Games Workshop oficjalnie zapowiedziało 11. edycję Warhammera 40,000, a jej twarzą został klasyczny konflikt: Blood Angels kontra Orkowie w nowym zestawie startowym Armageddon. Opublikowano klimatyczny zwiastun obrazujący skalę wojny.
Największa dobra wiadomość dla graczy bitewniaka nie dotyczy jednak samego trailera, tylko tego, że nowa edycja ma być dużym liftingiem, zamiast brutalnym resetem wszystkich zasad. Nową odsłonę ujawniono podczas AdeptiCon 2026 i według informacji prasowych ma trafić na rynek w czerwcu 2026 roku. Games Workshop potwierdziło, że start nastąpi wraz z pudełkiem Warhammer 40,000: Armageddon, reklamowanym jako największy zestaw startowy w historii systemu, pełnym nowych modeli Space Marines i Orków.
Warhammer 40,000: ArmageddonGames Workshop
Warhammer 40,000 11. edycja stawia na Blood Angels, Orkowie i ewolucję zamiast rewolucji
Sam konflikt nie jest przypadkowy. Fabularnie wracamy na Armageddon, gdzie awangarda Wazdakki Gutsmeka uderza na planetę, a siły Imperium rozpaczliwie wzywają posiłki, na które odpowiadają m.in. Blood Angels i inne zakony Astartes.
Nie znaczy to jednak, że zmian zabraknie. Przy premierze ma pojawić się ponad 70 nowych i zaktualizowanych detachmentów (kompozycji armii), a system budowy wojsk zyska większą elastyczność, bo w części przypadków będzie można łączyć kilka detachmentów w bardziej wyspecjalizowane konfiguracje. Zmienią się też same misje: ich charakter ma być mocniej powiązany z typem armii, którą wystawiamy na stół, co brzmi jak próba lepszego pogodzenia grania narracyjnego z turniejowym.
Są też zmiany bardziej namacalne, odnoszące się do „zasad przystołowych”. Koniec z okrągłymi znacznikami celów, teraz kontrolę nad punktami mają wyznaczać fizyczne obrysy terenu, fortyfikacji i obiektów. Do tego dochodzą korekty zasad osłon, większa łatwość ukrywania jednostek oraz przebudowany przebieg walki wręcz, z bardziej elastycznym deklarowaniem szarż i uporządkowaną sekwencją aktywacji. To nie pachnie rewolucją, ale bardzo wyraźnie sugeruje próbę uczynienia bitew czytelniejszymi i bardziej kinowymi.
GramTV przedstawia:
Nowe pudełko gra również na nostalgii. Pokazane modele zapowiadają odświeżonych Space Marines z detalami starszych wzorów pancerzy oraz nowych Orkowych Chopaków, którzy zgodnie z „orczą logiką”, aktualnie nie wybierają między siekaniem a strzelaniem, tylko „dostać i choppę albo shootę”. Co ważne, choć marketing zestawu stawia na Blood Angels, same figurki Marines nie mają być wyrzeźbione stricte pod jeden zakon, więc gracze będą mogli malować je również jako inne kapituły walczące na Armageddonie. W tle widać też szerszy plan Games Workshop wobec Armageddonu. Równolegle firma domyka 10. edycję kampanią The Return of Yarrick, a media branżowe donoszą również o powrocie Steel Legion, jednego z najbardziej lubianych regimentów związanych z tą wojenną planetą. To wygląda nie jak pojedynczy start, ale jak próba zbudowania całej nowej epoki 40K wokół jednego z najbardziej kultowych teatrów wojny w uniwersum.
Strateg i erpegowy planista. Personalnie psychofan steampunku, któremu musiał dać ujście nawet w nicku. Hobbystycznie majsterkowicz komputerowy i "akolita" Apple. Po prostu lubię, kiedy coś działa.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!