Po dziewięciu latach od nieudanego rebootu z Tomem Cruise’em seria Mumia znów powalczy o uwagę widzów. Nowa wersja ma szansę osiągnąć coś, czego hollywoodzka gwiazda nie zdołała osiągnąć w 2017 roku. Kluczem ma być wyraźny zwrot w stronę horroru.
Mumia
Mumia – czy film okaże się lepszy od wersji z Tomem Cruisem?
Niedawno Warner Bros. zaprezentowało pierwszy zwiastun filmu The Mummy w reżyserii Lee Cronina, twórcy dobrze przyjętego Martwe zło: Przebudzenie. Materiał jest krótki, ale wystarczył, by wzbudzić spore zainteresowanie i zaskakująco pozytywne reakcje widzów. Nowa odsłona serii ma opowiadać o dziennikarzu i jego rodzinie, którzy odkrywają, że ich zaginiona przed laty córka pojawiła się ponownie na pustyni osiem lat po tajemniczym zniknięciu. W obsadzie znaleźli się Jack Reynor, Laia Costa oraz May Calamawy.
Najważniejsza zmiana dotyczy jednak tonu opowieści. Film zapowiadany jest jako pełnoprawny horror, a nie kino przygodowe z domieszką grozy. To wyraźne zerwanie z kierunkiem, który seria obrała po kultowym filmie z 1999 roku z Brendanem Fraserem i Rachel Weisz. Tamta produkcja, choć dziś uznawana za klasyk, bliższa była duchowi Indiany Jonesa niż mrocznym opowieściom o klątwach i starożytnych potworach. Kolejne kontynuacje stopniowo osłabiały markę, aż w końcu Universal spróbował wskrzesić ją na nowo.
GramTV przedstawia:
Efektem była Mumia z 2017 roku, osadzona we współczesnych realiach i reklamowany jako początek wielkiego filmowego uniwersum potworów. Pomimo udziału Toma Cruise’a projekt okazał się spektakularną porażką. Film spotkał się z miażdżącą krytyką, a Dark Universe zakończyło się, zanim na dobre zdążyło wystartować. Produkcja do dziś uchodzi za jeden z najbardziej wyśmiewanych blockbusterów ubiegłej dekady.
Nowa wersja Cronina ma ambicję zerwać z tym dziedzictwem. Twórca znany z bezkompromisowego podejścia do grozy ma przywrócić serii mroczny charakter, a spodziewana kategoria wiekowa R sugeruje, że nie zabraknie brutalnych i niepokojących scen. Jeśli film odniesie sukces, może być dowodem na to, że Mumia wciąż ma potencjał, o ile zostanie opowiedziana w odpowiedni sposób.
Co ciekawe, nie jest to jedyny projekt związany z marką. Równolegle trwają prace nad kolejną częścią serii z Brendanem Fraserem, określaną roboczo jako Mumia 4.Produkcja ma celować raczej w nostalgiczny powrót do przygodowego klimatu końca lat dziewięćdziesiątych, co na pewno doprowadzi do porównań z wersją Cronina oraz filmem z Cruise’em. Może się więc okazać, że w najbliższych latach zobaczymy dwie zupełnie różne wizje tej samej marki, a każda z nich przyćmi nieudany reboot sprzed lat.
Może po prostu Tom już nie dowozi? To, że prywatnie nieźle się trzyma, bo go kosmici szprycują kryptonitem, to jedno. Ale nazwisko nie gwarantuje sukcesu filmu...