Oscary ewidentnie tracą widzów – tak słabej oglądalności nie było od 2022 roku

Jakub Piwoński
2026/03/18 12:30
2
1

17,86 mln osób oglądało galę. Spadek oglądalności o 9% pokazuje, że nawet najwięksi fani kina coraz rzadziej śledzą transmisję na żywo. Czy ratunkiem będzie YouTube?

98. ceremonia wręczenia Oscarów przyciągnęła w niedzielę 17,86 mln widzów łącznie na ABC i Hulu (a w Polsce za pośrednictwem Canal+). O czym świadczą te liczby? Otrzymaliśmy właśnie kolejny dowód na spadającą popularność największego filmowego święta. W porównaniu z zeszłorocznym wynikiem 19,69 mln oglądających oznacza to spadek o około 9% i najmniejszą widownię od 2022 roku, kiedy telewizyjny przekaz śledziło 16,68 mln osób, według danych Nielsen.

Zwycięzcy tegorocznego rozdania Oscarów
Zwycięzcy tegorocznego rozdania Oscarów

To już kolejny wyraźny spadek zainteresowania transmisją Oscarów

Dyskusja o spadku zainteresowania transmisją Oscarów trwa już od dobrych kilku lat. Przemawiają za nią twarde dane. Jak zauważają analitycy, problemem jest nie tylko ogólna utrata zainteresowania, ale także odpływ kluczowej grupy „lojalnych” widzów – osób powyżej 50. roku życia, które dorastały na kinowych premierach, a dziś częściej wybierają treści streamingowe w domu. Wielu z nich nie obejrzało nawet nominowanych filmów, co znacząco zmniejsza motywację do śledzenia transmisji. Dla porównania, w 2016 roku gala przyciągnęła prawie 35 mln widzów – oznacza to utratę 17 mln osób w ciągu dziesięciu lat.

GramTV przedstawia:

Autor raportu na blogu World of Reel podkreśla, że współczesne filmy po prostu nie mają już tej samej siły kulturowej. W ubiegłych dekadach zwycięzcy kategorii Najlepszy Film, tacy jak Gladiator, Titanic, Milczenie owiec czy Forrest Gump, oglądani byli przez miliony Amerykanów i stawali się częścią szeroko rozumianej kultury masowej. Obecnie wiele nominowanych i nagrodzonych filmów nie osiąga podobnej popularności – nawet najlepiej oceniane produkcje ostatnich lat, takie jak CODA, Nomadland czy EEAAO, nie zyskały statusu kultowych. Tegoroczny zwycięzca, Jedna bitwa po drugiej, zarobił w Ameryce zaledwie 72 mln dolarów i przyniósł Warner Bros. ponad 100 mln strat. Spośród trzynastu ostatnich laureatów, tylko Oppenheimer przekroczył 100 mln dolarów w box office w kraju. Co ciekawe, opinię tę zdają się podzielać nawet członkowie Amerykańskiej Akademii Filmowej.

Spadek oglądalności wiąże się również ze zmianą roli gwiazd filmowych w kulturze. Dawniej czerwony dywan był okazją do podziwiania ikon kina, dziś jednak widzowie są przesyceni treściami celebryckimi w social mediach i na platformach streamingowych. Chociaż Oscary nadal celebrują dorobek branży filmowej, coraz więcej Amerykanów woli obejrzeć skróty na YouTube niż śledzić galę na żywo, co pokazuje, że tradycyjna transmisja telewizyjna traci znaczenie w erze cyfrowej. Choć Oscary nadal celebrują dorobek branży filmowej, coraz więcej Amerykanów woli obejrzeć skróty na YouTube niż oglądać galę na żywo, co stanowi wyraźny znak zmian w sposobie konsumpcji kultury filmowej. Wiemy już jednak, że w przyszłości ma dojść do tego, że kolejne ceremonie będą transmitowane w całości na YouTube. Czy to uratuje oglądalność? Wydaje się, że problem jest szerszy.

Komentarze
2
Silverburg
Gramowicz
Dzisiaj 13:25

Odkąd wprowadzono zasady dopuszczenia filmu do tego, aby był nominowany, to ta gala mocna straciła na prestiżu. 

wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 13:20

Co tu komentować? Ja pamiętam nawet jak nasze portale informacyjne sie o Oskarach kiedyś mocno rozpisywały. Może to kwestia algorytmów (choć te są kształtowane przez kliki to tym bardziej powinno byc widać), ale w poniedziałek na "głównej" jednego popularnego portalu widziałem co najwyżej 2-3 artykuły, gdzie jeden z nich był oczywiście polityczny ("za mało krytyki Trumpa!"). I oczywiście że jakaś tam osoba z polskimi korzeniami coś wygrała.

Na stronach jakie ja odwiedzam raczej też krytyka miałkości nominatów. Mnie zwycięzca głównej statuetki wcale nie dziwi patrząc na obecne Hollywood...