Straszny film 6 ma ambitne plany. Będzie „kasować” wszystko po kolei

Jakub Piwoński
2026/03/05 07:30
4
0

Twórcy mają najwyraźniej dość tego, że nasza kultura i język zawędrowały w rejony, w którym nie ma miejsca na śmiech. Film ma być czymś w rodzaju manifestu.

Czy polityczna poprawność zabiła śmiech w kinach? Marlon Wayans, jeden z twórców serii Straszny film, przekonuje, że tak – i zapowiada, że jego najnowszy film ma być odpowiedzią na ten problem. Zaplanowany na czerwiec Straszny film 6 nie tylko wróci do korzeni serii, ale ma też stać się manifestem przeciwko kulturze unieważniania. Ambitne plany?

Straszny film 6
Straszny film 6

Straszny film 6 odniesie się do “cancel culture”

W rozmowie z Entertainment Weekly aktor i współtwórca kultowej parodii nie owijał w bawełnę. Wayans, jasno określił kierunek, w którym zmierza nowa odsłona cyklu:

To, co próbujemy zrobić, to przywrócić śmiech. Chodzi o to, by przywrócić komedię taką, jaka była kiedyś. Myślę, że jedynym sposobem, by to osiągnąć, jest skasowanie kultury unieważniania.

To nie pierwszy raz, gdy twórca otwarcie krytykuje współczesne standardy w branży. Już w 2022 roku mówił:

To smutne, że społeczeństwo doszło do miejsca, w którym nie możemy już się śmiać. Nie zamierzam słuchać tego pokolenia. Nie zamierzam słuchać tych ludzi, tych wystraszonych ludzi, tych wystraszonych decydentów. Robicie, co chcecie? Świetnie. Ja i tak będę opowiadał swoje żarty tak, jak zawsze.

GramTV przedstawia:

Zwiastun Strasznego filmu 6 zdaje się potwierdzać te deklaracje – pojawiają się żarty z zaimków, aluzje do bezpiecznej przestrzeni czy prowokacyjne teksty o Republikanach. Wayans najwyraźniej chce wrócić do bezkompromisowego stylu, z którego seria słynęła na początku lat 2000.

To ryzykowna strategia, zwłaszcza że komedie kinowe od lat nie notują wielkich wyników. Ostatnim umiarkowanym sukcesem było Bez urazy z 2023 roku, a wcześniej Wieczór gier z 2018. W ubiegłym roku wielkie nadzieje wiązano z Nagą bronią. Film, choć zebrał dobre recenzje, nie zdołał jednak osiągnąć zadowalającego wyniku finansowego. Straszny film 6 nie będzie mieć łatwo, ale paradoksalnie, może okazać się dla Paramount strzałem w dziesiątkę – nawet jeśli nie będzie arcydziełem (a nie będzie, bo nie był nim żaden film z serii), ma szansę przyciągnąć widzów spragnionych bezczelnego humoru.

Komentarze
4
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 10:18
Piwon napisał:

Ludzie po prostu chcą, by wrócił duch kina lat 70 i 80 :)

No bo to już taka trochę desperacja. Ale nie do końca zgodzę się że chodzi o tylko te lata - po prostu łatwo do nich wracać myślami (choćby przez efekt nostalgi) bo były płodne. No ale to samo niektórzy mówią o latach 2000-10. Ludzie chętnie "przyjmą" nowe filmy czy serie i pokochają je. W idealnym świecie powstają nowe filmy które "kradną" serce publiki. I takie przykłady można mnożyć. Przecież taki Harry Potter był "Gwiezdnymi wojnami" millenialsów. Tak jak ich rodzice przeżywali trylogie SW, tak "millenialsi" wychowywali się z książkami a później filmami o HP. Wystarczy spojrzeć jakie wciąż ta marka generuje przychodzy z parków, merchu itd. To samo Władca Pierścieni. To inetresujące że o serialu Rings of Power nie mówi nikt (chyba że w formie żartów), a np. fani domagają się np. dalej gier z tego świata. A pamiętasz jak Netflix chciał budować całe uniwersum Wiedźmina jako ich odpowiedź na Grę o Tron? I to było możliwe gdyby zatrudniono odpowiednie osoby, a nie takie "z klucza"... albo przynajmniej słuchano takich które wiedziały co mówią (Cavill).

Ale tak naprawdę to nie nasz problem tylko studiów filmowych. To oni chcą zarabiać, to ich biznes. My zawsze możemy wrócić do starych filmów czy gier. A jak już się chce żerować na tych "starych" dziełach (remake) to trzeba im okazać należyty szacunek bo fani wyczują nieszczerość od razu, a choć "normiki" czasem łykają rzeczy bez refleksji, to na koniec dnia i oni kapną się że coś jest nie tak... a fanów którzy często "niosą" daną franczyzę już dawno tam nie ma (bo odrzucili to nowe tak jak oni zostali odrzuceni).

Jedyna rzecz która kładzie się na to cieniem to zakusy żeby odchodzić od "fizycznych" wydań filmów i wrzucania wszystkiego na serwisy streamingowe, za subskrypcją. I przejęcie WB niechybnie na nośniki fizyczne wpłynie.

Piwon
Gramowicz
Autor
Dzisiaj 09:53
wolff01 napisał:

Podobno zainteresowanie przedpremierowe (zapytania o bilety) jest tak duże że przyśpieszono premierę o tydzień.

Oczywiście to wszystko mogą być po prostu chwyty marketingowe - i to pewna ironia losu że efektem tej "rewolucji obyczajowej" w Hollywood jest po prostu kolejny sposób na promowanie filmów - "my robimy coś inaczej niż oni".

Ale liczby już pokazują że widzowie chcą po prostu konkretnych filmów - mniej wpółczesnej polityki/moralizatorstwa (w sferze rozrykowej), więcej bezkompromisowych komedii, więcej eskapizmu. I to nie jest jakaś "magiczna formuła", ale na pewno zwróci uwagę widzów - bo w ostatnich latach pewne schematy tworzenia filmów wyraźnie się nie sprawdzają. 

A w tv przykład np. popularności "Knight of the Seven Kingdoms" pokazuje pewne uniwersalne prawdy - prosta historia, bezpośrednia i wierna adaptacja (z minimalnymi zmianami względem oryginału), i to naawet ze skromniejszym budżetem w modelu 1 odcinek/tydzień wciąż może być wielkim skucesem. I tak samo Straszny Film 6 może być sukcesem bo zachowa sprawdzone schematy - to nie będzie drogi film, ale jeśli kupi widzów swoją znaną "bezkompromisowością" i uznanym schematem to może zarobić krocie.

Ludzie po prostu chcą, by wrócił duch kina lat 70 i 80 :)

wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 08:52

Podobno zainteresowanie przedpremierowe (zapytania o bilety) jest tak duże że przyśpieszono premierę o tydzień.

Oczywiście to wszystko mogą być po prostu chwyty marketingowe - i to pewna ironia losu że efektem tej "rewolucji obyczajowej" w Hollywood jest po prostu kolejny sposób na promowanie filmów - "my robimy coś inaczej niż oni".

Ale liczby już pokazują że widzowie chcą po prostu konkretnych filmów - mniej wpółczesnej polityki/moralizatorstwa (w sferze rozrykowej), więcej bezkompromisowych komedii, więcej eskapizmu. I to nie jest jakaś "magiczna formuła", ale na pewno zwróci uwagę widzów - bo w ostatnich latach pewne schematy tworzenia filmów wyraźnie się nie sprawdzają. 

A w tv przykład np. popularności "Knight of the Seven Kingdoms" pokazuje pewne uniwersalne prawdy - prosta historia, bezpośrednia i wierna adaptacja (z minimalnymi zmianami względem oryginału), i to naawet ze skromniejszym budżetem w modelu 1 odcinek/tydzień wciąż może być wielkim skucesem. I tak samo Straszny Film 6 może być sukcesem bo zachowa sprawdzone schematy - to nie będzie drogi film, ale jeśli kupi widzów swoją znaną "bezkompromisowością" i uznanym schematem to może zarobić krocie.




Trwa Wczytywanie