To koniec Dragon Age'a? EA miało traktować serię jak niechciane dziecko

Maciej Petryszyn
2026/07/10 18:00
0
0

Swego czasu studio BioWare utożsamiane było z jakościowymi, angażującymi RPG-ami. To jednak odległa przeszłość.

Dziś ekipa ta nie może się już poszczycić taką renomą. Ba, można zaryzykować stwierdzenie, że liczba osób czekających na kolejne projekty BW drastycznie zmalała.

Dragon Age: Początek
Dragon Age: Początek

Dragon Age już nie wróci?

Przyczyniła się do tego oczywiście seria porażek i niepowodzeń, jakimi były ostatnie tytuły spod szyldu BioWare. Ostatnim takim przypadkiem było Dragon Age: Straż Zasłony z października 2024 roku. Chociaż sama gra nie zebrała przesadnie drastycznych ocen, to sprzedażowo nie spełniła oczekiwań Electronic Arts. Również wśród graczy nie cieszy się ona zbyt dobrą renomą, a jej odbiór trudno uznać nawet za mieszany. W związku z tym, że powrót marki DA po dekadzie przerwy, nie wypadł tak, jak się spodziewano, pozostaje pytanie, czy EA zdecyduje się jeszcze kiedykolwiek na powrót do tego fantastycznego świata?

Pesymistą w tej kwestii jest główny scenarzysta trzech pierwszych odsłon, David Gaider:

Od Electronic Arts? Mało prawdopodobne. Przez cały czas, kiedy tam byłem, zawsze brakowało nam jednego tchu, by projekt trafił na półkę. Działo się jednak tak, że nieustannie wydawaliśmy gry, a one sprzedawały się znacznie lepiej, niż zakładali, co bez przerwy ich zaskakiwało.

GramTV przedstawia:

Gaider wprost zasugerował, że w biurach EA nie do końca rozumiano czym jest Dragon Age i jak powinien być prezentowany. Inaczej, zdaniem wieloletniego pracownika BioWare, było w przypadku cyklu Mass Effect. Według niego różnicę w traktowaniu obu tych marek były aż nadto widoczne, a nierzadko zwyczajnie bolesne. Z jednej strony DA miało być obiektem krytyki nawet wtedy, gdy osiągało zaskakujący szefostwo sukces. Z drugiej zaś wszelkie niepowodzenia związane z ME miały być kwitowane wymówkami. Innymi słowy – z opisu Gaider wyłania się obraz EA jako rodzica, który ma swoje ulubione dziecko i nawet się z tym nie kryje.

To było zabawne, ponieważ jeśli premiery Mass Effect nie sprzedawały się tak dobrze, znajdowano dla nich usprawiedliwienia, jako że była to gra bardziej nastawiona na akcję. Uważali, że powinna sprzedawać się lepiej. Była bardziej efektowna.

EA patrzyło na to tak, że Mass Effect był tym efektownym, nowoczesnym RPG z elementami akcji, który mogli bardzo łatwo sprzedać. Z kolei Dragon Age był staromodny i skupiony na fabule. Nasza walka, począwszy od Dragon Age: Origins, bywała nieco zbyt powolna i ociężała, by potem stać się zbyt szybka. Nigdy nie wiedzieli, co z tym zrobić. Dlatego za każdym razem, gdy gra z serii Dragon Age sprzedawała się dobrze, słyszeliśmy wymówki z zupełnie innej strony. W zasadzie twierdzono, że to szczęśliwy traf.

Podobno nawet ogromny sukces Dragon Age: Inkwizycja, które do momentu premiery Wiedźmina 3: Dziki Gon było swoistym role model, jeżeli chodzi o gry RPG, nie zmieniła nastawienia w Electronic Arts. – W pewnym momencie przydzielili nam szefa marketingu, który dosłownie mówił o konieczności malowania świni szminką, żeby w ogóle dało się ją sprzedać. Kiedy jesteś w zespole i słyszysz coś takiego, myślisz sobie: “No dobra, i co ja mam z tym zrobić?” – skwitował Gaider.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!