Film wchodzi do kin już w ten weekend. Recenzje są bardzo entuzjastyczne.
Po umiarkowanym sukcesie 28 lat później, które miało premierę w czerwcu ubiegłego roku, już w styczniu 2026 otrzymujemy jego kontynuację. Filmy były kręcone równocześnie, ale przez innych twórców. 28 lat później - Część 2: Świątynia kości pojawi się w kinach już w ten weekend, a do sieci trafiły już pierwsze recenzje widowiska. Co ciekawe, są bardzo entuzjastyczne. O wiele bardziej, niż w przypadku pierwszego (trzeciego) filmu.
28 lat później – Część 2: Świątynia kości
28 lat później – Część 2: Świątynia kości – film zbiera bardzo dobre recenzje
Nowy film autorstwa Nii DaCosty może pochwalić się 80 punktami na Metacritic i aż 93% w Rotten Tomatoes. Krytycy zgodnie podkreślają, że to sequel odważniejszy, bardziej radykalny i zdecydowanie mniej zachowawczy.
W recenzjach przewijają się wnioski, że DaCosta proponuje horror, który rozwija się powoli, nawarstwiając pomysły, tony i emocje. To kino, które świadomie prowokuje widza i bliższe jest eksperymentowi niż typowemu postapokaliptycznemu widowisku. Scenariusz Alexa Garlanda miesza horror, kino autorskie i apokaliptyczny niepokój, a film nie udaje, że chce się wszystkim podobać — wręcz przeciwnie. Kilka cytatów z dostępnych recenzji:
Film Nii DaCosta 28 lat później: Świątynia kości tchnie nieoczekiwaną, powszechnie docenianą nutą człowieczeństwa pośród morderczego terroru i koszmarnej przemocy.
Groźna, skupiona na człowieku reinterpretacja serii. DaCosta i Garland zamieniają zombie w szum, pozwalając Fiennesowi i przerażającemu Jackowi O’Connellowi zbadać, jak język, władza i okrucieństwo naprawdę kończą świat.
Niewiele jest filmów z idealnie wymierzonymi momentami grozy, które zapadają w pamięć, brutalnymi scenami tortur, humanistycznymi spojrzeniami na sianie strachu i Ralphem Fiennesem śpiewającym piosenkę Duran Duran's Girls on Film.
Miłą niespodzianką jest to, że Nia DaCosta wydobywa z serii więcej czarnego humoru niż Danny Boyle.
Odważny, brutalny, porywający i szalenie zabawny thriller grozy.
GramTV przedstawia:
Warto zaznaczyć, że tym razem w centrum filmu znajduje się Ralph Fiennes jako dr Ian Kelson. Towarzyszy mu Jack O’Connell w roli Sir Jimmy’ego Crystala, lidera brutalnego kultu, którego obecność wielu krytyków określa jako jedną z najbardziej szokujących w kinie gatunkowym ostatnich lat. Historia śledzi losy młodego Spike’a, uwięzionego między sektą a makabrycznymi eksperymentami w postapokaliptycznej Wielkiej Brytanii.
Największą siłą Świątyni Kości ma być ponoć nieprzewidywalność. To film, o którym najlepiej wiedzieć jak najmniej przed seansem. Pozostaje nam tylko zachęcić do udania się na seans.
Dziennikarz filmowy z otwartym podejściem do kina i popkultury. Science fiction w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!