Niektóre osoby działają na niekorzyść Sony i twórców gry, czyli Housemarque. Uwaga na spoilery z fabuły gry!
Wokół fabuły gry Saros zrobiło się wyjątkowo gorąco. Kilka dni po premierze ekskluzywnego tytułu na PlayStation 5 w sieci zaczęły krążyć fałszywe materiały oraz zmyślone opisy wydarzeń z zakończenia kampanii fabularnej. Część graczy postanowiła jednak odnieść się do dezinformacji i wyjaśnić, jak naprawdę wygląda historia przedstawiona w produkcji. Uwaga na poniższe spoilery z fabuły gry Soros!
Saros
Saros – część graczy rozpowszechnia fałszywe zakończenie w mediach społecznościowych
Największe kontrowersje wywołały wygenerowane przez AI obrazki przedstawiające bohaterki Nityę i Kaylę. Problem w tym, że postacie nigdy nie spotykają się podczas wydarzeń ukazanych w grze. Nie prowadzą ze sobą rozmów, nie mają wspólnych scen, a sama fabuła nawet nie sugeruje, by wiedziały o swoim istnieniu.
Ten „Zrzut ekranu” z SAROS jest w 100% fałszywy i wygenerowany przez AI! Nie ma go w grze, a Nitya i Kayla nigdy nawet się nie mijają. Jakie to wstydliwe rozprzestrzeniać to, robiąc niedźwiedzią przysługę deweloperom z Housemarque, kłamiąc na temat ich pięknej historii.
Wczytywanie ramki mediów.
Źródłem zamieszania miał być profil Pirat_Nation w serwisie X. W usuniętym już wpisie pojawiły się oskarżenia, jakoby Saros opowiadało historię zdradzonego mężczyzny, którego żona porzuca dla lesbijki. Według osób, które ukończyły grę, taki opis znacząco wypacza sens całej opowieści.
Głównym bohaterem Saros jest Arjun, który przez całą kampanię próbuje odnaleźć swoją żonę Nityę. Kobieta wyruszyła wcześniej na planetę Carcosa w ramach pierwszej ekspedycji Echelon I i to właśnie jej poszukiwanie staje się motorem napędowym całej historii.
W trakcie rozgrywki gracze poznają fragmenty przeszłości Arjuna. Retrospekcje pokazują jego relację z Nityą oraz innymi postaciami. Choć twórcy pozostawiają wiele niedopowiedzeń, historia wyraźnie sugeruje, że małżeństwo bohaterów było toksyczne. Arjun miał być manipulatorem, osobą stosującą przemoc emocjonalną oraz alkoholikiem.
Fabularne wskazówki sugerują również, że bohater zdradzał Nityę. Co więcej, miał doprowadzić do śmierci swojego przyjaciela, który planował ujawnić romans jego żonie. Ostatecznie Nitya decyduje się odejść i rozpocząć nowe życie, dołączając do pierwszej misji Soltari na Carcosę.
Dalsze informacje gracze odkrywają za pomocą logów audio, notatek tekstowych i hologramów. Wynika z nich, że członkowie ekspedycji Echelon I zostają stopniowo skażeni przez zaćmienie oraz zaburzenia czasu występujące na planecie. Na przestrzeni setek lat część z nich przeobraża się w potężne istoty, które później pełnią rolę bossów.
GramTV przedstawia:
W tym samym okresie Nitya nawiązuje romantyczną relację z Kiirą, członkinią ekspedycji Echelon I. Według graczy ukończenie gry pokazuje jednak, że nie jest to centralny motyw całej historii, jak próbowały sugerować krążące w internecie wpisy.
Saros oferuje dwa zakończenia. W pierwszym Arjun pokonuje Króla, po czym sam zajmuje jego miejsce i chwyta dłoń Nityi. Scena sugeruje, że bohater pozostaje uwięziony w niekończącej się pętli obsesyjnej próby odzyskania kontroli nad dawnym życiem.
Drugie zakończenie przedstawia zupełnie inny finał. Arjun zwycięża Króla, ale go nie zabija. Następnie spotyka Nityę na plaży, gdzie wreszcie odpuszcza swoje obsesje i zaczyna brać odpowiedzialność za własne czyny.
Gracze podkreślają więc, że prawdziwy przekaz historii wygląda inaczej niż internetowe sensacje. Nitya odchodzi od Arjuna i układa sobie życie na nowo, podczas gdy on przez długi czas nie potrafi pogodzić się z utratą kontroli nad ich relacją.
We wpisanych z nieprawdziwym zakończeniem Sarosa wyraźnie widać jeden trend. Niektóre osoby, które mają odmienny światopogląd od tego, który można spotkać w grach Sony, zarzucają firmie, że stworzyła kolejną grę o lesbijkach, która ma dyskredytować mężczyzn. Podają przykłady takich produkcji, jak Ghost of Yotei, Horizon: Forbidden West, The Last of Us: Part II oraz Uncharted: Zaginione dziedzictwo, aby potwierdzić swoją tezę. Problem w tym, że tylko w niektórych z tych tytułów pojawia się motyw miłości dwóch kobiet i stanowi ważną część fabuły, jak chociażby w drugiej odsłonie The Last of Us.
Wczytywanie ramki mediów.
Tym samym niektóre popularne konta w serwisie X rozpowszechniają fałszywe manipulacje, jakoby każda gra PlayStation zawierała w sobie elementy „woke” i DEI, które są przez nich tak niechciane w grach. Sony można krytykować zarówno za swoją politykę cenową, podejście do cyfrowego sklepu, gry-usługi i wiele innych rzeczy, ale tworzenie fałszywego zakończenia, aby zaszkodzić sprzedaży najnowszej gry jest już za daleko idącym krokiem.
Inna sprawa, że układanie się do pod konkretną opinię z punktu widzenia typu "stworzę swoje zdanie na bazie kilku innych zdań" jest stosunkowo łatwe.
To nie tylko problem z graczami. Dziś wiele decyzji co do kierunku gier jest podejmowane pod wpływem wąskiej grupy głośnych ludzi, albo zarządów bo "wszyscy tak teraz robią".
Bo po prostu zwyczajnie ani Xbox, ani PlayStation nie mają czym się wyróżniać i większość rzeczy jest zunifikowana przepotężnie. Tu naprawdę nie ma jakiegoś wielkiego myślenia poza nawiasem :D
Patrz moje wcześniejsze wypowiedzi :P
Gdyby nie wieczna chciwość i "nie ważne jak byle słupki kwartalne szły w góre" być może byłoby o co się ścierać. Jeszcze parę lat temu słyszałem jaki to MS był wspaniały i że "ratuje gaming" (abonament, reaktywacja marek na PC). Dziś ta firma to parodia, mam tylko nadzieje że to przejściowe...
Słusznie uważasz (tak myślę) i ja temu nie przecze. Ale ile razy już się okazywało że takie osoby jednak miały jednak wpływ na daną grę czy ogólnie branżę. Czasem takie rzeczy wychodziły po latach. Oni po prostu poczynili strasznie dużo szkód, dziś się już o tym nie pamięta, ale ludzie wyrobili sobie wręcz szósty zmysł w wyłapywaniu "czerwonych flag" i takich osób.
Wiesz dlaczego? Bo o wiele łatwiej dzisiaj wywołać efekt kuli śnieżnej zaczynają od czegoś bardzo niewinnego, ale jednak trafiającego w konkretną grupę docelową.
Weźmy przykład tego Sarosa - co z tego, że zasadniczo cała sytuacja to jeden wielki fejur zbudowany na wygenerowanej grafice z AI wykorzystującej postacie? Efekt został osiągnięty, bo konto zarobiło na "niebieskim ptaszku" z Twittera, ludzie nadal o tym mówią i przywołują jako przykład... a koniec końców nie jest on prawdziwy. To trochę jak rzucaniem fałszywych oskarżeń - co z tego, że ktoś się obronił, jeśli i tak "na wsi mówią swoje".
To jest dobry przykład na to, że dziś i tak liczy się to, że ktoś pisze negatywnie i wpisuje się w trend, który aktualnie jest łatwy do złapania zasięgu. To dlatego Prezes Tymiński ostatnio mocno jest aktywny w mediach społecznościowych jak nigdy do tej pory. To dlatego mało kto pamięta, że Pirat_Nation puszcza fejury, które i tak łapią zasięgi i engagement. To dlatego również grifterzy rządzą zamiast logicznego myślenia momentami bez znajomości branży od środka, bo kolega koledze powiedział.
Inna sprawa, że układanie się do pod konkretną opinię z punktu widzenia typu "stworzę swoje zdanie na bazie kilku innych zdań" jest stosunkowo łatwe.
Ale patrz - jak kiedyś mieliśmy np. console wars to ludzie potrafili sobie skakać do gardeł w imieniu swoich wybranych platform. A zauważyłeś że dziś tego praktycznie nie ma? Dziś ludzie prześcigają się w hejtowaniu gier czy twóców AAA. Moda, trend? A może to z gamedevem jest coś nie tak...
Bo po prostu zwyczajnie ani Xbox, ani PlayStation nie mają czym się wyróżniać i większość rzeczy jest zunifikowana przepotężnie. Tu naprawdę nie ma jakiegoś wielkiego myślenia poza nawiasem :D
wolff01
Gramowicz
06/05/2026 13:45
Muradin_07 napisał:
Ja nadal wychodzę z założenia, że engagement baity zmieniły branżę w potężne raczysko. A że można na tym zarabiać, to zawsze znajdzie się "nowy wróg". Nawet, jeśli gra jest fenomenalna i trudno się do czegokolwiek przyczepić.
Słusznie uważasz (tak myślę) i ja temu nie przecze. Ale ile razy już się okazywało że takie osoby jednak miały jednak wpływ na daną grę czy ogólnie branżę. Czasem takie rzeczy wychodziły po latach. Oni po prostu poczynili strasznie dużo szkód, dziś się już o tym nie pamięta, ale ludzie wyrobili sobie wręcz szósty zmysł w wyłapywaniu "czerwonych flag" i takich osób.
Ale patrz - jak kiedyś mieliśmy np. console wars to ludzie potrafili sobie skakać do gardeł w imieniu swoich wybranych platform. A zauważyłeś że dziś tego praktycznie nie ma? Dziś ludzie prześcigają się w hejtowaniu gier czy twóców AAA. Moda, trend? A może to z gamedevem jest coś nie tak...