierać go nielegalnie.

Największe emocje wzbudziła jednak sytuacja opisana przez serwis RespawnFirst. Jeden z użytkowników korzystających z wykradzionej wersji gry miał zgłosić się na oficjalny serwer Discord po pomoc techniczną jeszcze przed premierą. Gallegos odpowiedział mu bardzo dosadnie, dziękując ironicznie za piracenie projektu, nad którym zespół pracował przez lata.

GramTV przedstawia:

Twórca przyznał również, że bardziej od samego piractwa irytują go osoby, które publicznie chwalą się nielegalnym dostępem do gry przed premierą. Odniósł się też do komentarzy sugerujących, że deweloperzy są milionerami dzięki sukcesowi marki. Jak sam stwierdził, nadal wynajmuje mieszkanie i nie jest właścicielem domu.

Mimo problemów związanych z wyciekami i pirackimi kopiami start Subnautica 2 okazał się ogromnym sukcesem.

Komentarze
1
dariuszp
Gramowicz
17/05/2026 14:19

Taka ciekawostka. W 2014 KE zrobiła raport na temat piractwa, który zakopali. 

Raport trzeba brać z rezerwą, bo była to ankieta około 30 tyś konsumentów z sześciu krajów (w tym Polski). Chcieli go wykorzystać do zastrzenia prawa autorskiego, a kiedy raport nie potwierdził tego, co komisja chciała potwierdzić - schowali go pod dywan. Niestety mieli pecha, bo europosłanka z Partii Piratów (niemcy) złożyła wniosek o dostęp do informacji publicznej. 

Dodam, że raport pokrywa się z tezą, jaką ma Gabe z Valve, który mówił, że się nie przejmują piractwem, bo piractwo po prostu jest odpowiedzią na kiepską usługę. 

Co wyszło? Na każde 100 pirackich kopii przypadały 24 dodatkowe legalne pobrania co sprawiało że piratwo poprawiało sprzedaż. Gracze np. grali na prywatnych serwerach World of Warcraft albo np. wkręcali się w takie Call of Duty i konwertowali się do płacących klientów, bo np. chcieli zagrać na oficjalnych serwerach. 

Teraz ciekawotka. Kiedy raport wyszedł, KE pominęła te znaleziska i skupiła się na jednym aspekcie, w którym piractwo rzeczywiście miało negatywny wpływ. Filmy. Typowe kinowe blockbustery, czyli mało ambitne kino rekreacyjne - na 10 obejrzanych nielegalnie było 4 mniej legalne transakcje. 

Kiedy zamknięto Megaupload, to właśnie na tej statystyce się korporacje skupiły, mówiąc, że przychody branży filmowej się poprawiły. Bo tylko tam widzieli znaczący. 

Zresztą nie musimy szukać daleko. GOG funkcjonuje mimo braku DRM. Technicznie jak weźmiesz kopię gry, wrzucisz do sieci to ludzie mogą bezczelnie kopiować i grać a jednak ludzie kupują gry na GOG. Dlaczego? Dlatego że jest to wygodna usługa.