Wygląda na to, że Crimson Desert z pewnością wywoła poważną dyskusję na temat tego, czy mamy pierwszego potencjalnego kandydata do gry roku 2026…
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Do pisania recenzji Crimson Desert podchodziłem w ciągu ostatnich prawie dwóch tygodni jakieś trzy razy i za każdym razem moje przemyślenia na temat tej gry były inne. Począwszy od tego, że miałem ochotę rzucić padem w kąt krzycząc „kto to tak zaprojektował?”, a kończąc na długich maratonach kończonych po północy… dochodząc do wniosku, że fabularnie to nie pchnąłem tego wszystkiego ani o milimetr, ale za to przerobiłem większość wątku jednego szlachcica w mieście.
Nie ma co się oszukiwać, że nad kolosalnej wielkości grą od Pearl Abyss wisi ogromna bańka oczekiwań ze strony graczy. Marketing bowiem zrobił swoje nawet, jeśli momentami trudno jest uwierzyć, że gra może oferować aż tyle dobrego – ogromny świat do eksploracji, mnogość zadań do wykonania, iście sandboksową swobodę działania, a przy okazji również pewne wyzwanie dla graczy.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Dobra wiadomość jest taka, że tak – Crimson Desert jest dobre, jeśli nie powiedzieć bardzo dobre na wielu płaszczyznach. Powiedziałbym nawet, iż spokojnie dla wielu graczy może być jednym z kandydatów do tytułu najlepszej gry roku… ale mam również wrażenie, że pewne rzeczy można było zrobić zdecydowanie lepiej.
Nie zmienia to jednak faktu, iż Koreańczycy pewną magią mnie na te ponad 90 godzin do monitora przykuli. Jest również spora szansa, że na dalszym przekopywaniu Pywel spędzę przynajmniej kolejne 90 godzin, bowiem Crimson Desert wciąga momentami bez większego problemu.
Jak dobrze wiemy – bo braci się nie traci, czyli trochę o fabule w Crimson Desert
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Żeby zbyt mocno nie wnikać w fabularne aspekty Crimson Desert (o tym dlaczego będzie chwilę później) krótki zarys tego, co jest podstawą zabawy.
Klan Greymane żyjący w regionie Pailune ma duży problem z klanem Black Bears i zostają oni zaatakowani z zaskoczenia w jednym z obozów. Główny bohater, Kliff w trakcie starcia z hordami przeciwników prowadzonych przez Myradina spada do rwącej rzeki, a pozostali przy życiu członkowie klanu uciekają w różne strony Pywel. Okazuje się, że Kliff otrzymuje specjalne zdolności z miejsca zwanego Abyss.
Powraca więc do Pywel, a dokładniej regionu Hernand, w którym to wiedzie do pewnego czasu spokojne życie. Z czasem jednak konflikt, który ma miejsce na wielu różnych płaszczyznach sprawi, że główny bohater będzie musiał znaleźć swoich klanowych braci oraz siostry i nie tylko odzyskać swój dawny dom, ale również rozwiązać kilka trudniejszych problemów związanych z tym światem.
bCrimson Desert – recenzja wersji na PC
I tu trzeba przyznać, że Pearl Abyss tak jakby nie wyzbyło się swojego podejścia do gry rodem z gier MMO, ponieważ fabuła tak właściwie jest tutaj raczej czymś w rodzaju popchnięcia dalej możliwości całego świata niż opowieścią, którą zapamiętacie na długie lata. Jest w tym również sporo prawdy, ponieważ czego by nie mówić projekt Crimson Desert na samym początku produkcji miał być czymś w rodzaju prequela do Black Desert, a dopiero później ewoluował w grę singlową.
Sam wątek problemów klanu Greymane w ogarniętym konfliktem między przeróżnymi frakcjami Pywel raczej nie będzie tym, który zapamiętam na kolejne lata jako szczyty narracji. A szkoda, ponieważ gdyby tak usiąść do tych zadań to można mieć wrażenie, że sam motyw poszukiwania naszych towarzyszy czy rozwiązywania problemów ważniejszych frakcji byłby idealną podstawą do reszty atrakcji, które to Crimson Desert ma do zaoferowania.
bCrimson Desert – recenzja wersji na PC
Najgorsze jest jednak w tym wszystkim to, że jest to zasadniczo jeden, największy zarzut, który do gry mam jako taki. Co prawda można byłoby mówić o tym, że czasami dobrej fabularnie gry może nie uratować nużący, mocno powtarzalny gameplay (chociażby Dragon Age II miało ten problem) lub ewentualnie o tym, że przy takiej skali gry trudno jest stworzyć drugie tyle ciekawej narracji. Jednakże czasami w Crimson Desert poza rozmachem, ciekawymi rozwiązaniami (gdzie motyw oblężeń wysuwa się na pierwszy plan), oraz kilkoma mocniej zarysowanymi postaciami tej głębi typowo erpegowej tutaj trudno uświadczyć również. Tym bardziej, że w przypadku niektórych sekwencji fabularnych jedyną opcją jest przyspieszenie dialogów, a nie ich totalne pominięcie, co w przypadku chęci powrotu do niektórych starć z bossami potrafi być frustrujące. Rozumiem przy pierwszej wizycie ten zabieg, aby gracz nie pominął niektórych informacji, ale konieczność powtarzania tego wszystkiego tylko dlatego, że postanowiliśmy wrócić na z góry upatrzone pozycje i odpowiednio się przygotować (ugotować sporo jedzenia, bowiem niczym w Wiedźminie w jednej ręce miecz, w drugiej miska z zupą) lub spróbować czegoś innego w naszym buildzie już może frustrować.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Zostając jeszcze na chwilę przy starciach z bossami to również zauważalny jest fakt, że wielu z nich stara się gracza swoimi atakami wręcz osaczyć nie dając chwili na wytchnienie. Warto to mieć z tyłu głowy, bowiem do tego tempa walki trzeba się również przyzwyczaić lub kombinować z różnymi umiejętnościami. Pierwsze godziny w Crimson Desert momentami to potężny offroad i wyprowadzenie ze strefy komfortu, do której przyzwyczajają czasami gry z gatunku soulslike. Jeśli jednak już przyjmie się warunki pola gry, rozgryzie się pewne mechaniki (np. konieczność wspinania się na przeciwnika lub atakowanie leżącymi fragmentami słupów) oraz posiadane umiejętności, a także zacznie kombinować z ulepszaniem broni, to nawet w przypadku ewentualnego spamowania kilkoma atakami na krzyż nie robi aż takiego wrażenia.
I mała adnotacja – tak, w grze jest dostępna opcja wskrzeszenia się w trakcie walki na wypadek, gdyby zostało nam niewiele do wykończenia bossa i chcielibyśmy te dwa czy trzy ataki wykonać. W innym przypadku lepiej wrócić na start, ponieważ zaczynając od nowa całe starcie zaczynamy momentami z innej pozycji niż po zakończeniu cutscenki. Warto o tym pamiętać.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Nie zmienia to jednak faktu, że pod względem akcji oraz możliwości, które gra oddaje w ręce gracza jest tutaj co robić i wszyscy fani eksploracji oraz wyciskania ze świata maksimum możliwości będą mieli co robić. Można się bowiem zakopać czy to w wątkach frakcyjnych, czy to zleceniach na złapanie poszukiwanych gagatków czy też trafić na jakąś wioskę, w której ktoś ma problem i trzeba go rozwiązać. W przypadku części zadań można spróbować kilku różnych sposobów np. przebrać się za członków danej grupy czy spróbować przekraść się i pobawić w skrytobójstwo. Zdarzą się również takie zadania, w których właściwie walczyć nie będziemy musieli lub też będziemy mogli wysłać naszych towarzyszy, aby zrobili odpowiednie przedpole. Do tego jeszcze dochodzą przeróżne obozowiska bandytów znajdowane po drodze, zagadki... w skrócie jest co robić.
Ot czasami również trafimy na takie czy inne miejsce, z którym nic nie możemy właściwie zrobić lub też ktoś postanowi nam podpowiedzieć, aby wrócić tam po znalezieniu odpowiedniego człowieka od tego zadania. W innych przypadkach jest spora szansa, że docierając do zadania oraz miejsca, w którym mamy je wykonać gra sama z siebie da nam do zrozumienia – zawróć, przygotuj się, tu będzie trzeba czegoś innego np. ubrać się ciepło, bo idziemy w góry i wypadałoby do tego mieć trochę rozgrzewających napitków i coś zadającego obrażenia od ognia (umiejętności też się przydadzą).
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Podobnie jest w przypadku przeróżnych starć z bossami fabularnymi oraz opcjonalnymi. O ile próba tradycyjnej walki jest możliwa, tak często wielu przeciwników trzeba przechytrzyć i nie zawsze musi to być rzecz, która wpadnie do głowy od razu. O ile myśli na temat wykorzystywania terenu pojawiają się szybciej, tak nieszablonowe rozwiązania odkryć można po czasie np. to, że konkretny przedmiot ochroni nas przed obrażeniami ze strony wroga i nie będzie to tradycyjna, pasywna statystyka wiązana z odpornością na żywioł. Podobnie jest w przypadku możliwości obejścia obozu, aby dotrzeć na arenę z bossem i go pokonać.
Dlatego też w Crimson Desert pewna pokora oraz cierpliwość się przydają. Trudno bowiem tutaj próbować na siłę wyłamywać mocno zabezpieczone drzwi plastikową łopatką do piasku zabraną z placu zabaw. Celowo nie napisałem tutaj „nie da się”, ponieważ zdaję sobie sprawę, iż znajdą się tacy, którzy będą próbowali to zrobić dla sportu jako wyzwanie. Nie zmienia to jednak tego, że powolna eksploracja oraz kumulowanie mocy na przeróżne sposoby to klucz do tego, aby dobrze się tutaj bawić.
Ale o tym wspomnę w dalszej części recenzji, ponieważ elementów do rozebrania na części pierwsze jest tutaj aż za dużo.
Ogromna piaskownica, jeszcze więcej możliwości – Crimson Desert potrafi trochę namieszać
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Ci, którzy obserwują media społecznościowe ekipy Pearl Abyss wiedzą, że przez cały dystans promocji gry Crimson Desert prezentowali oni wiele różnych elementów zabawy dolewając oliwy do i tak już mocno rozpalonego pieca. Do tego stopnia, iż niektórzy zaczęli się mocno zastanawiać o czym tak naprawdę ta gra jest.
I tutaj tak naprawdę największym sekretem jest właściwie fakt, że Black Desert jako gra jest bardzo podobnym przypadkiem, a samych możliwości pod względem zabawy jest zdecydowanie więcej ze względu na singlowy charakter zabawy.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Nadal bowiem możemy zarówno chodzić na ryby do położonej niedaleko rzeki, brać udział w walkach na gołe pięści czy po godzinach kupować elementy do wystroju naszego domu (tak, to również w Crimson Desert występuje). Zasadniczo próba wymienienia wszystkich aktywności, które możemy tutaj robić jest długa, a spora część z nich potrafi się odblokować przypadkiem. Przykładowo – po zrobieniu pewnego zadania znalazłem miejsce, w którym mogłem przeprowadzać dodatkowe badania związane z miksturami magicznymi. Podobnie było ze sklepikiem, w którym można było kupić dodatki dla posiadanych zwierzaków (spokojnie, one również się przydają chociażby do zbierania surowców).
No dobra, ale wcześniej wspominałem również o pewnym braku erpegowej głębi. Postaram się więc delikatnie wyjaśnić o co mi chodzi.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Zasadniczo w Crimson Desert mamy coś na kształt systemu reputacji, którą to budujemy poprzez zachowania z poszczególnymi NPC czy chociażby zwierzętami (aby móc je adoptować). Nie oznacza to jednak tego, że musimy zachowywać się wobec nich w dobry sposób – możemy również zupełnie przypadkiem strzelić im z łuku między oczy, co spowoduje z jednej strony dodanie kilku negatywnych punktów reputacji, ale również nałoży nagrodę za naszą głowę.
Można śmiało powiedzieć, że jest to system bardzo podobny do tego znanego z Red Dead Redemption, gdzie za działanie poza prawem zbieramy te „gwiazdki” i grzywna powoli zaczyna rosnąć. Dlatego też przypadkowe rozwalenie płotu sąsiada, bardzo przypadkowe wskoczenie na konia z dachu czy też uderzenie kogoś, kto wrogo nastawiony nie był w mieście będzie skutkowało szybką reakcją władz. Na wiosce wystarczy się szybko ulotnić z miejsca zdarzenia. Inną kwestią jest to, że z jakiegoś powodu zgarnianie łupów ze skrzynek w obozach bandytów również za bandyterkę jest uznawane… ale już podebranie z wozu kupców, który to został przez złodziej porwany i sprzedanie go u pasera już nie.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Tutaj mała ciekawostka – otóż jakimś cudem zdarzyło się, że musiałem coś w mieście nawywijać i cały region świeci mi się na czerwono. Oznacza to, że jestem poszukiwany. Cena za głowę Kliffa to całe… zero monet. Nie można tego w żaden sposób „wyzerować” (pun intended), ani też dać się złapać, bo właściwie to nie ma za mnie kasy. I tak sobie to wisi, czeka, może ktoś dla sportu go spróbuje złapać.
Ta pewna niekonsekwencja w połączeniu z brakiem możliwości głębszego prowadzenia dialogów z różnymi NPC tak, aby nasze rozmowy wpływały na nasz świat gry (np. ceny w sklepach, towary spod lady, przegadanie jakiegoś problemu z władzami) spłycają w jakimś stopniu to dość zaawansowane momentami doświadczenie. Na szczęście budowanie poziomu reputacji za wykonane zadania w danym regionie to również możliwość wymiany specjalnych tokenów na sprzęt. Ceny są… powiedzmy że dość wysokie i warto regularnie sprawdzać czy czasem nie dotarliśmy do limitu gromadzenia punktów, ponieważ można się zapomnieć, przez co część z nich może wyparować jeśli chcielibyśmy zebrać cały zestaw opancerzenia.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Do tego dochodzi cała masa przeróżnych zagadek rozsianych po całym terytorium Pywel, tematy do rozwikłania w Abyss i wiele, wiele innych elementów, na które przychodzi trafić zupełnie przypadkowo tak, jak chociażby na tę zagadkę związaną z grą w Go.
Biorąc pod uwagę to, że samego terenu do przeczesania jest sporo, a dotarcie z punktu A do punktu B potrafi zająć sporo czasu (do momentu znalezienia miejsc do teleportacji lub alternatywnych sposobów podróży niż piechotą lub konno), to zrobienie wszystkiego, co jest do zrobienia w Crimson Desert zajmie tego czasu bardzo dużo. Zresztą, patrząc na listę osiągnięć pierwsze, co pojawiło mi się w głowie to fakt, że osoby walczące o „platynę” będą wystawione na dość trudną próbę.
Trochę tak jakbym grał w singlowe MMO, czyli rozwój naszego bohatera w Crimson Desert
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
GramTV przedstawia:
Dość sporo na temat eksploracji oraz różnych możliwości napisałem głównie dlatego, że biorąc pod uwagę rozwój bohatera w Crimson Desert wiele z tego przywodzi na myśl to, co w koreańskich MMO zawsze występowało i jest głównym elementem tej całej zabawy.
Grind jest tu bowiem rozłożony na kilka różnych elementów zabawy i o ile nie uświadczymy w grze Pearl Abyss klasycznego łapania kolejnych poziomów, tak nie można tutaj powiedzieć, że ten system wyparował w pełni. Nadal bowiem Abyss Core możemy zdobywać na kilka różnych sposobów, a jednym z nich jest tradycyjne pokonywanie przeróżnych przeciwników na naszej drodze. Z drugiej strony możemy je otrzymywać za przeróżne zadania, rozwiązywanie zagadek czy też próbować naładować te puste, które można znaleźć w wielu miejscach leżące po prostu na ziemi.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Najważniejsze jest jednak to, że poza tradycyjnym wykupowaniem umiejętności, rozwijania statystyk dotyczących zdrowia, wytrzymałości oraz mocy duchowych, możemy z ich pomocą ulepszyć nasze uzbrojenie. Oznacza to, że czasami będziemy potrzebowali ich jako surowca obok tradycyjnych surowców. Część z nich możemy kupić u sprzedawców, ale nie ma ich aż tyle, abyśmy mogli mówić o komfortowej wymianie ciężko zarobionych pieniędzy na ulepszenia. Trzeba będzie więc pochodzić po świecie, znaleźć odpowiedni minerał, narąbać drewna, zapolować na zwierzynę czy zebrać wełnę z owiec w obozie.
Warto więc zawsze mieć z tyłu głowy regularne odwiedzanie konkretnych miejsc, aby zebrać to, co przyda się zapewne w dalszych etapach gry. Jest bowiem spora szansa, że na jednym, pasującym zestawie uzbrojenia zostaniemy dość długo, a wraz z możliwością odblokowywania miejsc na dodatkowe rdzenie (trochę trzeba na to poczekać) da się trochę pobawić w tworzenie odpowiednich buildów. Tym bardziej, że niektóre atrybuty broni jak chociażby dodatkowy atak po pewnej sekwencji można również z powodzeniem przenieść na coś nowego.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Jednym z rozwiązań, które mogą delikatnie podzielić graczy to fakt, iż wiele elementów związanych z ulepszeniami musimy trzymać w plecaku. I o ile ten ma mocno ograniczoną ilość miejsc, którą możemy rozszerzyć wykonując zadania poboczne, to zrzucenie surowców czy ekwipunku w jedno miejsce w bazie byłoby najlepszym możliwym sposobem. Tak samo jak stworzenie miejsca szybkiej podróży w miejscu, gdzie mamy swój domek (tak, fani ustawiania mebelków tak, jak w The Sims również się tu odnajdą), aby szybko i sprawnie zrobić wymianę różnych elementów.
Koniec końców część z tych elementów jest tutaj do lekkiego dopracowania od strony tego, aby tej użyteczności wraz z postępami w rozgrywce było jak najwięcej. I żeby gracz nie musiał targać ze sobą około 60 sztuk płótna i 20 kamieni w plecaku. Całe szczęście, że twórcy nie wzięli pod uwagę ewentualnego obciążenia głównego bohatera.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Dodatkowo wraz z misjami naszymi oraz naszych towarzyszy broni (których możemy zmieniać w trakcie zabawy, wyposażać w odpowiedni sprzęt i umiejętności) możemy od pewnego momentu również wysyłać ekipę Greymane do prac w terenie. Zawsze jest bowiem coś do zbudowania, pole do obsiania, bestia do zgładzenia. Do tego natomiast mamy zupełnie osobną pulę surowców, którą zdobywamy właśnie za wykonane prace, a nasi podopieczni również zgarniają doświadczenie, aby móc coraz więcej rzeczy robić w danej specjalizacji. Im więcej ludzi, tym więcej zasobów, a te z kolei później przydają się w trakcie najazdów na posterunki bandytów czy leża potworów.
I tu znowu – szkoda, że w trakcie takich zadań nie możemy w prosty sposób rozkazywać naszym ludziom aby trzymali się blisko nas lub też ruszyli w konkretnym kierunku. Ten potencjał czegoś w postaci małego „musou” pasowałby tutaj wręcz idealnie.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Jeśli więc ktoś będzie chciał próbować maksować to, co Crimson Desert ma do zaoferowania, to musi również przygotować się na dość zaawansowaną przeprawę. Tym bardziej, że pod względem poszczególnych umiejętności z drzewka czasami trzeba będzie wykorzystać możliwość „powrotu do ustawień fabrycznych”, a ta też jest lekko ograniczona.
Przyzwyczaić trzeba się również do tego w jaki sposób rozłożone są poszczególne możliwości naszych bohaterów grając na padzie, ponieważ na samym początku muszę przyznać – było ciężko. Tym bardziej, że ułożenie kamery w każdym jej ustawieniu nie zawsze się sprawdzało. Tutaj jednak z czasem niektóre ruchy oraz możliwości (np. konieczność wykonania karkołomnej sztuczki z wbijaniem niektórych elementów w dół stojąc na lewitujacym elemencie do wbicia) wychodzą naturalnie. Dlatego spokojnie, dajcie sobie trochę czasu na nauczenie się tego, czego później gra będzie od was wymagała.
Z czasem również część ciosów oraz umiejętności można się nauczyć w terenie czy to przez podglądywanie przeciwników, czy też przez wykonywanie konkretnych misji. Tutaj jednak trzeba się po prostu oddać eksploracji (albo czekać na poradniki).
Przepiękny świat, który potrafi zaskoczyć…
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Zacznijmy od oczywistości – wersja, którą miałem przyjemność ogrywać to wersja pecetowa Crimson Desert. Czy pojawi się aktualizacja związana z PlayStation 5 oraz PlayStation 5 Pro? Czas pokaże. Chciałbym, aby się pojawiła, ponieważ sam jestem graczem głównie konsolowym, a przy okazji nowość w postaci PlayStation Spectral Super Resolution 2.0 warto byłoby sprawdzić na własnym sprzęcie. Dlatego też nie sugerujcie się oznaczeniami konsolowymi, to wersja pecetowa, która całkiem dobrze pada obsługuje.
Nie zmienia to jednak faktu, że Crimson Desert w wersji pecetowej hulający na silniku graficznym BlackSpace Engine prezentuje się momentami oszałamiająco. Ostatnim razem podobną myśl miałem w przypadku dwóch gier – Red Dead Redemption 2 oraz Death Stranding (pierwszej i drugiej części). Trudno nie przyznać, że to, co wyczarowało pod względem świata Pearl Abyss rzuciło na mnie jakiś przedziwny urok. Być może właśnie z tej perspektywy było to wykończenie sprawiające, że po tylu godzinach spędzonych w grze nadal miałem ochotę ją eksplorować na spokojnie.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
To, co pierwsze się rzuca w oczy momentalnie to fakt, że nie licząc teleportowania się z miejsca na miejsce (spokojnie, grę można przejść na koniu z punktu A do B, ale szybka podróż przyjacielem naszym jest), to Crimson Desert ładuje wszystkie niezbędne elementy raz i więcej już nie wymaga. Reszta to płynne przechodzenie między Pywel a Abyss. Można śmiało powiedzieć, że Pearl Abyss wzięło sobie do serca słowa Todda Howarda: „See that mountain? You can climb it!” i nie ma w tych słowach ani grama kłamstwa, bowiem jest to tutaj jak najbardziej możliwe.
Z jednej strony naprawdę świetne widoki oraz detale otoczenia, które robią wrażenie, a z drugiej cała masa przeróżnych efektów specjalnych oraz pogodowych wpływających na ogólną atmosferę zabawy na zmiennych porach dnia kończąc. Czasami bowiem sam dochodziłem do wniosku, że lepiej poczekać na wschód słońca, aby widzieć trochę więcej w trakcie walki. Z drugiej strony zmieniające się warunki pogodowe, zabawa różnymi efektami wolumetrycznymi czy też kolorystyką sprawiają, że świat sprawia wrażenie zaskakiwać z godziny na godzinę. Przykładowo – na kolejną, soczystą ulewę, w trakcie której widoczność ograniczona była na dobre kilka metrów przed nosem bohatera trafiłem dopiero po około dwóch tygodniach w świecie gry. Wcześniej jednak przez dobre kilka dni padało głównie wieczorami. Niby detale, ale wpływające niesamowicie na immersję oraz chęć eksploracji. Inną kwestią jest fakt przechodzenia tej pogody z miejsca na miejsce. Jest więc spora szansa, że jeśli w obozie zaczęła się ulewa, to za chwilę dotrze ona również do miasta.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Pod względem optymalizacji natomiast w wersji pecetowej było na tyle dobrze, że granie na ustawieniach Cinematic w 4K z włączonym Nvidia DLSS 4.5 na poziomie performance dawało wyniki w okolicach 50-55 FPS na konfiguracji Intel(R) Core(TM) i9-12900K 5.2 GHz, NVIDIA GeForce RTX 3080 Ti 12 GB, 32 GB RAM na pokładzie. Testowo włączyłem sobie również Crimson Desert na kilkuletnim laptopie i dało się grać w 1080p przy dość niskim ustawieniu wszelkich detali (ustawienia na średnich z włączonym DLSS 4 w trybie performance, karta graficzna raptem RTX 3060). Jednak czy bym próbował dalej z tym wojować w ten sposób? Niekoniecznie. Posiadacze kart graficznych z wyższej półki (zwłaszcza RTX 50xx) wyciągną prawdopodobnie z Crimson Desert jeszcze więcej za sprawą ustawień DLSS Ray Reconstruction które sprawia, że całość wygląda jeszcze lepiej. Tutaj jednak trzeba naprawdę mocnego zestawu, aby z tego dobra w pełni korzystać.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Jedynym minusem, który można było zauważyć w trakcie rozgrywki to fakt, że nawet włączenie ustawień Ultra/Cinematic część detali potrafiła się doczytywać na jakieś kilka metrów przed prowadzonym przeze mnie bohaterem. Można na to przymknąć oko, bowiem najmocniej widać to przy jeździe konno, ale do ideału trochę zabrakło. Z drugiej strony jednak jeśli jest to pewnego rodzaju cena tego, aby całość działała płynniej w ostatecznym rozrachunku, to myślę, że można ją zapłacić.
Swoją drogą, to na przestrzeni całego tekstu znajdziecie tutaj wiele zdjęć z trybu fotograficznego w wersji beta, który poza możliwością ustawienia maksymalnie głębi ostrości oraz miejsca, w którym znajduje się kamera jest do bólu podstawowy. Można więc powiedzieć, że to, co widzicie jest praktycznie “żywym” rąbaniem z rozgrywki. I wygląda to całkiem ładnie!
Crimson Desert to pierwszy, poważny kandydat do miana gry roku, ale…
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Wszystko jednak zależy od tego, czy Pearl Abyss w najbliższym czasie usprawnią kilka elementów tak, aby wątpliwości żadnych nie było.
Jest to bowiem na tyle wciągający świat, w którym zawsze się znajdzie coś do roboty, że zapewne wiele osób będzie w nim przesiadywało setki godzin myśląc o głównym wątku bardziej jako przesuwaniu kolejnej granicy możliwości w Pywel. Trzeba sobie bowiem powiedzieć jasno i wyraźnie, że widać ten „sieciówkowy” rodowód twórców i sam fakt tego, że główny wątek fabularny nie jest najjaśniejszą stroną Crimson Desert nie sprawia, iż gra się w niego źle. Co prawda z czasem pojawiają się postacie, których charaktery można polubić, a klan Greymane to banda niezłych huncwotów, ale zdecydowanie ta braterska więź mogła być tu lepiej zarysowana. Taka, która sprawia, że ewentualne problemy towarzyszy stają się również i naszymi. Tego tutaj delikatnie mówiąc zabrakło.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Cała reszta natomiast to świat, który warto i chce się eksplorować w poszukiwaniu nowych wątków czy zagadek. Inspirację przeróżnymi rozwiązaniami z gier w ostatnich latach widać tutaj gołym okiem, ale to również problemem nie jest. Tu można byłoby jednak zadać pytanie czy nie lepiej, aby było czegoś mniej, ale z większą głębią? Zostawiam to dla Was pod rozwagę, bo ciekawy jestem jak do tego tematu podchodzicie.
I tak jak wspominałem wielokrotnie na przestrzeni całej recenzji – nie jest to gra bez wad, a do pełni szczęścia i oceny od dziewiątki w górę zabrakło fabuły oraz bohaterów, których pamiętalibyśmy przez kolejne lata niczym po premierze Wiedźmina trzeciego najlepszego. Nadal jednak Koreańczycy maja swój duży hit, bowiem trudno będzie mi uwierzyć, iż pod względem sprzedaży Crimson Desert sukcesem nie będzie. Pozostanie tylko zapytać jak dobrze się sprzeda na całym świecie.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Z drugiej strony również cały czas nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że skala całego projektu mogła nieco przytłoczyć Pearl Abyss nawet po tylu latach spędzonych na tworzeniu gry. Wiemy dobrze, że niezwykle trudno przy takim rozmachu zapewnić odpowiednią głębię pewnych elementów – nie jest to niemożliwe do wykonania, ale zapewne zajęłoby jeszcze więcej czasu, a i to nie byłoby gwarancją spełnienia wszystkich życzeń. Dlatego też liczę, że w kolejnych latach wraz ze społecznością uda się dorzeźbić wiele elementów tak, aby jeszcze więcej dobra z Crimson Desert wydobyć. Na ten moment jest bardzo dobrze, na taką studencką czwórkę z myślą, że potencjał jest jeszcze większy w przyszłości.
Kończąc już i tak dość długi wywód cieszy mnie to, że Crimson Desert swoje obietnice z przeróżnych materiałów pokazywanych przez wszystkie lata w jakiś sposób spełnił. Przy takim sporym hype, jaki towarzyszy grze Pearl Abyss można było się spodziewać albo kolosalnej wpadki, albo wydarzenia definiującego wręcz całą generację. Problem w tym, że Crimson Desert leży tak w połowie drogi w tę drugą, pozytywną stronę, a to dla niektórych może być niewystarczające.
Crimson Desert – recenzja wersji na PC
Ale koniec końców chrzanić to – jeśli będziecie się dobrze bawić przez kolejne setki godzin, to chyba to jest najważniejsze, prawda?
I tak jeszcze na koniec, aby wyjaśnić ocenę w stu procentach, to zazwyczaj jest tak, że za chęć powrotu oraz to “przykucie do ekranu” na dłużej dodaję do oceny końcowej 0,5 punktu. W przypadku Crimson Desert ten aspekt przygody oraz podróżowania, które nie jest tylko i wyłącznie odklepywaniem kolejnych misji na tablicy zadań daje tu sporo dobrego.
Dlatego również postanowiłem ten mały bonus grze Pearl Abyss przyznać z pewną nadzieją, że da się tych kilka delikatnych szlifów wykończenia tutaj zastosować w przyszłości. Niech się wiedzie!
8,0
Piękny, otwarty świat, który potrafi wciągnąć na długie, długie godziny. Nawet, jeśli fabularnie można było wykrzesać z tego wszystkiego zdecydowanie więcej.
Plusy
Ogromny świat Pywel do eksploracji...
... a przy okazji prezentuje się niesamowicie dobrze, a co najwazniejsze - jest właściwie w pełni do eksploracji.
Sporo różnych zadań - począwszy od prostych zleceń i listów gończych po misje poszczególnych frakcji...
... oraz wiele innych aktywności pobocznych w zależności od tego, czego potrzebujemy w danym momencie.
Zagadki przeróżne, które mogą zaskoczyć w trakcie podróży w poszukiwaniu mocy.
Walki z różnymi bossami, które czasami wymagają nieco innego podejścia niż to tradycyjne, bazujące na atakach i unikach.
Jeden rozdział z oblężeniem, który zaskakuje momentami rozmachem!
Minusy
Fabularnie z pewnością dałoby się napisać ciekawszą, głębszą historię w tym świecie.
Pewne elementy do dopracowania, ale na szczęście nic, co jest w stanie zepsuć zabawę.
Dla niektórych - ogromny świat i grind mogą być sporym utrudnieniem.
Z-ca Redaktora Naczelnego Gram.pl. Wielbiciel wyścigów, bijatyk i tych gier, które zasadniczo nikogo. To ja zacząłem ruch #GrajciewYakuzę. Po godzinach fan muzyki niezależnej i kuchni koreańskiej.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!