Już za nieco ponad miesiąc na rynek trafi The Blood of Dawnwalker. Gra, która ma być początkiem całej nowej serii.
Wiele w tej kwestii zależeć będzie pewnie od sprzedaży gry. Chociaż sami twórcy zapewniają, iż nie skupiają się na tym aspekcie.
The Blood of Dawnwalker
Sprzedaż to nie wszystko?
W niedawnej rozmowie z RadioTimes do kwestii tej odniósł się Konrad Tomaszkiewicz. Reżyser kiedyś Wiedźmina 3: Dziki Gon, a obecnie właśnie The Blood of Dawnwalker przyznał, iż nadmierne zastanawianie się na tym, czy tytuł dobrze się sprzeda, może mieć destrukcyjny wpływ na ostateczny efekt. Szef Rebel Wolves wprost zresztą przyznał, że nie chce mierzyć naszych gier w milionach sprzedanych egzemplarzy. Zamiast tego głównym celem twórców ma być kierowanie się potrzebami artystycznymi i kreatywnymi – to one koniec końców mają dać deweloperom satysfakcję.
Tomaszkiewicz jednocześnie zwrócił jednak uwagę na fakt, że pieniądze niewątpliwie są ważne:
To znaczy, oczywiście potrzebujesz pieniędzy, aby stworzyć kolejną część. Ale chcemy stawiać przed sobą wyzwania, które zaspokoją nasze potrzeby artystyczne i kreatywne.
Jeśli podczas tworzenia gry myślisz o sprzedaży i próbujesz dostosować grę do tego, by dopasować ją do wyników finansowych, poniesiesz porażkę już na samym starcie.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Wiemy że grafika nie decyduje o sprzedaży. W innym wypadku gry jak Minecraft czy Palworld nie sprzedały by się tak dobrze.
Wiemy że poziom trudności nie decyduje o sprzedaży. W innym wypadku Elden Ring by się nie sprzedał. Daleko tej grze do poziomu trudności gier Ubisoftu.
Wiemy że bycie "modern" nie decyduje o sprzedaży. Inaczej Baldur's Gate 3 by się nie sprzedał. Gra nie stawiała na filmowość, główna postać jest niema, kamera jest izometryczna, sama gra jest turowa, musisz myśleć jak budujesz postać czy jaki sprzęt jej dajesz.
Wiemy że kierunek artystyczny nie decyduje o sprzedaży. Inaczej Schedule I nie sprzedało by się lepiej niż South of Midnight.
Więc jeżeli nie grafika, nie poziom trudności, nie złożoność, nie styl to co decyduje o sprzedaży? Gameplay. Meccha Chameleon sprzedaje się bo ludziom podoba się koncepcja i mają fun ukrywając się przed innymi. Schedule I się sprzedaje bo fajnie jest być tym złym (podobnie jak w GTA) i budować narkotykowe imperium. Baldur's Gate 3 oferuje niesamowitą przygodę. Palworld czy Minecraft to świetne survivale z twistem gdzie w jednym masz budowanie mechanizmów a w drugim stworki.
Każda gra obiecuje swoje doświadczenie i ludzie ciągnie do tego doświadczenia. Nawet krytykowane przeze mnie Assassin Creed - ludzie nie grają z uwagi na gęstość tłumu czy animacje czy historię tylko grają dlatego że chcą być zakapturzonym gościem w tłumie któy się pojawia, wbija nóż komuś złemu i znika w tłumie.
Dlatego też klony często padają. Klon GTA będzie zawsze klonem GTA. Palworld nazywa się pokemonami ze spluwami ale nie ma ani jednej gry Pokemon która jest jak Palworld. Palworld to gra survival z pokemonami.