Dwadzieścia lat po premierze filmu V jak Vendetta na jaw wychodzą kolejne kulisy jego powstawania. Reżyser James McTeigue ujawnił w niedawnym wywiadzie dla serwisu Comicbook.com, że studio Warner Bros. rozważało usunięcie jednej z ważnych scen produkcji. Chodziło o fragment związany z postacią Valerie Page, który ostatecznie pozostał w filmie mimo początkowych obaw producentów.
V jak Vendetta
V jak Vendetta – Warner Bros. chciało skasować jedną ze scen z Valerie
Film z 2005 roku, będący adaptacją komiksu autorstwa Alana Moore’a i Davida Lloyda, z czasem zyskał status kultowego. Historia tajemniczego mściciela walczącego z autorytarnym rządem Wielkiej Brytanii przeniknęła także do rzeczywistości. Charakterystyczna maska Guy’a Fawkesa, noszona przez bohatera znanego jako V, stała się symbolem protestów na całym świecie.
W rozmowie z okazji 20. rocznicy premiery McTeigue przyznał, że studio właściwie nie ingerowało w polityczny wydźwięk filmu. Jedyny moment, który wzbudził wątpliwości producentów, dotyczył sceny opowiadającej historię Valerie.
Szczerze mówiąc, ku mojemu zaskoczeniu nie było żadnych nacisków. Poszedłem na spotkanie z szefami studia i wszystkimi producentami z Warner Bros. i jedyna rzecz, o którą mnie poprosili, brzmiała: „Czy możesz usunąć sekwencję Valerie?” Chodziło o scenę z wątkiem lesbijki. Odpowiedziałem, że nie, ponieważ to właśnie dzięki niej Evey się zmienia. To jest cały tygiel tego filmu. A oni powiedzieli tylko: „w porządku”. I na tym się skończyło. Nie było żadnych uwag dotyczących polityki filmu, przynajmniej nie takich, jakich można by się spodziewać.
Sekwencja Valerie pojawia się w momencie, gdy Evey Hammond zostaje uwięziona i odnajduje list pozostawiony przez kobietę przetrzymywaną wcześniej w ośrodku Larkhill. Historia Valerie staje się dla niej impulsem do odkrycia własnej odwagi oraz determinacji, by nie wyrzec się swoich przekonań ani nie zdradzić przyjaciół. Dopiero później okazuje się, że cała sytuacja była częścią planu V, który sam wcześniej przebywał w tym samym ośrodku i znał Valerie.
GramTV przedstawia:
Reżyser odniósł się również do pytania o ewentualną kontynuację filmu. Mimo popularności produkcji przez lata nie prowadzono poważnych rozmów o sequelu. McTeigue przyznał jednak, że widziałby potencjał w historii rozgrywającej się wiele lat później i skupionej na dalszych losach Evey.
Myślę, że ciekawsze byłoby podejście podobne do tego, jakie zastosowano w Jednej bitwie po drugiej, gdzie przyglądamy się temu, co stało się z radykalnym ruchem po wielu latach. Interesowałoby mnie, co dalej zrobiła Evey. Jak zmieniły się kolejne rządy. Czy zeszła do podziemia. Wydaje mi się, że w tej postaci kryje się znacznie ciekawsza historia niż w powrocie do samego komiksu.
Choć McTeigue nie pracuje obecnie nad powrotem do świata V, w branży pojawiły się informacje o serialowej adaptacji. Według doniesień Warner Bros. Discovery oraz DC Studios rozwijają projekt serialu inspirowanego V jak Vendettadla platformy HBO Max. Sam reżyser przyznał, że o planach dowiedział się dopiero z medialnych doniesień, a ani on, ani twórcy scenariusza filmu z 2005 roku, Lana Wachowski i Lilly Wachowski, nie są zaangażowani w powstanie nowej wersji historii.
To akurat normalne w Hollywood. Oni zawsze naciskają by film wyprać z każdego smaczka. Żeby był bezpieczny, korporacyjny, nijaki. Co jest zabawne bo jak im się to udaje to potem te filmy nie osiągają statusów jakie mają np filmy Tarantino.
Z tego typu historii najbardziej mnie rozbawiła historia z Fight Club. W książce Marka mówi do Tylera "chce mieć twoją aborcję". Znaczy chce mieć jego dziecko by następnie dokonać aborcję.
Studio było wielce oburzone (no bo jakże inaczej). Temat aborcji był wysoce kontrowersyjny. I naciskali by zmienić tę linię. Reżyser się zgodził ale z warunkiem że zaakceptują łagodniejszą wesję I zmianę dokona tylko raz. I na tym koniec.
Zmienił tekst który mówi Marla na "nie zostałam tak zerżnięta od szkoły podstawowej".
Technicznie tekst jest ładniejszy ale chyba rozumiecie czemu po zobaczeniu tego studio zmieniło zdanie i woleli tekst o aborcji.
Ale mleko się rozlało. Zgodnie z umową zmiana była jedna i ostateczna.