Mandalorian i Grogu z niechlubnym rekordem. Tego nie doświadczył wcześniej żaden film z Gwiezdnych wojen

Radosław Krajewski
2026/06/01 10:10
1
0

Nie na to liczyli w biurach Lucasfilm.

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że powrót Gwiezdnych wojen na wielki ekran będzie jednym z najważniejszych filmowych wydarzeń roku. Tymczasem najnowsza produkcja osadzona w odległej galaktyce musi mierzyć się z niespodziewaną konkurencją, która wyrosła poza tradycyjnym systemem hollywoodzkich wytwórni.

Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu
Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu

Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu – film w drugi weekend stracił aż 69% wpływów

Największą sensacją weekendu okazał się film Backrooms w reżyserii 20-letniego Kane'a Parsonsa. Produkcja oparta na jego popularnej serii publikowanej wcześniej na YouTube kosztowała zaledwie 10 milionów dolarów, a podczas premierowego weekendu w Ameryca zarobiła imponujące 81 milionów dolarów. To najlepsze otwarcie w historii studia A24.

Sukces Backrooms ma również wymiar historyczny. Parsons został najmłodszym reżyserem, którego film zadebiutował na pierwszym miejscu północnoamerykańskiego box office'u. Tym samym odebrał ten rekord Joshowi Trankowi, twórcy filmu Chronicle.

To jednak nie koniec sukcesów twórców wywodzących się z YouTube'a. Świetne wyniki notuje także Obsesja autorstwa Curry'ego Barkera. Produkcja powstała za zaledwie 750 tysięcy dolarów i podczas trzeciego weekendu wyświetlania zarobiła kolejne 26,4 miliona dolarów. Łączne wpływy z amerykańskich kin powinny wzrosnąć do około 104,7 miliona dolarów.

GramTV przedstawia:

Dla Disneya takie wyniki oznaczają poważny problem. Mandalorian i Grogu spadł na trzecie miejsce zestawienia podczas swojego drugiego weekendu obecności w kinach. Film ma zakończyć ten okres z wynikiem 24 milionów dolarów, co oznacza spadek aż o 69 procent względem premierowego weekendu przypadającego na amerykańskie święto Memorial Day.

Przedstawiciele Disneya podkreślają, że projekt ma znaczenie nie tylko pod względem sprzedaży biletów, lecz także merchandisingu oraz zainteresowania parkami rozrywki związanymi z marką Star Wars. Mimo to rezultaty finansowe pierwszego kinowego filmu z uniwersum Gwiezdnych wojen od 2019 roku trudno uznać za w pełni satysfakcjonujące.

Łącznie produkcja zgromadziła już 137,4 miliona dolarów na rynku amerykańskim oraz 109,2 miliona dolarów na pozostałych rynkach. Globalne wpływy wynoszą obecnie 246,6 miliona dolarów.

Przed filmem jeszcze długa droga do przebicia wyniku Han Solo: Gwiezdne wojny – historie, który zakończył kinową przygodę z rezultatem 393 milionów dolarów na całym świecie. Warto jednak pamiętać, że Solo kosztował ponad 300 milionów dolarów, podczas gdy budżet Mandalorian i Grogu wyniósł 165 milionów dolarów. To sprawia, że sytuacja finansowa nowej produkcji Disneya nie jest jeszcze przesądzona, choć jej kinowa przyszłość wygląda dziś znacznie mniej imponująco, niż oczekiwali fani i analitycy rynku.

Komentarze
1
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 10:41

To proste. Ci co chcieli obejrzeć film obejrzeli go w pierwszy weekend. Reszta ma gdzieś zlepek kilku odcinków serii która już dawno straciła swoje momentum.

Wiecie jest jaki główny problem SW w tej chwili? Apatia. A to jest nawet gorsze niż krytyka, bo wtedy się o tym przynajmniej mówi. Przypominam że to pierwszy po 7 latach film z franczyzy przy której ludzie walili drzwiami i oknami do kin.

I jakkolwiek branżowe media by tego nie nakręcały (zmiana pokoleniowa, inne czasy bla bla) dzięki Disneyowi ta franczyza jest skończona dopóki nie dojdzie tam do wstrząsu i nie wywalą ludzi typu Feloni. I tego nie zmieni garstka osób która podnieca się serialami typu Maul, nawet jakby to było najdoskonalsze dzieło pod słońcem. W weekend byłem na konwencie - fakt, widziałem parę "nowych" postaci, głównie Mandalorian (nikt nie zaprzeczy że ich zbroje są fajne), ale wsród przebierańców dominowały klasyczne postacie - Storm Troopers, oficerowie Imperium czy nawet Tusken. Fajnie że Grogu jest słodki i to "fajniasta, słitaśnia" maskotka, ale no właśnie - to tylko maskotka, pierdółka. Dla większej serii ta postać nie ma znaczenia, dzieci i paru dorosłych się nią popodnieca i tyle. A mogliśmy mieć tyle więcej za kasę Disneya... rozwijać to uniwersum na tyle sposobów.