Powstaje „Game Pass” dla gier indie. Nowa usługa wystartuje już w kwietniu

Jakub Piwoński
2026/04/03 18:10
5
1

Platforma nazywa się, a jakże, Indie Pass i ma pomóc mniejszym twórcom przebić się w zalewie nowych produkcji.

To może być ciekawa opcja dla tych, którzy wolą ogrywać te mniejsze tytuły. Na rynku pojawi się nowa usługa subskrypcyjna skierowana do fanów niezależnych produkcji. Platforma Indie Pass wystartuje 13 kwietnia i zaoferuje dostęp do rotującej biblioteki gier indie w cenie 6,99 dolara miesięcznie. Na start gracze otrzymają około 70 tytułów, a katalog ma być regularnie rozwijany.

Indie Pass
Indie Pass

Indie Pass – platforma do gier niezależnych

Za projektem stoi wydawca Indie.io, który chce stworzyć alternatywę dla dużych usług pokroju Game Passa. Ma jednak skupiać się wyłącznie na mniejszych produkcjach. W ofercie znajdą się m.in. gry z własnego portfolio firmy, takie jak Echoes of the Plum Grove czy seria Dark Deity, a także tytuły od zewnętrznych deweloperów. Jak tłumaczy Jess Mitchell, głównym celem platformy jest zwiększenie widoczności gier indie.

Jednym z największych wyzwań, przed którymi stoją dziś twórcy gier niezależnych, jest ogromna liczba tytułów na rynku.

Nowa usługa ma działać na zasadzie podziału przychodów – deweloperzy będą zarabiać w zależności od tego, ile czasu gracze spędzą przy ich produkcjach. To rozwiązanie ma premiować zaangażowanie użytkowników i jednocześnie dawać starszym tytułom drugie życie. Mitchell podkreśla też, że Indie Pass nie chce konkurować skalą z największymi platformami.

Chcemy, by twórcy dołączali do nas, bo zależy im na widoczności i dotarciu do nowych odbiorców.

GramTV przedstawia:

Usługa ma być kuratorowana, co oznacza, że nie trafi do niej każda gra. Zamiast tego platforma będzie stawiać na selekcję i dopasowanie tytułów do odbiorców, którzy szukają bardziej kameralnych, często krótszych doświadczeń niż w przypadku dużych produkcji AAA. Twórcy liczą również na to, że Indie Pass pomoże rozwiązać problem „znikających” gier. W natłoku premier wiele produkcji szybko traci widoczność, a subskrypcja ma pozwolić im wrócić do łask graczy i zdobyć nowe zainteresowanie.

Na ten moment trudno przewidzieć, jak rynek zareaguje na kolejną usługę abonamentową. Jedno jest jednak pewne – Indie Pass wpisuje się w rosnący trend subskrypcji, który coraz śmielej obejmuje także segment gier niezależnych. Niedawno pisaliśmy nawet, że Microsoft ma ponoć planować tańszą opcję Game Pass poświęconą właśnie niezależnym grom.

Komentarze
5
Silverburg
Gramowicz
Wczoraj 10:37
Piwon napisał:

No i czy znajdzie się tam Ekspedycja 33 ;)

Niestety smutna rzeczywistość, gdzie nawet scenę dla mały twórców zajęły korporacje i wielkie pieniądze.

dariuszp napisał:

[ciach]

Dlatego mnie to bardziej zawsze interesowała inicjatywa Itch.io, co dawali jakieś bundle za grosze i tam było wszystko - od szrotu po perełki. Głównie szrot. 

No ale idea jakaś w tym była, aby te gierki wpadały i dawały możliwość pokazania gry szerszemu gronu. Ot taki dział "mini gierek" z Cover DVD jakiegoś czasopisma o grach. Inna sprawa, że zawsze myślałem, że takie klasyczne indie to konczyło też w takich wypadkach jako selfpublish na stronce. Mooooże Steam, ale no te 100 dolarów dla jednych czy drugich to jakiś poziom wejścia, który nadal będzie duży. 

Overall abonament na indyki brzmi po prostu dziwnie. Siliłbym się na jakieś dosadniejsze porównanie, ale to już nie ta pora :D

dariuszp
Gramowicz
Ostatni piątek
Muradin_07 napisał:

Śmieszne jest to, że to, co w domyśle ma być niezależne… jest zależne od usługi :)

Ale nie niezależne od platformy dystrybucji. Mnie zastanawia kto będzie chciał płacić subskrypcję za relatywnie tanie gry. Bo ten abonament będzie pewnie kosztował tyle co gry. Tyle że jak go zapłacisz to nie masz gier. 

Jak to było? Nic nie będziesz miał i będziesz szczęśliwy!

Pewnie się obudzą jak będą mieli zalew syfu i wszelakiej maści ai slopu z czym borykało się Nintendo przy okazji switcha. 

Do tego dochodzą koszty weryfikacji. Z tym nawet Steam ma problem. Złośliwi aktorzy publikują na Steam kiepski ale normalny produkt. Czekają a potem robią update ze złośliwym oprogramowaniem. 

Gdyby jeszcze Steam był drogi to rozumiem. Ale o ile pamiętam certyfikacja Steam to jakieś 100$




Trwa Wczytywanie