Krzyk 7 – recenzja filmu. Po co to istnieje?

Radosław Krajewski
2026/02/27 14:00
2
0

W kinach zadebiutowała nowa, tym razem kontrowersyjna odsłona serii Krzyk. Oceniamy, czy zmiana kierunku wyszła nowej części na dobre.

Czy lubisz gów… filmy?

Dwie ostatnie odsłony Krzyku z Melissą Barrerą i Jenną Ortegą wniosły tę serią na swoje wyżyny. Odpowiedzialny za filmy reżyserski duet Matt Bettinelli-Olpin i Tyler Gillett wiedzieli, jak bawić się konwencją tej franczyzy, podejmując się odważnych, a przy tym metatekstualnych rozwiązań, które kpiły nie tylko z gatunku slasherów, czy poprzednich części Krzyku, ale również wnosiły historię na zupełnie nowy poziom absurdu i zabawy, przy okazji nie zapominając o nostalgicznym dziedzictwie serii. Ale nagle to wszystko się rozpadło, gdy Paramount Pictures usunął z nowej odsłony Barrerę po jej wpisach krytykujących Izrael i broniących Palestyny. W tym samym czasie z produkcji odeszła również Ortega oraz dwójka reżyserów i jasnym było, że aby dochodowa seria przetrwała, potrzebne są poważne zmiany. Wytwórnia sięgnęła po doświadczonego scenarzystę i producenta, Kevina Williamsona, który na koncie miał tylko swój reżyserski debiut sprzed 25 lat, ale za to doskonale zna serię, pracując chociażby przy dwóch pierwszych odsłonach. Postawiono również na przywrócenie gwiazd poprzednich części, czyli Neve Campbell i Courteney Cox, wspieranych przez aktorów z dwóch ostatnich odsłon, czyli Jasmin Savoy Brown oraz Masona Goodinga, grających rodzeństwo Meeks-Martin, przy wsparciu nowych twarzy, w tym Isabeli May, Mckenny Grace, Michelle Randolph, czy Jimmy’ego Tatro. Czy mogło wyjść z tego coś równie dobrego, co szósta i siódma odsłona Krzyku? Pewnie tak, ale z lepszymi twórcami, którym nie brakowałoby nie tylko odwagi, ale również pomysłów, których w siódmej części ewidentnie zabrakło.

Krzyk 7
Krzyk 7

W posiadłości Machera w Woodsboro znów dochodzi do krwawego morderstwa dokonanego przez Ghostface’a. Niedługo później zabójca kontaktuje się z Sidney (Neve Campbell), zapowiadając swoje przybycie. Nie mija dużo czasu, aż Ghostface dokonuje swojego kolejnego morderstwa, tym razem w szkole, do której uczęszcza córka Sidney, Tatum (Isabela May). W miasteczku pojawia się również Gale Weathers (Courteney Cox) wraz ze swoimi asystentami, Mindy (Jasmin Savoy Brown) i Chadem Meeks-Martin (Mason Gooding), poszukując kolejnej sensacji. Gdy wydaje się, że sytuacja zostaje opanowana, kiler ponownie atakuje i tym razem za wszelką cenę chce dopaść ocalałą sprzed trzydziestu lat kobietę oraz jej córkę. Nowy Ghostface nie cofnie się przed niczym, aby dopaść swoje ofiary, po drodze zabijając każdego, kto stanie przed ostrzem jego noża. Ale czy zabójca działa sam, czy też ma kogoś do pomocy? Sidney i Gale rozpoczynają śledztwo, trafiając do szpitala psychiatrycznego, a tam odkrywając, że Stu wcale mógł nie zginąć wiele lat temu.

Jak w każdej części, również Krzyk 7 rozpoczyna się od sceny z niezwiązanym dla reszty historii morderstwem. Poprzednia część podniosła w tej materii poprzeczkę na tyle wysoko, że ciężko będzie ją kiedykolwiek przebić. To, co tym razem zaproponował Kevin Williamson, jest jedynie poprawne, a i tak jest najlepszym elementem całego filmu. To prosta scena zabójstw, gdzie jedynym ciekawym elementem jest jej sceneria, czyli dom Machera, który służy za muzeum dla Ghostface’a i hołd dla fikcyjnej filmowej serii Dźgnięcie. Już w niej widać jednak, że Williamson był fatalnym wyborem na reżysera, który kompletnie nie potrafi zbudować żadnego napięcia, emocji, a już tym bardziej zabawić się konwencją. Widz, szczególnie będący fanem serii, boleśnie się o tym przekona w dalszej części filmu, który albo balansuje na granicy melodramatycznego kiczu, albo razi głupimi decyzjami bohaterów, a w najlepszym razie pozwala zobaczyć kilka mało angażujących i jeszcze mniej pomysłowych scen zabójstw, które pozostawiają z całkowitą obojętnością.

Krzyk 7
Krzyk 7

To już nie ten sam metatekstualny, parodiujący slashery, rozgrywkowy Krzyk. Tu wszystko jest na poważnie, prostolinijnie i bez żadnego zaangażowania. Najwyraźniej twórcy wyszli z założenia, że wystarczy nawiązywać do pierwszej części, aby złapać widzów. Problem w tym, że poprzednia część, która nawiązywała nie tylko do pierwszej, ale wszystkich poprzednich odsłon Krzyku, robiła to o wiele lepiej. Ta seria od samych początków bazowała na wywracaniu konwencji horroru do góry nogami, odważnych decyzjach fabularnych i oryginalnych zabójstwach, dlatego Krzyk zawsze był bardziej metaslasherem, który brał co najlepsze z Halloween, Piątku trzynastego, czy Teksańskiej masakry piłą mechaniczną, a jednocześnie na swój sposób parodiował te filmy. Szósta część robiła to w najlepszy możliwy sposób, dlatego nie jestem w stanie zrozumieć tę zmianę o sto osiemdziesiąt stopni i uczynienie z Krzyku 7 zwykłego horroru, który popełnia dokładnie te same błędy, z jakich ta seria od zawsze się wyśmiewała.

Nie odbieraj

Pomimo oderwania się od dziedzictwa serii, wciąż mógłby być to po prostu porządnie wykonany slasher. Niestety film ma koszmarnie złe tempo i fatalnie rozkłada akcenty. Na kolejne zabójstwo Ghostface’a musimy długo czekać, a wcześniej mamy nudne, rozwleczone rozterki dotyczące wychowania dziecka i bycia matką. Gdy już zabójca pojawi się na scenie (dosłownie), to jego morderstwa nie są w żaden sposób ciekawie zainscenizowane. Nie ma tu ani jednego oryginalnego, robiącego wrażenie zabójstwa, a większość jest do bólu przewidywalna i właściwie jedyne co trzyma widza przed ekranem, to tajemnica, kto naprawdę ukrywa się pod maską. To kolejne wielkie rozczarowanie, gdyż cała intryga nie ma większego sensu i zarówno ujawnienie głównego zabójcy, jak i jego motywacje, nie są w żaden sposób ekscytujące. Równie dobrze mogłyby to być zupełnie nieznane nikomu postacie, które wcześniej nie pojawiły się w ani jednej scenie, a wyszłoby na to samo.

Krzyk 7
Krzyk 7

GramTV przedstawia:

Film miał jednak pomysł na siebie, a głównym motywem, oprócz macierzyństwa i próby ochronienia córki przed traumą przeszłości, mogłaby być sztuczna inteligencja. Problem w tym, że twórcy nie wykorzystują tego wątku, ograniczając się do beznadziejnych scen z udziałem Matthew Lillarda, który niemiłosiernie szarżuje, że jak tylko pojawia się na ekranie, możemy być pewni, że zaraz zobaczymy pokaz fatalnego aktorstwa. Wykorzystanie AI do tworzenia deep fake’ów i podszywanie się pod różne osoby, mogłoby być ciekawym urozmaiceniem Ghostface’a i samo to mogłoby napędzać tajemnicę nowego zabójcy. Na tej bazie można byłoby zbudować całe napięcie, mylić tropy, aby główne bohaterki nie mogły nikomu zaufać i każdego się bać, nawet członków własnej rodziny. Zamiast tego otrzymujemy festiwal żenujących zbiegów okoliczności, nielogicznych decyzji bohaterów i fatalnego montażu, który sprawia, że sceny zabójstw są sztuczne i nie przyniosą rozrywki nawet fanom niezwykle krwawych produkcji.

Powrót do Neve Campbell i Courteney Cox jako jednych z najważniejszych postaci jest szczytem lenistwa twórców nowego Krzyku. Właśnie po to w poprzednich odsłonach wprowadzono nowe bohaterki, aby odciąć się od tych postaci i traktować je jako nostalgiczne uzupełnienie. Czy naprawdę nie można było zrobić tego samego po raz drugi? Tym bardziej że film ma kilka ciekawych aktorów, żeby tylko wspomnieć o Mckenny Grace i Michelle Randolph, ale aktorkom nie pozwolono na stworzenie wyrazistych postaci. Zawodzi również duet Jasmin Savoy Brown oraz Mason Gooding, szczególnie ten drugi, który zachwycał w szóstej części, a tym razem jego udział jest na tyle znikomy, że równie dobrze mogłoby go nie być. Trzeba jednak przyznać, że Isabel May radzi sobie nieźle w głównej roli i w zasadzie jej rola to jeden z nielicznych pozytywów tego filmu.

Krzyk 7 to gorzkie rozczarowanie. Po dwóch świetnych poprzednich odsłonach serii, które pokazały, że ta franczyza może ewoluować, wprowadzając wiele nowości i świeżości, a jednocześnie pozostając wierna korzeniom i odpowiednio grać na nostalgicznej nucie, to nowa udowadnia, że Paramount Pictures popełniło błąd, powierzając ten projekt w ręce Kevina Williamsona, który poszedł po linii najmniejszego oporu i stworzył nudnego, schematycznego, a przy tym głupiego i po prostu zwykłego slashera, który nie jest godny serii Krzyk. Wyrzucenie Melissy Barrery i odejście Jenny Ortegi było najgorszym, co przydarzyło się marce. Wytwórnia będzie musiała stanąć na głowie, aby odzyskać zaufanie fanów w kolejnej części. Bo nie mam żadnych wątpliwości, że ta powstanie.

2,0
Krzyk 7 nie zasługuje na nic poza szybkim zapomnieniem.
Plusy
  • Isabel May jest całkiem niezła w głównej roli
  • Otwierająca sekwencja to najlepsze, co Ghostface ma do zaoferowania w tym filmie
Minusy
  • To nie jest Krzyk, a zwykły slasher
  • Fatalna historia pełna głupot i nielogiczności
  • Najsłabsze zabójstwa Ghostface’a w całej serii
  • Ślamazarne tempo i źle rozłożone akcenty
  • Nie bawi się konwencją, nie próbuje niczego oryginalnego, wypierając się humorystycznych korzeni serii
  • Zmarnowany potencjał motywu sztucznej inteligencji i deep fake’ów
  • Ile jeszcze razy będziemy oglądać na ekranie te same twarze?
  • Niewykorzystana obsada drugoplanowa
  • Twórcy zniszczyli postać Chada
  • W najprostszy sposób żeruje na nostalgii do pierwszej części
  • Kevin Williamson powinien mieć zakaz reżyserowania
  • Każda scena z udziałem Matthew Lillarda
Komentarze
2
Crask
Gramowicz
Dzisiaj 17:49

Jeżeli recenzentowi podobała się szóstka, a siódemkę uważa za niewypał, to chyba mogę zaryzykować i nową część obejrzeć. Mamy jak mniemam dość różne gusta. Jestem w stanie docenić intensywność i brutalność przedostatniego filmu i parę naprawdę dobrych scen (intro jest świetne) ale od któregoś momentu Krzyk 6 się dłuży, a końcówka jest tak przewidywalna i odtwórcza w stosunku do jednej z wcześniejszych części, że nie wygląda to jak inspiracja czy zabawa konwencją, tylko zwyczajny brak pomysłu. Bawiłem się przy tej odsłonie dobrze, do momentu kiedy nie zorientowałem się, w jakim kierunku zmierza fabuła. Potem była już tylko nuda, przetkana całkiem dobrą sceną z Gale.

Jeżeli 7 poszła w innym kierunku niż 5 i 6, istnieje niezerowa szansa, że będzie mi się podobać. Przynajmniej w większym stopniu niż dwie ostatnie pozycje.

tupolew519
Gramowicz
Dzisiaj 16:36

Oglądałem tylko 3 filmy z tej serri.