Matt Duffer w rozmowie z Variety przyznał, że w trakcie prac nad finałem grał w Baldur’s Gate 3.
Myśleliśmy o D&D, a ja grałem wtedy w BG3. Uznaliśmy, że jedynym sposobem na pokonanie łupieżcy umysłów musi być pełna współpraca całej drużyny
Kluczowa była nie tylko sama drużyna, ale też role poszczególnych bohaterów. Każdy z nich wchodzi do finałowej bitwy „wylevelowany” emocjonalnie i fabularnie, gotowy wykorzystać swoje unikalne zdolności. Duffer wprost odwołuje się tu do filozofii Dungeons & Dragons i gier wideo: potwory, które wydają się nie do ruszenia, padają dopiero wtedy, gdy drużyna gra zespołowo i korzysta z pełnego zestawu umiejętności.
GramTV przedstawia:
Przypomnijmy, że w finale niemal cała ekipa staje naprzeciw gigantycznej, pająkowatej bestii – fizycznej manifestacji łupieżcy umysłów, w której wnętrzu kryje się Vecna. Motyw jest aż nadto znajomy dla graczy BG3, gdzie walczymy z prawdziwymi łupieżcami umysłów i ich nadrzędnym mózgiem.
Co ciekawe, bracia Duffer nie są ortodoksyjnymi fanami papierowego D&D – sami przyznawali, że nie dorastali przy tej grze. Baldur’s Gate 3 mógł więc być dla nich najbardziej przystępną, „grową” wersją tej filozofii. I wygląda na to, że zadziałało.
Dziennikarz filmowy z otwartym podejściem do kina i popkultury. Science fiction w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Generalnie motyw z DnD nie był czymś co od początku było pchane w tym serialu? Że każdy z bohaterów ma jakąś rolę np. Will jest "wizardem" itd (choć czy "Wizard" to odpowiednia klasa skoro dostał moce od "patrona", bo to bardziej warlock albo sorcerer). Zresztą ja bym to nazwał raczej kontynuacją koncepcji, no ale twórcy wiedzą lepiej...
No cóż, ale dzięki temu dostaliśmy jedną z najbardziej komicznych postaci z gatunku girlboss w ostatnich miesiącach, a może w historii kinematografi - Nancy-rambo, czyli 50 (?) kilową (ta laska wygląda niepokojąco :/) dziewczynę rozwalającą dzięsiątki żołnierzy z karabinu szturmowego... szkoda że jeszcze w ciąży nie była, bo to byłby kolejny popularny trope z Hollywood z ostanich lat...