Setki godzin spędzonych w Crimson Desert nie wystarczyły i gracze pomijają tę mechanikę. Bez niej te zadania nie są ukończone

Radosław Krajewski
2026/04/18 12:00
0
0

To jest szalone, jak Crimson Desert jest jednocześnie grą głęboką, a przy tym niezwykle płytką przy komunikowaniu graczom, co właściwie mają zrobić.

Choć Crimson Desert od początku zapowiadało się na rozbudowaną i wymagającą produkcję, niewielu spodziewało się, że po setkach godzin zabawy gracze wciąż będą odkrywać podstawowe mechaniki. Okazuje się bowiem, że wielu fanów przez długi czas nie wykonywało poprawnie jednej z kluczowych aktywności związanych z Sanktuariami.

Crimson Desert

Crimson Desert – gracze odkrywają ten sekret dopiero po 200 godzinach gry

W grze trafiamy na wyzwania polegające na oczyszczaniu i przywracaniu do działania określonych miejsc, takich jak choćby Sanktuarium Rozgrzeszenia. Problem w tym, że dla sporej części społeczności proces ten kończył się zbyt wcześnie. Gracze nie zdawali sobie sprawy, że samo oczyszczenie to tylko jedna z części zadania.

Jeden z użytkowników Reddita przyznał, że dopiero po około 200 godzinach zorientował się, że coś robił nie tak i nie wykonał jeszcze jednej czynności, aby ukończyć Sanktuaium:

Po 200 godzinach odkryłem, że po oczyszczeniu Sanktuariów muszę je jeszcze ustabilizować i odebrać rdzenie mocy potrzebne do tworzenia ekwipunku Kuku.

W kolejnym wpisie podkreśla swoje zdziwienie i frustrację:

Szczerze mówiąc, próbuję sobie przypomnieć, gdzie i kiedy było powiedziane, że trzeba skierować światło na urządzenie w Sanktuarium. Uwolniłem osiem z nich, uruchomiłem ich mechanizmy, obejrzałem dialogi wiedźm i myślałem, że to wszystko. Przez to ominąłem naprawdę ważne łupy do craftingu.

Szybko okazało się, że podobnych przypadków jest znacznie więcej. W odpowiedziach pod wpisem użytkownicy niemal jednogłośnie przyznają, że również nie mieli pojęcia o dodatkowym etapie.

Ty i praktycznie wszyscy inni.

Jak to, jest jeszcze jeden krok?

Dosłownie właśnie ukończyłem pierwsze oczyszczanie i nie mam pojęcia, o czym mówisz. Nigdzie nie jest to wspomniane.

GramTV przedstawia:

Na to jeden z fanów odpowiada z przekąsem:

Nigdzie nie jest wspomniane. Witamy w Crimson Desert.

Wszystko wskazuje na to, że produkcja od Pearl Abyss celowo unika prowadzenia gracza za rękę, stawiając na samodzielne odkrywanie mechanik. Problem w tym, że w przypadku Sanktuariów wielu użytkowników zwyczajnie nie miało szans dowiedzieć się o dodatkowym kroku, przez co tracili dostęp do istotnych nagród.

Pomimo tych problemów Crimson Desert sprzedaje się jak ciepłe bułeczki. Zaledwie przed kilkoma dniami Pearl Abyss ogłosiło, że gra sprzedała się już w nakładzie 5 milionów egzemplarzy.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!