Najgorszy film w historii serii przyniósł jednocześnie najlepszy wynik otwarcia. Krzyk 8 już na horyzoncie

Jakub Piwoński
2026/03/02 10:30
3
0

Studio błyskawicznie podjęło decyzję o kontynuacji, widząc bardzo dobre wyniki frekwencyjne najnowszego, siódmego Krzyku. Najwyraźniej złe recenzje nie mają tu żadnego znaczenia.

Co z tego, że film jest kiepski, skoro zarabia krocie? Jeszcze niedawno informowaliśmy, że Krzyk 7 zebrał najgorsze recenzje w historii całej serii. Tak źle nie było jeszcze nigdy — 37% w Rotten Tomatoes jasno sugerowały, że coś tu poszło nie tak. A jednak efektowna kampania promocyjna zrobiła swoje i widzowie tłumnie ruszyli do kin. Rezultat? Rekordowy weekend otwarcia dla całej franczyzy.

Krzyk 7
Krzyk 7

Krzyk 7 z rekordem otwarcia

Film zgarnął 64 mln dolarów w USA oraz prawie 100 mln dolarów na świecie, co jest najlepszym startem w historii marki. Dla porównania Krzyk VI debiutował z wynikiem 44,4 mln dolarów, Krzyk otworzył się na poziomie 30 mln, a Krzyk 4 startował z 18,7 mln. Skok jest więc ogromny. Ten rekord jest dla serii zdecydowane chlubny.

GramTV przedstawia:

Ironia sytuacji polega na tym, że najlepiej zarabiający Krzyk może być jednocześnie najsłabszym artystycznie. Krytycy narzekają na toporną realizację i scenariusz, część fanów też kręci nosem, ale najwyraźniej nie miało to większego znaczenia. Mamy do czynienia ze slasherem, a to gatunek, który rządzi się nieco innymi prawami – te zresztą cykl Krzyk zdaje się obśmiewać. Nie zmienia to jednak faktu, że widzowie potraktowali premierę jak kinowe wydarzenie. Marka za to urosła do poziomu, przy którym negatywne opinie przestają być realnym zagrożeniem dla frekwencji.

Nic więc dziwnego, że studio długo nie zwlekało. W branży mówi się już o tym, że Krzyk 8 ma ruszyć z produkcją jeszcze tej jesieni, co otwiera drogę do premiery nawet w przyszłym roku. Błyskawiczna decyzja pokazuje jedno — skoro publiczność płaci, seria będzie kontynuowana. A przy takich liczbach trudno się temu dziwić.

Komentarze
3
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 13:16
ZubenPL napisał:

A może ludzi po prostu nie oczekują ciągle tych samych filmów i miliona produktów z tego samego świata. Nikt przecież nie pójdzie do kina na większość produkcji takiego netflixa bo nie mają one żadnej wartości.  

Myślisz że taki film jak Frankenstein od Del Toro nie rozbiłby banku w kinach? No, ale Netflix ograniczył się jedynie do limitowanych wyswietleń w ramach promocji.

Problem z serwisami streamingowymi jest taki, że oni nawet nie dają szansy tym filmom które mogłyby odnieść sukces. Generalnie problemy są takie: 

1. Hollywood radzi sobie coraz gorzej finansowo i kreatywnie - szrot jaki wypuszczają nie przyciąga widzów. A przynajmniej nie tyle ile "trzeba". Nawet filmy które miały "rozbić bank" wyszły poniżej oczekiwań finansowo - "święta trójca" lata Jurrasic Park, Superman i Fantastic Four miały być wielkim wydarzeniem i choć w teorii filmy te były na plusie, wszystko to było poniżej oczekiwań. Faktycznie zarobiły pewniaki - remaki bajek Disneya sprzed lat + Minecraft. A nikt nie kręci przecież filmu za 500 mln dolarów (uwzględniam koszty m. in. marketingu), żeby zarobić na nim 100 mln. TO jest obecnie podstawowy problem Hollywood, nie czy film się np. "zwrócił czy nie" - tylko czy zarobił na tyle żeby móc finansować kolejne projekty. WB miał niby kilka "winów" w tym roku (np. horrory), ale w skali wydatków studiów to są grosze skoro w teorii teraz wyprzedają WB i to z długiem (34 biliony dolarów bodaj). Oni potrzebują po kilka takich filmów rocznie.

2. Serwisy streamingowe nie promują kinówek, bo to wbrew ich modelowi biznesowemu - dlatego wszyscy tak drżą w Hollywood przed tymi przejęciami. Wydaje mi się też, że Netflixy nie będą już tak chciały podpisywać wieloletnich kontraktów (z aktorami, scenarzystami itd) zwłaszcza w kontekście AI. Jeżeli Hollywood broniłoby się "kontentem" sprawa wyglądałaby inaczej, ale oni nie mają argumentów, skoro ludzie nie chcą oglądać ich filmów. Druga sprawa że po przejęciu zmniejsza się "pula" potencjalnych filmów - wiliczono że po przejęciu Fox przez Disneya straciliśmy ok. 10 większych premier rokrocznie - a to oznacza mniej pracy także dla "wyrobników" m. in. ekip filmowych. Ale to wszystko w dużej mierze na własne życzenie...

ZubenPL
Gramowicz
Dzisiaj 12:23
wolff01 napisał:

Trzeba sobie chyba uświadomić że kino jako takie już padnie. W sensie kreatywności. Zostanie dojenie tego co wciąż przynosi jakikolwiek hajs, pal licho tego jakość i reemisje.

Wiele dużych franczyz, takich które powinny drukować pieniądze zostały zmarnowane, wystarczy spojrzeć na Warner Brothers. Jak oni mogli doprowadzić do sytuacji gdy jedyne rozwiązanie to sprzedaż? To wwykracza poza ludzkie pojęcie - mając takie rzeczy w stajni jak Władca Pierścieni, Harry Potter, DC, HBO (np. Gra o Tron - choć ok, to juz raczej nie powtórzy sukcesu pierwszych adaptacji), nie mówiąc już o takich rzeczach jak np cały dorobek Cartoon Network i wiele innych.

A może ludzi po prostu nie oczekują ciągle tych samych filmów i miliona produktów z tego samego świata. Nikt przecież nie pójdzie do kina na większość produkcji takiego netflixa bo nie mają one żadnej wartości.  

wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 11:04

Trzeba sobie chyba uświadomić że kino jako takie już padnie. W sensie kreatywności. Zostanie dojenie tego co wciąż przynosi jakikolwiek hajs, pal licho tego jakość i reemisje.

Wiele dużych franczyz, takich które powinny drukować pieniądze zostały zmarnowane, wystarczy spojrzeć na Warner Brothers. Jak oni mogli doprowadzić do sytuacji gdy jedyne rozwiązanie to sprzedaż? To wwykracza poza ludzkie pojęcie - mając takie rzeczy w stajni jak Władca Pierścieni, Harry Potter, DC, HBO (np. Gra o Tron - choć ok, to juz raczej nie powtórzy sukcesu pierwszych adaptacji), nie mówiąc już o takich rzeczach jak np cały dorobek Cartoon Network i wiele innych.

Serwisy streamingowe rozdają karty, a oni nie widzą sensu premier kinowych. Bo i po co? Netflix ma tyle forsy że im to totalnie wisi (należy pamiętać, że oni się finansowo wywodzą z Big Techu, mają też multum udziałowców nawet z krajów arabskich). Paramount który ich ostatnio przebił w licytacji ma olbrzymi dług, a teraz dojdzie im jeszcze dług WB - o co tu chodzi wiedzą tylko milionerzy którzy za tymi logami siedzą. I to nie koniec "woke" jak się wydaje niektórym co już szampana otwierają - skoro Paramount nie jest w stanie skasować takiej aberracji jak Starfleet Academy które po prostu ostatecznie niszczy markę Star Trek to ja bym sie zbytnio nie ekscytował.

Na koniec mamy Hollywood w fazie agonalnej które nie ma pojęcia co ze sobą robić, bo nie jest w stanie dostarczać dobrych filmów - zostało im tylko zjadanie własnego ogona, strajki, "walka z AI" itp. A na koniec "analitycy" powiedzą że to "wszystko przez pandemie"... Cieszy sie tylko Zaslav który miał sprzedać drogo i sobie załatwić złoty bilet do emeryturki.




Trwa Wczytywanie