William Shatner wyraźnie nie jest zadowolony z tej decyzji.
Anulowanie serialu Star Trek: Starfleet Academy wywołało spore poruszenie wśród fanów uniwersum. Produkcja zakończy się na drugim sezonie, mimo że ten został już ukończony jeszcze przed premierą pierwszego. Decyzja platformy Paramount oznacza, że historia nie doczeka się dalszej kontynuacji, czyli trzeciego sezonu. Do sprawy ustosunkowały się już gwiazdy produkcji. Teraz głos zabiera także legenda serii.
Star Trek
Legendarny aktor mówi wprost o kulisach anulowania nowego Star Treka
Do sprawy odniósł się William Shatner, czyli odtwórca roli kapitana Kirka i jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy marki. Aktor przyznał, że choć nie oglądał serialu, śledził reakcje widzów i nie ukrywa, że decyzja o zakończeniu projektu jest dla niego rozczarowująca. W swoich wpisach Shatner podkreślił, że Star Trek zawsze funkcjonował na dwóch poziomach – jako fantastyczna opowieść science fiction oraz jako refleksja nad człowieczeństwem. Zwrócił uwagę, że od początku seria podejmowała ważne tematy społeczne i moralne, które nierzadko wywoływały kontrowersje. Jak zaznaczył, to właśnie ten aspekt uważa za najważniejszy i chciałby, by był on kontynuowany w przyszłości.
Aktor odniósł się również do obecnej debaty wokół serialu, która w dużej mierze dotyczy jego wydźwięku społecznego. Jego zdaniem podobne reakcje towarzyszyły Star Trekowi od samego początku i niewiele się w tej kwestii zmieniło. Wspomniał przy tym o dawnych kontrowersjach, które dziś wydają się już oczywiste z perspektywy czasu. Warto przypomnieć, że oryginalna wizja twórcy serii, Gene Roddenberry, zakładała przedstawienie bardziej rozwiniętej i tolerancyjnej przyszłości ludzkości. Star Trek od zawsze pełnił więc rolę nie tylko rozrywki, ale także komentarza społecznego, często wyprzedzającego swoje czasy.
Sam serial Starfleet Academy od początku wzbudzał mieszane reakcje. Część widzów krytykowała jego kierunek narracyjny i sposób przedstawienia tematów społecznych, podczas gdy inni bronili go jako naturalnej kontynuacji idei obecnych w uniwersum od dekad. Anulowanie produkcji nie kończy jednak dyskusji wokół marki. Wypowiedź Shatnera pokazuje, że Star Trek wciąż pozostaje czymś więcej niż tylko serią science fiction – to przestrzeń, w której od lat ścierają się różne wizje przyszłości i współczesności. Warto dodać, że swego czasu serialu broniła też inna legenda – Jonathan Frakes. Najwyraźniej, bezskutecznie.
Pełna treść komentarza Williama Shatnera:
Star Trek istnieje w więcej niż jednym świecie. Istnieje w fantazji science fiction – dziwnych i wspaniałych rzeczach, które ukazują niewyobrażalne możliwości eksploracji i ludzkich dokonań. Ale istnieje też w fantazji o człowieku – o jego doskonałości, o eksploracji, którą ludzkość prowadzi od zarania dziejów i którą kontynuuje – fizycznie, mentalnie i moralnie.
To właśnie ten aspekt Star Treka zawsze kochałem – możliwość patrzenia na coś, co fizycznie jeszcze nie istnieje, stworzone przez utalentowanych pisarzy i projektantów, a jednocześnie mierzenia się z odwiecznymi ludzkimi pytaniami, z bólem i ekstazą. Star Trek powinien istnieć jeszcze przez długi czas, opierając się na tych wartościach. Ja sam bardzo chciałbym zobaczyć jego dalszą ciągłość. Z żalem przyjmuję wiadomość o anulowaniu nowego serialu Star Trek.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Ma racje. Star Trek zawsze był progresywny. Tylko że był dobrze napisany.
TNG w pierwszym sezonie miał swoje pozytywny i negatywy ale scenarzyści wzięli się za siebie i znacząco poprawili jakość scenariuszy. Stąd zresztą istnieje termin "growing a beard" który oznacza że serial staje się dobry/lepszy. Bo tak się złożyło że aktor grający Rikera wrócił w kolejnym sezonie z brodą która tak się spodobała że wpisali ją w serial. I to się zeszło ze wzrostem jakości.
Warto też dodać że nawet TNG został anulowany na rzecz DS9 który znowu został anulowany na rzecz Voyager. Voyager to było potkniecie bo główny wątek był słabo prowadzony ale serial ma swoich fanów. Potem był Enterprise który też poczatkowo miał problemy ale trochę się poprawił. Ale nawet wtedy mieli problemy więc dlatego np. dorzucili sceny z dezynfekcją.
Ale nawet średnio lubiany Enterprise jest klasę lepszy niż to co dzisiaj produkują. W zasadzie Orville jest lepszym Star Trekiem niż dzisiejszy Star Trek. Co ciekawe to nie tak że nie potrafią. Strange New Worlds jest bardziej tradycyjnym Trekiem i się dobrze przyjął. Więc raczej mamy do czynienia z kolejną sytuacją gdzie studio próbuje uchwycić to mityczne "modern audience" które jakoś nigdy się nie zjawia.
Też jest prawdą że starsze treki się samo-cenzurowały. Mimo bycia progresywnymi unikali pewnych tematów jako homoseksualizm bo telewizja naprawdę się tych tematów bała. Dla nich odważnym krokiem był pocałunek międzyrasowy. Też pokazuje jak bardzo opinia jakiś bogaczy w studiach potrafi odbiegać od publiki. Pocałunek nie skończył się lawiną protestów. Ktoś z TV później mówił że dostali tylko jeden list (tak, list, takie czasy to były) ale nawet ta jedna osoba co narzekała napisała że nie pochwala ale z drugiej strony rozumie bo aktorka jest atrakcyjna (chodzi o oryginalną serię).
Ale też znajdywali sposób by przemycać tematy. TNG i DS9 porusza tematy transów. Ale nie tylko to bo np. w tle w TNG można spostrzec facetów w sukienkach. I tu nawet nie chodziło o bycie transem tylko uznali że w przyszłości nie będzie normą że faceci to tylko spodnie a kobiety to tylko sukienki więc upakowali kobiety w spodnie i facetów w sukienki ale fakt faktem - faceci w sukienkach są tylko w tle. Główne postacie to nie obejmowało.
Jeżeli ktoś chce się kłócić to spoko ale możemy wziąć najlepszy epizod z każdej z serii i porównać do tych nowych treków i jedyne co zobaczycie to absolutną przepaść jeżeli chodzi o poziom. Taka jest moja opinia.
Więc wg mnie główna wina spada na studio i scenarzystów. Chcecie by Wasz Trek się podobał? Napiszcie lepszy scenariusz. Problemem nie jest bycie progresywnym. Każdy Trek fan właśnie tego oczekuje. Problemem jest to że postacie i historie są po prostu kiepskie. Sam osobiście nie chciałbym pracować na jednym statku z tymi "bohaterami" nowych treków.