To dlatego drugi sezon Rodu smoka jest gorszy? Chodzi o kłótnię Martina z showrunnerem serialu
Pierwszy sezon prequela Gry o tron został pochwalony przez widzów i krytyków za powrót do formy oraz wierniejsze podejście do świata Westeros. Drugi sezon nie wywołał już takiego entuzjazmu, a część widzów zaczęła mówić o spadku jakości i problemach z tempem. Jak się okazuje, w tym samym czasie autor Pieśni Lodu i Ognia coraz bardziej oddalał się od procesu twórczego.
Martin przyznał w rozmowie z The Hollywood Reporter, że początkowo traktował Condala jak pełnoprawnego partnera. W trakcie prac nad pierwszym sezonem czytał wczesne wersje scenariuszy, zgłaszał uwagi i widział realne zmiany wprowadzane do tekstu. To miało się jednak diametralnie zmienić przy drugim sezonie.
Jest gorzej niż źle. To kompletna katastrofa. Zatrudniłem Ryana i byłem przekonany, że jesteśmy partnerami. Przez cały pierwszy sezon to działało. Czytałem wczesne szkice scenariuszy, dawałem notatki, a on wprowadzał zmiany. Myślałem, że wszystko idzie w świetnym kierunku.
Przy drugim sezonie przestał mnie słuchać. Przekazywałem uwagi i nic się z nimi nie działo. Czasem tłumaczył, dlaczego ich nie uwzględnia, innym razem mówił, że się nad nimi zastanowi. Z czasem było tylko gorzej i coraz bardziej mnie to irytowało.
GramTV przedstawia:
W pewnym momencie sytuacja eskalowała do tego stopnia, że Martin usłyszał od HBO, iż wszystkie jego uwagi mają trafiać najpierw do stacji, a dopiero potem do showrunnera. To właśnie wtedy autor opublikował na swoim blogu krytyczny wpis, który szybko zniknął z sieci po interwencji jego menedżera i zdenerwowanych przedstawicieli HBO.
To już nie jest moja historia.
Według branżowych źródeł kulminacją konfliktu miała być rozmowa na Zoomie z udziałem producentów i władz stacji. Po burzy medialnej Martin został poproszony o wycofanie się z prac nad serialem, choć kilka miesięcy później ponownie włączono go do projektu.
Przedstawiciel HBO tłumaczy, że spór dotyczył kierunku trzeciego sezonu i ujawnił poważne problemy komunikacyjne. Z tego powodu zdecydowano się na przerwę i próbę wypracowania nowego modelu współpracy. Obecnie nie wiadomo, jak duży wpływ Martin będzie miał na nadchodzące odcinki i czy relacje z Condalem kiedykolwiek wrócą do stanu z czasów pierwszego sezonu.
Wszystkie te rewelacje pojawiają się na kilka dni przed premierą nowego serialu ze świata Gry o tron, czyli Rycerza Siedmiu Królestw. Jeszcze na ten rok zaplanowano debiut trzeciego sezonu Rodu smoka.
To przypomina oczywiście nasze własne podwórko i Wieśka z Sapkiem. To raz.
Dwa - zawsze jest ryzyko wypalenia. A już w zawodach artystycznych szczególnie.
Choć przykładowo taki nasz Mrozu podobno sadzi po kilka książek rocznie. Mimo, że przed 40-ką, zrobił już ze 70 powieści. Podobno pisze min. 10 stron dziennie. Pytanie - jak długo utrzyma tempo, choć pewnie przy nakładach do pół miliona swoje zarobił i nie musi. Zresztą, utalentowany - jest doktorem prawa konstytucyjnego. Można? Można. Inny przykład - King, też sadzi chyba dość często nowe rzeczy (nie śledzę).
Więc - pewnie trafiło się Martinowi, jak kurze ziarno.
Taka Rowling? Naisała coś więcej niż Hogwart? Fakt, jest tych części w ch...., ale jednak. (też nie śledzę)
Zresztą, jak autor trafi jakiś złoty strzał, to raczej będzie doił krowę, aż jej wymiona wyschną. Sam bym tak robił. Może Martinowi jeszcze się kasa nie skończyła???
BTW, na yt jest dziewczyna, która coś tam z introligatorstwem działa. Robi artystyczne okładki do książek. Raz zebrała wszystkie 10-12? tomów jakiegoś pisarza, skleiła je i dodała resztę (okładki z drewna, grzbiet ze skóry itp.). Jak postawiła je pionowo, to stos miał chyba z pół metra wysokośći...
Jak można naklepać aż tyle liter...????
Realia są takie że jak zdobędziesz rozgłos to potem sprzedaje nazwisko. Bardzo często tak jest. Ale też nie jest to nic złego. Stephen King ma swój styl. Jego powieści nie są jakieś wybitne ale je lubię. A King pisze dużo. Bardzo dużo. W czasie kiedy R. R. Martin wydał chyba z jedną książkę, King napisał 13.
Tyle że King ma więcej praktyki w pisaniu niż ja w życiu. I jest rzemieślnikiem. Po prostu siada i pisze. Nieraz po kilka godzin dziennie. Też nie wszystko co pisze jest długie więc w zasadzie chyba co roku można się spodziewać 1-2 powieści.
No i wracając do tematu nazwiska. Rowling to przetestowała. Wydała kryminał pod pseudonimem "Robert Galbraith" ponad dekadę temu. Chciała zobaczyć jak będzie wyglądać publikacja bez ciężaru nazwiska. To pokazało dwie rzeczy.
Nazwisko i sława wiele zmienia. Sprzedała tylko kilka tysięcy sztuk. Jak się rozeszło że Robert Galbraith to Rowling, sprzedaż poszybowała w górę.
Jest utalentowaną pisarką. Książka była bardzo chwalona przez recenzentów. Wg nich był to świetny debiut. Więc to nie jest tak że jej sukces wynika tylko z marki którą sobie wyrobiła.
Generalnie można to zaobserwować na Youtube czy Twitch. Przykładowo trafiłem kiedyś na kanał Girlfriend Reviews. To jest kanał pary. Facet montował filmiki dla różnych youtuberów. Jego dziewczyna się wkurzała na odgłos otwierania mapy w Breath of the Wild. Wpadli na pomysł kanału gdzie dziewczyna opisywała jak to jest żyć z kimś kto gra w jakąś tam grę.
Filmik dobrze pocięty. Całość z humorem. Dobre tempo. Naprawdę przyjemnie się oglądało. Byłem jednym z pierwszych subskrybentów.
I nie zdziwiłem się że po jakimś czasie wystrzelili. To nie jest tak że gwałtownie zyskali na jakości i zdobyli sławę. Po prostu zaistnieli w świadomości wystarczającej ilości ludzi że w końcu osiągnęli masę krytyczną. Bo jak już się rozejdziesz to też trafiasz na ludzi robiących reakcje czy streamujących content z youtube to dużo widzów tych ludzi przychodzi na Twój kanał.
Tak np. kontrowersyjny Asmongold wypromował kanał TheBackgroundNpc. Koleś ma jeden z największych kanałów na Twitch. Oglądnął jeden jej filmik. Ładna sympatyczna pani gadająca rozsądnie o grach. Miała 300 subów. Teraz ma ponad 200,000.
Miała szczęście że akurat trafiło na nią ale to szczęście to tylko szansa. Gdyby jej kanał nie podobał się ludziom to by się szybko zwinęli. I tak to jest w biznesie. Dostajesz szanse. Ale od Ciebie zależy czy je wykorzystasz.
A na pytanie jak można klepać tyle liter - trzeba to lubić :-) Ale pomyśl King wydaje jedną czy dwie powieści na rok. Rok ma 365 dni. Facet nie chodzi raczej nigdzie robić na etat. Tak szybko sprawdziłem. Jego powieść Holly miała 450 stron.
Wystarczy że napisze dziennie tyle tekstu ile ja w tym komentarzu. I spokojnie w ciągu roku napisze wystarczająco na jedną książkę. A ja pisze dużo więcej dziennie niż to. To co widzisz to mój jeden komentarz który napisałem w przerwie od pracy. A moja praca to programowanie czyli pisanie.
Grze
Gramowicz
Dzisiaj 14:40
Nie znam się to się wypowiem.
To przypomina oczywiście nasze własne podwórko i Wieśka z Sapkiem. To raz.
Dwa - zawsze jest ryzyko wypalenia. A już w zawodach artystycznych szczególnie.
Choć przykładowo taki nasz Mrozu podobno sadzi po kilka książek rocznie. Mimo, że przed 40-ką, zrobił już ze 70 powieści. Podobno pisze min. 10 stron dziennie. Pytanie - jak długo utrzyma tempo, choć pewnie przy nakładach do pół miliona swoje zarobił i nie musi. Zresztą, utalentowany - jest doktorem prawa konstytucyjnego. Można? Można. Inny przykład - King, też sadzi chyba dość często nowe rzeczy (nie śledzę).
Więc - pewnie trafiło się Martinowi, jak kurze ziarno.
Taka Rowling? Naisała coś więcej niż Hogwart? Fakt, jest tych części w ch...., ale jednak. (też nie śledzę)
Zresztą, jak autor trafi jakiś złoty strzał, to raczej będzie doił krowę, aż jej wymiona wyschną. Sam bym tak robił. Może Martinowi jeszcze się kasa nie skończyła???
BTW, na yt jest dziewczyna, która coś tam z introligatorstwem działa. Robi artystyczne okładki do książek. Raz zebrała wszystkie 10-12? tomów jakiegoś pisarza, skleiła je i dodała resztę (okładki z drewna, grzbiet ze skóry itp.). Jak postawiła je pionowo, to stos miał chyba z pół metra wysokośći...
Jak można naklepać aż tyle liter...????
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 13:57
dariuszp napisał:
Znaczy się deczko rozumiem.
Tak tak, George robi wszystko żeby znaleźć wymówkę dlaczego nie pisze Winds of Winter. Zaraz usłyszymy że był tak tym konfliktem "roztrzęsiony" że nie mógł skupić się na książce... :P