Wymóg obejrzenia wszystkich nominowanych produkcji sprawił, że część głosujących… w ogóle nie bierze udziału w głosowaniu.
W zeszłym roku Amerykańska Akademia Filmowa postanowiła wprowadzić zmianę, która miała zwiększyć wiarygodność Oscarów. Nowa zasada zobowiązuje głosujących do potwierdzenia, że faktycznie obejrzeli filmy, na które oddają głos. Brzmi rozsądnie – w praktyce jednak wywołała spore zamieszanie wśród członków Akademii.
Oscary
Oscary są nieistotne?
Jak donosi Deadline, część wieloletnich członków organizacji zwyczajnie rezygnuje z udziału w głosowaniu. Powód jest prosty: nie obejrzeli wszystkich nominowanych filmów i nie chcą deklarować czegoś, co nie jest prawdą. W przeszłości zdarzało się, że anonimowe karty do głosowania publikowane w mediach ujawniały, iż niektórzy członkowie pomijali całe kategorie właśnie dlatego, że nie widzieli wszystkich nominowanych produkcji.
Sytuacja bywa jeszcze bardziej skrajna. Jeden z anonimowych reżyserów nominowanych do Oscara wysłał do dziennikarza Deadline Pete’a Hammonda wiadomość, w której wprost przyznał, że nie tylko nie obejrzał większości nominowanych filmów, ale też nie ma takiego zamiaru. Jego zdaniem wiele współczesnych produkcji jest po prostu przeciętnych, a same Oscary straciły na znaczeniu.
Twórca zwrócił uwagę, że dawniej zwycięzcy kategorii Najlepszy film byli ogromnymi hitami oglądanymi przez miliony widzów. Wystarczy spojrzeć na takie tytuły jak Titanic, Gladiator, Forrest Gump czy Milczenie owiec. Dziś – według niego – wiele nagradzanych produkcji nie wzbudza podobnego zainteresowania wśród szerokiej publiczności.
Na końcu wiadomości anonimowy reżyser podsumował swoje stanowisko w dość bezpośredni sposób:
GramTV przedstawia:
Cześć Pete, lubię Twoje artykuły. Pomyślałem, że może zainteresuje Cię opinia jednego z członków Akademii na temat tegorocznych zasad. Nie widziałem nawet połowy nominowanych filmów i szczerze mówiąc nie mam zamiaru tego zmieniać, bo mój czas jest zbyt cenny, żeby spędzać go na oglądaniu produkcji, na które i tak nigdy bym nie zagłosował (a często nawet nie byłbym w stanie przez nie przebrnąć). Większość filmów, które jednak zobaczyłem, uznałem za przeciętne, a żaden z tytułów, które sam nominowałem, nie trafił do ostatecznej listy. Dlatego, ponieważ nie chcę kłamać, postanowiłem w tym roku w ogóle nie brać udziału w głosowaniu. Tak, chętnie zagłosowałbym na K-Popopowe łowczynie demonów, ale nie kosztem oglądania czterech innych filmów, o których wiem, że nie będą tak dobre.
Szczerze mówiąc Oscary stały się już dość nieistotne. Anora? CODA? Wszystko wszędzie naraz? A teraz porównajcie to z Ojcem chrzestnym, Lawrence’em z Arabii czy Pattonem. Które trzy filmy ludzie będą nadal oglądać za pięć lat? Chodzi o sam film, nie o nagrodę. Zamiast oglądać galę rozdania nagród, pewnie włączę sobie Deszczową piosenkę, Północ – północny zachód albo Poszukiwaczy – PRAWDZIWE najlepsze filmy, które nawet nie były nominowane. Możesz mnie zacytować, ale proszę, nie podawaj mojego nazwiska.
Spadająca oglądalność gali zdaje się to potwierdzać. Transmisję Oscarów w 2023 roku obejrzało w USA około 18,7 miliona widzów – niemal dwukrotnie mniej niż dekadę wcześniej. Dla wielu fanów kina ceremonia nie jest już tak ważnym wydarzeniem jak kiedyś. Tymczasem ceremonia Oscarów tuż za rogiem – impreza odbędzie się w nocy z 15 na 16 marca.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!