Plotki, ploteczki i wreszcie cyk – oficjalne ogłoszenie. Valve już za chwilę podrzuci nam swój własny kontroler.
I to dosłownie za chwilę. Premiera już za równo tydzień.
Steam Controller
Steam Controller trafi na rynek już za tydzień
Steam Controller ukaże się na rynku już 4 maja około godziny 19:00 polskiego czasu. To wtedy na oficjalnej strony kontrolera ruszy jego sprzedaż, chociaż warto mieć na uwadze, że nie będzie to tania zabawka. Za pada od Valve przyjdzie nam bowiem zapłacić 419 zł. Dla porównania za podstawowy pad do Xboxa w Microsoft Store wyłożymy obecnie 279 zł, podczas gdy DualSense do PlayStation 5 wyceniono na 349 zł. Różnica w cenie jest więc znacząca, a sam wydatek na poziomie ponad 400 zł zdecydowanie nie należy do małych.
A co w ogóle otrzymamy za rzeczone 419 zł? Nowy Steam Controller wyposażony zostanie w magnetyczne drążki TMR, a także 4 silniczki odpowiedzialne za wibracje, żyroskop i dwa panele dotykowe podobne do tych ze Steam Decka. Bateria, w którą wyposażono kontroler, może pochwalić się pojemnością na poziomie 8,39 Wh, co ma przekładać się na ponad 35 godzin zabawy bez konieczności ładowania. Jeżeli zaś chodzi o łączność z komputerem, to za tę odpowiedzialny będzie Steam Controller Puck. Adapter ma charakteryzować się niskim opóźnieniem oraz łatwym magnetycznym ładowaniem. Do kontrolera dołączono również kabel USB.
GramTV przedstawia:
Dla Valve to drugi po Steam Decku sprzęt z tej samej rodziny, który znajdzie się na rynku. Ale na tym nie koniec, bo w kolejce czekają już Steam Machine oraz Steam Frame. W pierwszym wypadku mamy do czynienia z pełnoprawnym komputerem, w drugim zaś z goglami wirtualnej rzeczywistości. Premiery obu przewidywane są na 2026 rok, aczkolwiek przynajmniej w przypadku Machine nie jest to takie pewne. Ziarno niepewności w tej kwestii zasiało zresztą samo Valve.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Ale wiesz co jest najśmieszniejsze? Że ten problem z analogami dałoby się prosto rozwiązać... gdyby Sony, tak jak w Japonii, zwyczajnie dało możliwość wymiany tych analogów. One tam kosztują grosze, a są lepszej jakości niż te, które były w zestawie.
Największym absurdem jest dać pada, który ma wymienne analogi, a ostatecznie nie dać analogów do wymiany samemu drobnym kosztem.
Znaczy możesz. Edge pozwala na wyjęcie samych joyów. Mają prostą plastikową obudowę. Problem jest z ich dostępnością.
Ale oba da się rozkręcić i możesz sobie wymienić potencjometr który jest problemem. Edge ma syf co na Amazon kosztuje 4zł. Najtańszy, najgorszy jaki jest. Ich problem jest taki że jak się ścieżki zużyją albo dostanie się kurz albo coś się stanie ze sprężyną to masz dryft.
Może jednak są tak lepszej jakości potencjometry które kosztują ok 13zł ale realnie tylko wytrzymają trochę dłużej i koniec w końcu będzie ten sam problem.
Alternatywa to albo te magnetyczne i których mowa albo TMR. Kosztują więcej bo 20-50zł sztuką ale nie mają problemu z dryftem. Potrzebujesz otworzyć obudowę tych wymiennych joyów i przelutować potencjometr.
W Warszawie był nawet kiedyś warsztat który to robił. Dawałeś im kontroler i podmieniali potencjometry ale już tego nie robią.
Jak mówiłem - w moim wypadku potrzebowałem znajomego z lutownicą bo własnej nie mam. A do domu rodzinnego za tym nie chciało mi się jechać.
Btw, AimController który obecnie używam (zamówiłem sobie custom) pozwala wybrać komponenty. W tym lepsze potencjometry. Tak samo gałki można mieć różnego typu i je wymieniać włącznie ze zmianą ich wysokości. Jeden minus to gorszy haptic feedback. Ale wiele gier praktycznie z tego nie korzysta.
Silverburg
Gramowicz
28/04/2026 09:13
dariuszp napisał:
Zależy. Sony ma swój Edge. Kosztuje 900zł i ma najtańsze, najgorsze joye na rynku. Dryft po jakimś czasie niaml gwarantowany plus nie masz szansy by kupić joya bo ich po prostu nie ma w sklepach. Te joye które są tutaj nie mają tego problemu.
Także zapłacić ~450zł za solidny kontroler? Nie taka tragedia.
Zależy. Sony ma swój Edge. Kosztuje 900zł i ma najtańsze, najgorsze joye na rynku. Dryft po jakimś czasie niaml gwarantowany plus nie masz szansy by kupić joya bo ich po prostu nie ma w sklepach. Te joye które są tutaj nie mają tego problemu.
Także zapłacić ~450zł za solidny kontroler? Nie taka tragedia.
Ale wiesz co jest najśmieszniejsze? Że ten problem z analogami dałoby się prosto rozwiązać... gdyby Sony, tak jak w Japonii, zwyczajnie dało możliwość wymiany tych analogów. One tam kosztują grosze, a są lepszej jakości niż te, które były w zestawie.
Największym absurdem jest dać pada, który ma wymienne analogi, a ostatecznie nie dać analogów do wymiany samemu drobnym kosztem.