Jonathan Frakes, czyli słynny komandor William Riker, broni serialu.
Trwa emisja serialu Serial Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty. To nowa produkcja słynnego uniwersum science fiction. Serial opowiada o grupie młodych kadetów, którzy rozpoczynają naukę w prestiżowej Akademii po ogromnym kryzysie, który niemal zniszczył całą Federację. Produkcja stawia na świeże spojrzenie, które jednak nie wszystkim przypadło do gustu.
Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty
Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty – reżyser broni produkcji
Mimo ambitnej koncepcji pierwszy sezon wzbudza kontrowersje i dzieli widzów. Choć krytycy chwalą serial (88% na Rotten Tomatoes), wśród widzów opinie są podzielone – średnia ocen wynosi zaledwie 51%. Obrońcą serii jest Jonathan Frakes, znany z roli komandora Williama Rikera w Star Trek: Następne Pokolenie. Frakes wyreżyserował przedostatni odcinek pierwszego sezonu i pożegnał sięze światem Star Trek. Twórca przyznaje, że nie rozumie krytyki wobec produkcji. Dla Den of Geek powiedział:
Co z tymi hejterami? Ten serial jest naprawdę dobry. Ma w sobie optymizm i pokazuje kierunek, w jakim zmierza Star Trek. Jest tu dużo dla fanów, którzy chcą zgłębiać kanon, ale też sporo niespodzianek.
Frakes, który ma doświadczenie w pracy jako reżyser nad Stacją kosmiczną i Voyager, dodaje, że negatywne komentarze ze strony fanów nie są nowością.
GramTV przedstawia:
Kiedy prawie 40 lat temu startowało Następne pokolenie, też byliśmy krytykowani. To było jeszcze przed internetem. Dziś trollowanie w sieci jest bardziej widoczne, ale staram się tym nie przejmować.
Serial Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty jest w Polsce emitowany na SkyShowtime. Finał pierwszego sezonu, przygotowany przez Frakesa, zapowiada się emocjonująco i zostanie pokazany w kwietniu. Co ciekawe, CBS i Paramount już potwierdziły drugi sezon produkcji, co pokazuje, że pomimo kontrowersji musi mieć dobre wyniki oglądalności. Serial planowany jest na cztery sezony.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Spoko tylko że oglądałem dobre Star Treki jak oryginał, TNG, DS9, Strange New Worlds. Oglądałem te które uważałem za średnie jak Enterprise czy Voyager. Nawet widziałem częściowo te kiepskie jak Discovery czy Picard.
I szczerze - takiego dna jakie pokazują w tym serialu jeszcze nie widziałem. Ale fakt że widziałem tylko urywki. I chyba nic nie pokazuje lepiej kto ten syf pisze jak "theater kid" episode. Gdzie przychodzi babka z Discovery i robi wykład jak to teatr rozwiązuje wszystkie problemy. Właśnie tego typu ludzi widzę piszących i grających w tym syfie. Stereotypowy bogaty dzieciak który poszedł do teatru i myśli że pozjadał wszystkie rozumy a realnie nic nie wie o życiu. Ale że jest w teatrze to myśli że jest lepszy od innych. Poznałem paru takich w stolicy.
Czy TNG był krytykowany? Owszem ale słusznie. Bo realnie pierwszy sezon był słaby. Nie bez powodu powstało określenie "growing a beard" w stosunku do serialów. Oznacza seriale które zaczęły słabo i stały się dobre. Taki jest właśnie TNG. Określenie wynika z tego że koleś o którym mówimy wrócił z brodą. Twórcy serialu międzyczasie wykombinowali co poszło nie tak w poprzednim sezonie. I poprawili jakość scenariuszy w kolejnych. Broda rzucała się w oczy. Jak i to że serial stał się lepszy i ludzie dowcipnie wiązali te dwa tematy.
Zresztą są też krytycy DS9 z uwagi na to że serial w zasadzie dzieje się głównie w jednej lokacji. Voyager robił kilka rzeczy dobrze ale kompletnie skopał podróż do domu. W zasadzie nie musieli dokonywać realnych trudnych wyborów co wg mnie uczyniło by serial znacznie lepszym.
To normalne że krytykujemy. Nawet dobre seriale są krytykowane bo nie każdemu się podoba to samo. Więc zawsze znajdzie się jakaś krytyka.
Ale nie zmienia to jednego faktu. Te seriale nadal są w zupełnej lidze niż te "nowoczesne" Star Treki jak Discovery, Picard czy Academy.
wolff01
Gramowicz
Wczoraj 13:33
Tak tak, wiemy że pasek płacowy musi się zgadzać. I niby to jego nazwisko ma być gwarantem czego? Od kiedy to głosy osób biorących udział przy takich produkcjach są obiektywne? Nie ma to jak bronić serii przy której siepracowało - to na pewno gwarant obiektywizmu, tym bardziej że często wiąża ich umowy że nie mogą się wypowiadać negatywnie. A skąd wiemy że nie ma już kolejnej fuchy nagranej mimo że "idzie na emeryturę"? Ja wiem jedno - póki Paramount nie postawi na tym krzyżyka, kaska bedzie płynąć - czy to nie dziwne że od razu nakręcono 2 sezony dla całkiem nowej serii? Bez pilota itd? Kurtzman zadbał o swoich 20+ scenarzystów... a o pracę coraz ciężej w Hollywood.
A wiecie co jest istotniejsze? Na platformie Paramount, gdzie jest to nowy serial i ich "główy produkt" w ostatnich miesiącach, nie notuje on nawet wyników pozwalających pojawiać się w pierwszej 10 oglądalności dla tej platformy. I są to oficjalne dane, a nie "toksyczne" działanie na szkodę internetowych trolli. Więc skoro głosy "fanów" sie nie liczą to może chociaż na cyferki warto spojrzeć?
Poziom ściemniania i "otwartości na krytykę" tych ludzi to powód dlaczego Hollywood dostaje po tyłku.