Bethesda dopiero przy Fallout 4 nabrała odwagi. Wcześniej dominował respekt do klasyki

Patrycja Pietrowska
2025/12/22 17:30
3
0

Nie wystarczy kupić IP.

Historia Fallouta obejmuje niemal trzy dekady, jednak współczesny kształt został zdefiniowany przez studio Bethesda, które w dwa tysiące czwartym roku nabyło licencję na stworzenie trzeciej części, a trzy lata później przejęło całą własność intelektualną. Mimo formalnego posiadania praw do uniwersum, deweloperzy przyznają otwarcie, że proces faktycznego, kreatywnego oswojenia się z tym światem zajął im znacznie więcej czasu, niż mogłoby się wydawać postronnym obserwatorom. Emil Pagliarulo, wieloletni pracownik studia, zauważył w jednym z wywiadów, że dopiero prace nad czwartą odsłoną cyklu, wydaną w dwa tysiące piętnastym roku, pozwoliły zespołowi poczuć się pewnie w roli autorów, a nie tylko strażników cudzego dorobku.

Fallout 4
Fallout 4

Bethesda szczerze o Fallout 3 i 4. Dopiero wtedy studio „poczuło” tę markę

Pierwsze kroki podejmowane przez Bethesdę, przejawiające się w produkcji Fallout 3, miały charakter przejściowy i koncentrowały się przede wszystkim na oddaniu należnego hołdu pierwotnemu dziedzictwu. Twórcy podkreślają, że samo kupno marki nie jest tożsame z poczuciem pełnej wolności artystycznej.

Najważniejsze w Fallout 3 było to, że była to gra przejściowa. Był to pierwszy Fallout, nad którym pracowaliśmy, więc zależało nam, aby naprawdę uszanować dziedzictwo marki i wcześniejsze odsłony serii.

Posiadaliśmy prawa do franczyzy, ale posiadanie marki i IP to coś innego niż poczucie, że kreatywnie się ją „posiada”.

Myślę, że gdy nadszedł czas Fallout 4, czuliśmy się już znacznie swobodniej – mogliśmy uznać, że nie musimy być aż tak nabożni wobec przeszłości. To nie była już wyłącznie nostalgia, mogliśmy tworzyć nowe rzeczy.

GramTV przedstawia:

Zmiana nastąpiła przy okazji powstawania Fallout 4, kiedy to zespół uznał, że nie musi już z taką czcią podchodzić do każdego elementu przeszłości, co otworzyło drzwi do wdrażania zupełnie nowych mechanik.

Obecnie miłośnicy uniwersum muszą uzbroić się w cierpliwość, gdyż na kolejną dużą produkcję, czyli Fallout 5, przyjdzie im czekać jeszcze przez wiele lat. W międzyczasie jedynymi tytułami otrzymującymi regularną nową zawartość są Fallout Shelter oraz sieciowy Fallout 76.

Komentarze
3
Quack
Gość
23/12/2025 16:35

Mogli nie nabierać tej odwagi  

Yarod
Gramowicz
23/12/2025 08:58
Nogradis napisał:

Trudno się nie zgodzić - dopiero Fallout 4, produkcja porzucająca wszelką logikę świata nakreśloną jeszcze przez Black Isle, stał się prawdziwie "autorskim" dziełem Bethesdy. I to, niestety, widać w każdej linijce scenariusza. Powiedzieć, że Emil Pagliarulo nie ma talentu, to nie powiedzieć nic. Nawet nazwanie go kotwicą ciągnącą studio ku dnu również nie oddaje w pełni całego zła, jakie wyrządził Behesdzie w trakcie długich lat pięcia się po kolejnych szczeblach kariery. Jedno jest pewne: tak długo, jak będzie mieć decydujące zdanie w kwestiach kreatywnych, nie dostaniemy od tego studia gry, która choćby ocierała się o poziom pierwszych dwóch Falloutów, czy New Vegas.

A ja Cie może zdziwię. Uważam sie za fana uniwersum, grałem od jedynki bo jestem wystarczająco stary i...najwięcej czasu spędziłem wlasnie w f4. Czemu Fabuła jest jakaś tam, powiedziałbym przeciętna, mechaniki bez modów też sa przecietne. Ale mega, wręcz mega pdobal mi się klimat. To inna gra niż klasyki czy new Vegas (ktory notabene akurat mnie wkurzał czasami) ale IMHO udało im sie zachować klimat postnukleeanego Bostonu. Ja bawiłem sie świetnie. Z modami potem już mega świetnie i spędziłem tam w wuj godzin.

I Żeby nie bylo: mam swoje zdanie w konteksie BezTesty i chocby ich maniakalnego przywiązania do starego Creation Engine, czy budowania pretekstowych fabuł, masy bugów i poleganiu na społeczności i unofficial patchach. Przy starfieldzie dosłownie usnąłem po 4h, fallout 3 to nieporozumienie ale akurat "czwórkę" cenię bardzo.

Nogradis
Gramowicz
22/12/2025 23:09

Trudno się nie zgodzić - dopiero Fallout 4, produkcja porzucająca wszelką logikę świata nakreśloną jeszcze przez Black Isle, stał się prawdziwie "autorskim" dziełem Bethesdy. I to, niestety, widać w każdej linijce scenariusza. Powiedzieć, że Emil Pagliarulo nie ma talentu, to nie powiedzieć nic. Nawet nazwanie go kotwicą ciągnącą studio ku dnu również nie oddaje w pełni całego zła, jakie wyrządził Behesdzie w trakcie długich lat pięcia się po kolejnych szczeblach kariery. Jedno jest pewne: tak długo, jak będzie mieć decydujące zdanie w kwestiach kreatywnych, nie dostaniemy od tego studia gry, która choćby ocierała się o poziom pierwszych dwóch Falloutów, czy New Vegas.




Trwa Wczytywanie