55 tysięcy zwrotów na Steamie. Gracze chwalili grę, a potem ją oddawali

Maciej Petryszyn
2026/07/07 19:30
0
0

Moment, w którym kupimy grę na Steamie, nie oznacza, że jesteśmy na nią bezpowrotnie skazani. Istnieje wszak polityka zwrotów.

Dla jednych to błogosławieństwo. Dla drugich, jak się okazuje, pole do nadużyć.

Paddle Paddle Paddle
Paddle Paddle Paddle

Polityka zwrotów na Steamie i kontrowersje

Dyskusję na ten temat wznieciła sytuacja małej niezależnej gry Paddle Paddle Paddle. Produkcja stworzona przez Zoroartsa i wydana przez Assemble Entertainment nastawiona jest na kooperacyjne sterowanie łodzią – każdym wiosłem odwrotnie. Przy tym posiada ona raczej prostą, względnie stylizowaną grafikę oraz nie jest przesadnie rozbudowana. Cena na poziomie 13,99 zł nie wzięła się przecież znikąd. Tak czy inaczej, rzeczony Zoroarts zaalarmował w mediach społecznościowych, iż jego gra zebrała bardzo pozytywne recenzje, a mimo to została zwrócona ponad 55 tysięcy razy.

Co więcej, twórca ogłosił, że wiele z tych zwrotów pochodził od osób, które wcześniej dały tytułowi ocenę pozytywną:

To nie powinno być możliwe @Steam

Byłoby super, gdybyście w końcu zrobili coś ze swoją polityką zwrotów... Mam dziesiątki takich recenzji i 21% wskaźnik zwrotów, mimo że recenzje są w 90% bardzo pozytywne...

To ponad 55 000 zwrotów, tak przy okazji...

Przypomnijmy, że polityka zwrotów na Steamie jest precyzyjnie określona przez Valve. Nawet po zakupie i uruchomieniu danej gry nadal mamy prawo, by z niej zrezygnować, zwrócić i odzyskać swoje pieniądze. Warunki są jednak dwa – od nabycia nie mogą minąć więcej niż 2 tygodnie, a my sami nie możemy przebywać w produkcji dłużej niż przez 2 godziny. W praktyce oznacza to, że jeżeli mamy do czynienia z małym tytułem niezależnym, to możemy go nawet ukończyć, a potem oddać jak gdyby nigdy nic. Czy to legalne? Z punktu widzenia regulaminu tak. Czy etyczne? To już sprawa dyskusyjna.

Wróćmy jednak do Zoroartsa, na którego początkowo spadła fala krytyki, zdobył się on więc na kolejny wpis:

Nie jestem w ogóle przeciwko zwrotom! Po prostu uważam, że to nie w porządku grać w grę przez 1,5 godziny, czerpać z niej przyjemność, zwrócić ją tylko dlatego, że można, a potem chwalić się tym w recenzji na Steamie...

Ale nie jestem w stanie czytać tych wszystkich negatywnych komentarzy i obelg, więc zamknę się i zamiast kontynuować tę dyskusję, będę dalej pracować nad moją kolejną grą.

Przepraszam za cały ten kłopot i negatywne emocje!

GramTV przedstawia:

Tymczasem najwyżej oceniana recenzja na Steamie nie pozostawia na twórcy suchej nitki:

Niefajna, krótka, niechlujna. Przeszedłem w niecałe 2 godziny i zwróciłbym, gdybym mógł, ale zbyt długo zwlekałem z zagraniem – wy powinniście, jeśli macie taką możliwość.

Po prostu nie ma tu wystarczająco dużo zawartości, gra wygląda jak produkcja przeglądarkowa i została zrobiona w pośpiechu / w krótkim czasie (sam deweloper to przyznaje).

A mimo to deweloper ma czelność płakać z powodu zwrotów na platformie X, kiedy próbuje wcisnąć wam grę przeglądarkową.

To nie powinno znajdować się na Steamie.

Deweloper ciągle płacze na X, że jego gra jest zwracana, mimo że zarobił „miliony” na tym niechlujnym projekcie.

Jak donosi serwis Kotaktu, po uwzględnieniu prowizji i obciążeń zwrotnych Paddle Paddle Paddle zaliczyło przychód na poziomie około 826 tysięcy dolarów brutto. Nie jest to jednak kwota ostateczna, bo finalnie do samego dewelopera trafi z tego 250 tysięcy dolarów. Nadal jak na 23-latka, który bynajmniej nie zajmuje się tworzeniem gier profesjonalnie, to ogromna suma. Z drugiej strony czy w sytuacji, gdy ludzie z jednej strony chwalili grę, a z drugiej ją zwracali naprawdę trudno się dziwić frustracji?

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!