„To rasistowskie”. Aktorka krytykuje kultowe Pulp Fiction. Poszło o jedno słowo

Jakub Piwoński
2026/03/09 07:40
3
0

Wystarczy jedno słowo, by zepsuć wrażenie z filmu. Czy Quentin Tarantino go nadużywa?

Wydawać by się mogło, że są takie filmy, których tykać się nie powinno, bo stanowią wzór wielkiego kina. Czyżby? Rosanna Arquette, aktorka znana z roli w kultowym filmie Pulp Fiction, niespodziewanie skrytykowała reżysera Quentin Tarantino i jego kultowe dzieło. Powód? Po latach negatywnie wspomina sposób, w jaki w reżyser w swoich produkcjach używa słowa na „N”. A w Pulp Fiction jest tego sporo.

Rosanna Arquette w Pulp Fiction
Rosanna Arquette w Pulp Fiction

Rosanna Arquette z Pulp Fiction po latach krytykuje film za słowo na “N”

W nowym wywiadzie dla The Times aktorka nazwała to czymś, co Hollywood przez lata zbyt łatwo mu wybaczało. Arquette, która w filmie wcieliła się w żonę bohatera granego przez Eric Stoltz, podkreśla, że nadal uważa produkcję za „ikonę kina”. Jednocześnie przyznaje jednak, że dziś nie potrafi już przymknąć oka na pewne elementy twórczości Tarantino.

To ikoniczny, świetny film na wielu poziomach, ale osobiście mam już dość używania tego słowa. Nienawidzę go. Nie znoszę, że Tarantino dostał na to swoistą przepustkę. To nie jest sztuka – to rasistowskie i dziwne.

Debata o języku w filmach Tarantino wraca zresztą regularnie od lat. Jednym z największych punktów zapalnych był western Django z 2012 roku z Jamie Foxx w roli głównej. W filmie słowo na „N” pojawia się ponad 110 razy, wypowiadane zarówno przez czarnych, jak i białych bohaterów – co w momencie premiery wywołało prawdziwą burzę.

GramTV przedstawia:

Wśród najgłośniejszych krytyków był reżyser Spike Lee, który przyznał nawet, że odmówił obejrzenia filmu. Jego zdaniem produkcja była „brakiem szacunku dla przodków”. Sam Tarantino nigdy nie przepraszał za swoją twórczość. W wywiadach podkreślał, że nie zamierza „wygładzać” dialogów ani zmieniać wizji pod wpływem krytyki. Z kolei wieloletni współpracownik reżysera, Samuel L. Jackson, wielokrotnie bronił go, argumentując, że język w filmach oddaje realia i sposób, w jaki postacie faktycznie by mówiły.

Co ciekawe, w najnowszym filmie Tarantino – Pewnego razu, w… Hollywood z 2019 roku – kontrowersyjnego słowa nie ma ani razu. Produkcja wywołała jednak inne dyskusje, między innymi o sposób przedstawienia legendy kina akcji, Bruce Lee. Tymczasem trwa rozbrat Quentina Tarantino z kinem – twórca wciąż nie zabrał się za tworzenie swego finalnego filmu. Obecnie pracuje nad sztuką teatralną.

Komentarze
3
dariuszp
Gramowicz
Wczoraj 10:35

To tylko pokazuje jak mocno ci ludzie są oderwani od rzeczywistości. Realnie ludzie ograniczyli używanie tego słowa tylko z uwagi an social media bo Cię jakaś lebioda nagra i wyśle na Ciebie wszystkie psy z Twittera. 

Ale jeżeli cofniemy się deczko wstecz - nawet sami celebryci używali to słowo notorycznie w prywatnych rozmowach. Bo mieliśmy tu i ówdzie wycieki.

Zresztą co jak co ale celebryci, zwłaszcza z Hollywood powinni siedzieć cicho bo to jest siedlisko zboczeńców, gwałcicieli i pedofilów i wszyscy ćpają ile wlezie. Ile było historii od młodych aktorów jak za dzieciaka albo byli wykorzystywani seksualnie przez "elity" Hollywood albo były tego próby? Ilu z nich robiło to wszystko udając że nic nie widzą bo Hollywood to głównie nepotyzm i kolesiostwo. Więc jeżeli się odezwałeś to traciłeś karierę. 

Tarantino używa to słowo dlatego że ludzie je mówili w czasach kiedy te filmy się odbywają. Zwłaszcza w kontekście w którym są użyte. 

Serio ktoś myśli że przestępcy którzy sobie na luzie podchodzą do trupa na tylnym siedzeniu w samochodzie albo ludzie żyjący w czasach kiedy niewolnictwo było wręcz normalne nie używali tego typu słów? 

Mamy udawać tylko dlatego że jacyś skrajnie lewicowi durnie czują się urażeni? Ja mam dla nich prostą radę którą sami chętnie nam podają kiedy narzekamy na ich kretynizmy. Nie oglądać. To takie proste. Nie podoba się? Nie oglądać. Rynek sam zweryfikuje. Chociaż w zasadzie już zweryfikował. Ludzie oglądają Pulp Fiction i niemal zawsze są zachwyceni. Międzyczasie większość tych tworów skrajnej lewicy kończy w zapomnieniu.

wolff01
Gramowicz
Wczoraj 10:15
Grze napisał:

Jap... czy to się wreszcie kiedyś skończy? Ta infantylna dekadencja. Czepianie się słówek? Kiedy w końcu szlag trafi tę dekadencką, impertynencką, puerylizmiczną pseudokulturę zgniłego Zachodu?

No widzisz - najwyraźniej Hollywoodzcy celebryci nie mają większych problemów egzystencjonalnych niż rozpamietywanie jakiegoś "słówka". Jakby zeszli ze tej ich "wyższej sfery" i przeszli się ulicą mista w USA to zobaczyliby że to słówko ma się dobrze, szczególnie wsród społeczności którą niby to słowo "traumatyzuje". To tylko pokazuje że tych ludzi, a w szczególnosci tego co mówią, nie powinno się traktować poważnie... 

A co do słynnego już incydentu ze słowem na "N" na Bafta... nie dało się bardziej oblać testu na tolerancje. Część celebrytów/krytyków filmowych nie widzi problemu tam gdzie jest, tylko papugują narracje która totalnie mija się z celem filmu który te nagrodę dostał :) Skoro jedynymy wnioskami z tego wydarzenia jest skupienei się tylko na jednej grupie oraz chęć izolowania ludzi (niepełnosprawnych) to jako cywilizacja USA (i nie tylko) chyba cofa sie w rozwoju o jakieś 80 lat...

Grze
Gramowicz
Wczoraj 09:38

Jap... czy to się wreszcie kiedyś skończy? Ta infantylna dekadencja. Czepianie się słówek? Kiedy w końcu szlag trafi tę dekadencką, impertynencką, puerylizmiczną pseudokulturę zgniłego Zachodu?

Czepianie się bzdur, wymyślanie sztucznych problemów, wyciąganie rzekomych przewin z przeszłości, których nikt nie jest w stanie udowodnić inaczej, jak tylko "emocjonalnym poczuciem bycia obrażonym". Nie podoba ci się film? Nie oglądaj. Zagrałaś w nimi i wzięłaś kasę. Nie mędrkuj. Aktor jest od odgrywania roli, nie mędrkowania.

Ja rozumiem, że trzeba czymś przykrywać aferę Ipsztajna czy przewałki finansowe grubych ryb czy wreszcie stopniowe wprowadzanie permanentnej inwigilacji.

Ale poziom upadku kultury - mam wrażenie - sięgnął bruku i bruk się zawalił do kanałów pod spodem... Dziwić się, że w Teheranie palą kukły Baala pokazując palcem na zachód...

Zaraz się okaże, że spójniki są obraźliwe. Skoro zaimki osobowe mogą, to czemu nie spójniki. I zacznie się gromadne szkalowanie tych, którzy ich używają...

O tempora, o mores...




Trwa Wczytywanie