Na nowe Dragon Age będziemy czekać latami? Wszystkiemu ma być winna polityka EA

Mikołaj Ciesielski
2026/07/27 17:15
3
0

Mark Darrah nie ma dobrych wieści dla fanów serii BioWare.

Niedawno informowaliśmy, że Electronic Arts miało traktować serię Dragon Age jak niechciane dziecko. Okazuje się jednak, że to nie koniec niepokojących wieści związanych ze wspomnianą marką. Mark Darrah, który w BioWare spędził 23 lata i pełnił funkcję producenta wykonawczego Dragon Age, nie spodziewa się, by w najbliższym czasie na rynku zadebiutowała nowa odsłona serii.

Dragon Age: The Veilguard
Dragon Age: The Veilguard

Nowe Dragon Age nie powstanie zbyt szybko? Mark Darrah przedstawia pesymistyczny scenariusz

Darrah w rozmowie z FRVR (dzięki VGC) stwierdził, że Dragon Age prawdopodobnie zostało odłożone na bok, ponieważ BioWare skupia się obecnie na nowym Mass Effect. Deweloper nie wyklucza jednak, że seria skierowana do fanów klimatów fantasy ostatecznie pozostanie w zawieszeniu przez dłuższy czas. Wszystkiemu ma być winne Electronic Arts i podejście firmy do przedstawiania pomysłów na nowe gry oparte na istniejących markach.

Nie mam pojęcia, kto mógłby, chciałby, a nawet próbowałby zaproponować [nową grę z serii Dragon Age] w Electronic Arts. EA posiada przerażającą liczbę marek, które pozostają w stanie uśpienia. Słyszałem, że jeśli zdecydujesz się stworzyć [grę opartą na IP], to w chwili, gdy masz już zacząć, nagle znikąd pojawiają się trzy różne osoby, które uważają, że to one kontrolują tę markę i w zasadzie rozrywają cię na strzępy, przeżuwają i wypluwają – stwierdził Darrah.

Dlatego też deweloper uważa, że nową grę z serii Dragon Age mogłaby zaproponować jedynie firma BioWare. Niestety „problem polega na tym”, że Darrah nie widzi we wspomnianym studiu osób zainteresowanych stworzeniem kolejnej odsłony cyklu.

GramTV przedstawia:

Więc inną możliwością jest to, że ktoś inny w ramach organizacji Electronic Arts zdecyduje się zaproponować nową grę z serii Dragon Age. Gdyby spróbowali to zrobić, to spodziewam się, że ktoś z BioWare stałby się jedną z tych osób, które zaatakują i rozszarpią ich na kawałki. Podejrzewam, że to się nie wydarzy z wielu różnych powodów – stwierdził deweloper.

Na koniec przypomnijmy, że Dragon Age: Veilguard – ostatnia odsłona serii – zadebiutowało na rynku w październiku 2024 roku. Gra dostępna jest na PC, PlayStation 5 i Xbox Series X/S. Jeśli natomiast jesteście ciekawi naszej opinii na temat wspomnianego tytułu, to zapraszamy Was do lektury: Recenzja Dragon Age: The Veilguard, czyli bezpieczeństwo przede wszystkim.

Komentarze
3
dariuszp
Gramowicz
27/07/2026 19:27
Muradin_07 napisał:

Ej, no to w takim wypadku jak to jest, że Fallout 2 nazywany jest jednym z najlepszych erpegów w historii? 

Książkę można o tym napisać. Ale dam Ci tylko jeden rozdział :-P

Generalnie F2 to jest jedna z najlepszych gier RPG ever i w moim top 10 obie gry są na pozycji 1 i 2. Ale F2 jest na pozycji 2 bo zespół robiący dwójkę nie trzymał się zasad które uczyniły jedynkę hitem więc dla mnie F2 mimo że jest wspaniały jest trochę brudny jeżeli jesteś świadom założeń twórców serii.

Zobacz za co konkretnie F2 jest chwalony. SPECIAL. Walka turowa. Questy z wieloma rozwiązaniami. Reputacja, frakcje, konsekwencje wyborów. Małe, ręcznie zaprojektowane lokacje zamiast pustej mapy do biegania. To wszystko było już w jedynce. Dwójka nie wymyśliła z tego niczego i niczego nie ruszyła. Dołożyła ilość. Więcej lokacji, więcej questów, więcej perków, więcej zastosowań skilli, dłuższa gra.

Fallout 2 działa bo zostawił fundament w spokoju i dołożył treści. 

I zwróć uwagę, że to jest ta bardziej niechlujna z dwóch gier. Temple of Trials, którego nie dało się pominąć nawet przy dziesiątym przejściu. Premiera w stanie mocno zabugowanym. Rozjeżdżający się ton. Pospieszony finał na platformie. Gra mogła mieć to wszystko i dalej być klasykiem, bo pod spodem siedziała jedynka.

Fallout 2 powstał w rok, bo stał na technologii jedynki z drobnymi usprawnieniami. Ten sam engine, ten sam system walki, praktycznie ten sam interfejs, tak samo zbudowane lokacje, niemal te same assety, ten sam pipeline. Nikt niczego nie przebudowywał.

To zupełnie inna historia niż Dragon Age 2. DA2 też siedziało na silniku poprzednika, też recyklingowało assety, też powstało w kilkanaście miesięcy. I wyszło słabo. Bo tam zostawili technologię, a wyrzucili projekt. Kamerę taktyczną, budowę lokacji, sposób prowadzenia gracza. W Fallout 2 zostawili jedno i drugie i zmienili ton. Ton nie psuje gry. Zmiana tego, czym gra jest jak w wypadku DA 2 już tak.

Ekwiwalentem byłoby, gdyby EA wzięła Dragon Age Origins, zrobiła poprawki i zbudowała na tym sequel bez ruszania założeń. Pewnie dostalibyśmy po prostu więcej tego samego. I tym właśnie jest Fallout 2. No prawie, bo Tim Cain, Leonard Boyarsky i Jason Anderson, ojcowie Fallouta, odeszli na początku 1998, już w trakcie produkcji dwójki. Założyli Troikę i zrobili tam wybitne ale zabugowane Arcanum, Temple of Elemental Evil i Vampire: The Masquerade - Bloodlines. Genialny zespół, ale brak kasy ich wykończył.

Odeszli, bo w Interplay nie byli dobrze traktowani. Fallout 1 to był projekt B-tier, prawie anulowany trzy razy, w który nikt nie wierzył poza zespołem. A po sukcesie wszyscy się na to rzucili i nagle każdy wiedział najlepiej. Cain opowiadał, że podchodzili do niego ludzie, z którymi nigdy w życiu nie rozmawiał, i mówili "ale nam wyszedł ten Fallout". Obcięto mu premię, część oddano komuś innemu za to, że nie chciał wydać programisty odpowiedzialnego za buga. Box art dwójki zlecono na zewnątrz, bez pytania go o zdanie.

Robiąc jedynkę poczynili pewne założenia i myśleli długoterminowo. Ten typ myślenia sam stosuję, kiedy piszę historie albo pracuję nad swoim drugim projektem gry. Chcieli, żeby wszystko miało wyjaśnienie naukowe albo technologiczne, więc żadnych elementów nadnaturalnych. Gra była bardziej skoncentrowana. Timer na water chip, potem drugi na inwazję mutantów, trzeba było gonić po najlepsze zakończenie. Świat ponury, z nutką satyry. I jedna ważna rzecz. Nie chcieli żartów wymagających zewnętrznego kontekstu. Nie chcieli, żeby za 10-20 lat ktoś czegoś nie rozumiał tylko dlatego, że nie zna jakiegoś filmu.

Jedynka nie była wolna od easter eggów. Jest rozbity spodek z Alien Blasterem, jest ślad stopy Godzilli, jest TARDIS. Tylko to były rzadkie special encounters na krawędzi mapy, odcięte od gry właściwej. Mogłeś zrobić trzy przejścia i nie zobaczyć żadnego. W dwójce dodawali co mogli. Monty Python, Star Trek, Gwiezdne Wojny, Terminator itp. Cain zresztą wprost podał to jako jeden z powodów odejścia. Uznał, że za dużo humoru w dwójce wymaga znajomości popkultury spoza gry. Problem jest taki, że to potem stało się kanonem serii i Bethesda ciągnie to do dziś. I to nie jest samo w sobie złe, zwłaszcza że trafili z referencjami bo dzisiaj mało kto ich nie zna ale jednak to miesza z canonem. Jedynka jest czystsza ale dwójka nadal jest wspaniała.

Tak czy siak główna różnica jest taka, że F1 to postapokalipsa z czarnym humorem i satyrą, a dwójka to postapokaliptyczna przygoda z dużą dozą komedii. Ale obie stoją na tym samym fundamencie, więc obie działają. DA2 nie zadziałał bo zmienili fundament i nie trafili.

dariuszp napisał:

Wydaje mi się że możemy uznać po tylu latach (Origins było 17 lat temu) że Dragon Age: Origins to był wypadek przy pracy. Podobnie jak Fallout 1, odpowiedni ludzie na odpowiednim miejscu trafili na odpowiednią sytuacje by zrobić grę wybitną. Następnie wydawca i szefostwo studia to spartolili i z kolejnymi próbami było tylko gorzej. 

Ej, no to w takim wypadku jak to jest, że Fallout 2 nazywany jest jednym z najlepszych erpegów w historii? 

dariuszp
Gramowicz
27/07/2026 17:48

Wydaje mi się że możemy uznać po tylu latach (Origins było 17 lat temu) że Dragon Age: Origins to był wypadek przy pracy. Podobnie jak Fallout 1, odpowiedni ludzie na odpowiednim miejscu trafili na odpowiednią sytuacje by zrobić grę wybitną. Następnie wydawca i szefostwo studia to spartolili i z kolejnymi próbami było tylko gorzej. 

Bo Dragon Age 2 to był pomysł EA by szybko dostarczyć sequel ale jednocześnie chcieli go chyba "unowocześnić". Podobnie upraszczali serię Mass Effect dla hamburgerów. Gra powstawała niewiele ponad w rok i dlatego tak ostro re-używali lokacje. No i ta "unowocześnianie" zmieniło styl artystyczny i dlatego mieliśmy elfa z gigantycznym mieczem co wyglądał jak wyjęty z Final Fantasy albo Qunari dostali kompletnie inny wygląd (nie ostatni raz zresztą).

A najbardziej mnie rozwala to że jedynka była sukcesem i... EA uznało że jest zbyt oldchoolowa nie rozumiejąc że właśnie to był jeden z powodów sukcesu jedynki. 

Niestety z uwagi na Skyrim i popularyzację open world - w EA chcieli naprawić pomyłkę jaką było DA 2 ale jednocześnie dalej chcieli unowocześniać więc DA: Inquisition poszło w open world. Talka została sprowadzona bliżej DAO ale niestety dalej miała konsolowy feel like DA II. Nie ma co ukrywać że DAI było sukcesem finansowym ale jak dla mnie - to gra gorsza niż DA II bo dwójkę przynajmniej ukończyłem. DAO było po prostu przeraźliwie nudne. Otwarty świat był kiepsko zrobiony. Dużo tego co się robiło to były takie zapchajdziury. Gra miała swoje momenty (opuszczenie pierwszej bazy) ale ogólnie to jedyna gra Bioware którą kupiłem w która zagrałem tylko raz. Gdzie we wszystko wcześniej grałem wielokrotnie. 

No i oczywiście na fali tego sukcesu wpadli na kolejny genialny problem... live service. Potem jak live service okazał się katastrofalnie złym pomysłem i widać było że fani tego nie chcą, nakazali live service zmienić w single player co niestety widać po tym jak gra jest zaprojektowana. Gdzie jak w Destiny masz drzwi które masz otworzyć jak Cię atakują i wiesz że po drugiej stronie czeka na Ciebie skrzynia. 

Wiem bo dostałem w Playstation+ i nawet nie dotarłem do "I'm non binary" ponieważ gra jest tak zła że po prostu odinstalowałem mimo że dostałem ją w ramach abonamentu który niegdyś płaciłem tak czy siak. 

Więc EA/Bioware generalnie nie potrafiło zrobić normalnej gry przez 17 lat. ZAWSZE kombinowali i zawsze wychodziło źle. I nawet jakby EA im dało czas i budżet by zrobić kolejne DA to jest niemal pewne że nie tylko nie zbliżyli by się do takich gier jak WH 40k Rogue Trader, Pathfinder albo Baldur's Gate 3 ale nawet nie dali by rady przeskoczyć pierwszego Dragon Age.




Trwa Wczytywanie