Przyszłość serialu The Last of Us jest niepewna

Jakub Piwoński
2026/02/02 10:30
4
0

Negatywne recenzje produkcji HBO najwyraźniej zatrzęsły nią w posadach. Co dalej?

Przyszłość serialu The Last of Us na HBO stoi pod znakiem zapytania. Choć jeszcze niedawno twórcy przekonywali, że historia nie ma szans zamknąć się w trzech sezonach, najnowsze wypowiedzi władz stacji sugerują zupełnie inny scenariusz. Prezes HBO Casey Bloys przyznał w rozmowie z Deadline, że wszystko wskazuje na to, iż nadchodzący trzeci sezon może być jednocześnie ostatnim. Zastrzegł jednak, że ostateczna decyzja należy do showrunnerów.

The Last of Us
The Last of Us

The Last of Us może zakończyć się na trzecim sezonie

To wyraźna zmiana narracji w porównaniu z wcześniejszymi deklaracjami Craiga Mazina, który wielokrotnie podkreślał, że plan zakłada co najmniej cztery sezony. Jeszcze w 2023 roku twórca serialu sugerował, że historia może zakończyć się po trzech lub pięciu odsłonach, ale to właśnie cztery wydawały się najbardziej realne. W maju ubiegłego roku Mazin ponownie mówił o czterosezonowym łuku fabularnym, jednak od tamtej pory sytuacja uległa zmianie. We wrześniu Neil Druckmann z Naughty Dog wycofał się z prac przy trzecim sezonie, uznając, że osiągnął swój cel związany z adaptacją gier.

GramTV przedstawia:

Drugi sezon The Last of Us miał premierę w roku ubiegłym i początkowo cieszył się ogromną popularnością oraz bardzo wysoką oglądalnością. Z czasem jednak, wraz z kolejnymi odcinkami, w sieci zaczęło pojawiać się coraz więcej negatywnych opinii. Część fanów otwarcie wyrażała rozczarowanie kierunkiem fabularnym i decyzjami twórców, co mogło wpłynąć na obecne rozważania dotyczące zakończenia serii.

Na razie Craig Mazin nie odniósł się publicznie do słów Bloysa. Wiadomo natomiast, że trzeci sezon wprowadzi nowego aktora w roli Manny’ego, członka WLF. Czy będzie to finał historii Joela i Ellie – pozostaje otwartym pytaniem.

Komentarze
4
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 12:25
Grze napisał:

Natomiast wydaje mi się, że decyzji nie będą podejmować showrunnerzy, tylko arkusze excel i ktoś w zarządzie odpowiedzialny za pieniądze. Pod warunkiem, że będzie odporny na naciski ideologiczne.

Projekt nadzorował Neil Druckman - "showrunner" całego Naughty Dog. I to on się uparł żeby isć w zaparte, mimo że krytyka była znana. Po cichu wycofał się w cień, a przecież tak bardzo pchał się na czerwone dywany. No tak, trzeba się skupić na ich "najbardziej ambitnym projekcie" czyli Heretic. Ok.

Wiesz jaki jest problem Hollywood? Oni żyją w bańce. Wydaje się im że skoro wszyscy im przyklaskują, chwalą, uśmiechają się - to to co robią jest dobre. Dla nich jedynym zderzeniem z rzeczywistością są słabe wyniki finansowe i zrywanie kontraktów. A nawet wtedy zakrzywiają rzeczywistość. I nawet wtedy są w stanie mówić że gdyby nie "opór" pewnych grup (czyt. ludzi z niezależną opinią), to wszystko byłoby cacy. Wspierają ich media idące po jednych pieniądzach albo walczących o tzw. wyłączność (do wywiadów, premier filmowych itp). 

Heh, obrona np. Acolyte od Disneya polegała na mówieniu iż był "zmasowany" atak niechętnych Youtuberów którzy z premedytacją podkopywali ten serial. A ja pytam, ilu tych prawdziwych "fanów" stawiło się żeby oglądać ten serial i robić wynika? Poza tymi Youtuberami którzy oglądali żeby po tym jechać xD Social Media to też bańka - oni tam myślą że to co w Social Media oddaje rzeczywistość (docelowy typ widza np jego preferencje seksualne, współczesna widownia itp). Tyle że Hollywood ich za długo słuchało i w to uwierzyło. 

Dlaczego opera mydlana o pyskatym nafciarzu pokazująca też "losy zwykłych robotników" do premiery ostatatniego odcinka był najchętniej oglądanym serialem platformy (nie mówię tego z żalem, uwielbiam ten serial), a serial oparty na 60 letniej franczyzie (Star Trek: SA) na tej samej platformie, który ODRZUCIŁ starą widownie w imię "nowej", już z tej listy wypadł? I chociaż na chwilę nie papugujmy tego samego argumentu przeciw - "przecież Star Trek był zawsze woke!" - Nie, Star Trek był od zawsze filozoficzną dyskusją w formie serialu Sci-fi, czasem na trudne tematy, a np. różne kosmiczne rasy były odzwierciedleniem różnych aspektów ludzkości - dlatego nie bano się tematów kontrowersyjnych np. co jeżeli dla danej "rasy" liczy się tylko wojna itp. Ale zrozumienie swojej widowni to podstawa sukcesu, a Hollywood praktycznie tę zdolność straciło. Wolą skupiać się na swojej wyimaginowanej widowni - czyli lustrzanym odbiciem siebie.

dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 11:59

Co też fajnie pokazuje że narzekania na fabułę TLOU2 nie wynikały tylko z "toksycznych fanów" albo "seksizmu".

Bo patrzcie - pierwsza część to była wspólna robota dwóch ludzi. Druckmann tylko brał w tym udział. I wiele pomysłów Druckmanna zostało storpedowanych. TLOU było dużym sukcesem. Do tego stopnia że ta gra ma już tyle wersji że hej plus dostała remake którego nie potrzebowała.

TLOU2 to już jest dziecko Druckmanna. Te pomysły które zostały storpedowane? A no zaimplementował je wszystkie. I dostaliśmy TLOUS 2 które podzieliło fanów. 

I teraz patrzcie na serial. Pierwszy sezon? Bazujący na produkcie który był efektem kolaboracji? Sukces.

Drugi który bazował na wymysłach Druckmanna? Porażka. 

Ale serio chcę zobaczyć trzeci sezon i dokończenie historii. Jestem naprawdę ciekaw jak ludzie to przyjmą kiedy będą próbowali pokazać historie od drugiej strony. Też wg mnie to dobry sposób żeby tego nie rozwlekać zwłaszcza że jeżeli trzeci niezostanie przyjęty to nawet by historii nie skończyli.  

Grze
Gramowicz
Dzisiaj 11:37
wolff01 napisał:

Tylko w Hollywood potrafią wziąść pomysł który już raz spotkał się z ogromną krytyką i zrobić dokładnie to samo

GIGO - jak to mówią. Garbage in, garbage out.

"A miało być tak pięknie, wywiady miały być, autografy, wizyty w zakładach pracy..." -- Maks, Seksmisja, 1983.

Natomiast wydaje mi się, że decyzji nie będą podejmować showrunnerzy, tylko arkusze excel i ktoś w zarządzie odpowiedzialny za pieniądze. Pod warunkiem, że będzie odporny na naciski ideologiczne.

Szkoda tylko fajnego samograja. Można na tym było zbudować całą franczyzę. I to bez usilnego wciskania pewnych wątków nawet, jeśli były obecne w grze.

Takie The Walking Dead było wałkowane przez ile sezonów? A sprowadzało się ostatecznie do rozwałki zombiaków (wiem, spłycam).

Tu - pomysł z grzybami - świeży, nowy, można było wałkować jeszcze przez kilka sezonów. Posadzić kilku młodych ambitnych scenarzystów... Ale nie, trzeba było iść w zaparte.

To mi tak bardzo przypomina naszą siermiężną komunę, kiedy do samego końca przekonywano o nieusuwalnej, nieskończonej, trwałej i niepodważalnej miłości do naszego sąsiada, że aż w Konstytucji to trzeba było zapisać... i co - jak widać... 

Tak i tu - te same mechanizmy, te same rezultaty.




Trwa Wczytywanie