Citizen Vigilante wywołał kontrowersje. Aktor odcina się od tego “sukcesu”
Armie Hammer to jeden z bardziej nietypowych przypadków współczesnego Hollywood. Jeszcze kilka lat temu zachwycał występami w uznanych produkcjach, na czele z nominowanym do Oscara Tamte dni, tamte noce, a jego kariera wydawała się nabierać rozpędu. Wszystko załamało się po oskarżeniach o przemoc oraz głośnych, choć nigdy niepotwierdzonych zarzutach dotyczących rzekomego kanibalizmu. W efekcie aktor praktycznie zniknął z wielkiego kina.
Szansę na powrót dał mu dopiero Uwe Boll, angażując go do głównej roli w Citizen Vigilante. Film bardzo szybko stał się jednak jednym z najbardziej kontrowersyjnych tytułów ostatnich miesięcy. Krytycy zarzucili mu szerzenie antyimigranckiego przekazu i skrajnie brutalny sposób przedstawienia przemocy. Produkcja została zablokowana w niemieckich kinach, a później trafiła do sieci, gdzie wywołała kolejną falę dyskusji.
Teraz, za pośrednictwem serwisu Puck News, głos zabrało otoczenie Hammera. Aktor miał być zszokowany ostatecznym kształtem filmu.
GramTV przedstawia:
To pełen nienawiści i obrzydliwy film. To nie była produkcja, na którą się zgodziłem.
Według osób z jego otoczenia Hammer otrzymał jedynie skróconą wersję scenariusza i dopiero po obejrzeniu gotowego filmu miał zorientować się, jak mocno zmienił się jego wydźwięk. Trudno jednak nie zauważyć, że tłumaczenia pojawiają się dopiero teraz, gdy Citizen Vigilante stał się symbolem politycznego sporu i jednym z najgłośniej komentowanych filmów tego roku.
Czy aktor rzeczywiście nie wiedział, w czym bierze udział? Na to pytanie każdy będzie musiał odpowiedzieć sobie sam. Nie ulega jednak wątpliwości, że projekt, który miał pomóc Armie'emu Hammerowi wrócić do Hollywood, ponownie wywołał wokół niego burzę i sprawił, że o aktorze mówi się bardziej w kontekście kontrowersji niż jego ekranowej roli.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Czy oni wszyscy naprawdę nie wiedzą na czym polega dobry PR?
Od dawna uważam, że aktorzy i celebryci powinni mieć bana na social media. Na ogół są albo odklejeni albo nie rozumieją konsekwencji własnych słów (co nie świadczy za dobrze o ich poziomie inteligencji).
Ray
Gramowicz
Dzisiaj 13:09
Pamiętam jak prowadził dialogi z szefem policji, ofiarami przemocy, rodziną migrantów, sędzią czy swoim pracownikiem ... od pobierania czynszu (nie wiem jak to się nazywa). To przez jego usta przechodziła cała "kontrowersyjna" ideologia i usprawiedliwienie motywów którymi kierowała się jego postać. Nie ma szans by nie wiedział o czym jest ten film.
Już pewnie stracił twarz w oczach Holywood a teraz pewnie straci twarz w oczach widzów. A wystarczyło albo nic nie mówić, ale powiedzieć że zawsze chciał zagrać "kontrowersyjną i nieludzką złą postać" by poszerzyć swoje horyzonty aktorskie. Czy oni wszyscy naprawdę nie wiedzą na czym polega dobry PR?
Renchar
Gramowicz
Dzisiaj 12:59
Ja bym na jego miejscu powiedział że film pokazuje jak powinno się postępować z gwałcicielami i tyle w temacie lepiej by na tym wyszedł niż niedzielenie że nie wiedział co gra.