Nie da się ukryć, że Nintendo nie ma raczej łatki firmy “user friendly”. A najnowsze działania raczej nie zmienia tego stanu rzeczy.
Emulacja od dawna jest solą w oku japońskiego przedsiębiorstwa. Na co otrzymaliśmy zresztą kolejny dowód.
Nintendo
Nintendo znowu idzie na wojnę z emulatorami
Okazuje się, że Nintendo postanowiło skorzystać z powiadomień DMCA. Doszło więc do formalnego zgłoszenia naruszenia praw autorskich. Podstawą do roszczeń jest tutaj Digital Millennium Copyright Act, czyli amerykańska ustawa dotycząca właśnie prawa autorskiego. Podobny ruch CD Projekt RED wykonał kilka tygodni temu w przypadku modyfikacji wprowadzającej do Cyberpunka 2077 wirtualną rzeczywistość.
Wróćmy jednak do Nintendo. Działania firmy wpłynęły na takie emulatory, jak Eden, Citron, Kenji-NX oraz MeloNX. Nieaktywne są również Sudachi oraz Skyline. Co więcej, sprawa ma wpłynąć również na repozytoria istniejące na GitHubie. Te co prawda jeszcze działają, ale wydaje się, że ten stan rzeczy nie potrwa zbyt długo.
Wczytywanie ramki mediów.
GramTV przedstawia:
Nie jest to pierwszy raz, gdy Japończycy próbują walczyć z emulacją swoich tytułów. Już 2 lata temu wielkie N pozwało twórców Yuzu, chociaż wtedy udało się doprowadzić do ugody. W tym samym roku zamknięto Ryujinx, podczas gdy discordowe serwery Suyu i Sudachi zostały zamknięte. Niemniej od tego czasu pojawiły się nowe emulatory.
Obecne wydarzenia mogą wskazywać, że Nintendo chce raz na zawsze skończyć z emulatorami swoich produkcji. Trudno się temu dziwić, bo przecież firma często wydaje swoje starsze tytułu albo w ramach Nintendo Switch Online + Expansion Pack, albo też jako remake’i czy remastery na Nintendo Switch. Sama emulacja zaś w świetle przepisów nie różni się niczym od piractwa, co zresztą jest linią argumentacyjną Japończyków.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
No to raczej nie dziwi. Inna sprawa że przez lata sporo jednak zmieniła się emulacja - dla wielu to kiedyś była jedyna możliwość kontaktu ze Snes-em czy Nintendo DS... i wielu ludzi którzy na tych emulatorach grało było skłonnych płacić Nintendo jak już mieli taką możliwość. Jest to forma "marketingu" której Nintendo sporo zawdzięcza (np. na polskim rynku).
Ale sami by też mogli spiąć poślady, bo kasa leży na ziemi - czemu nie robią remake-ów takich tytułów jak F-Zero, Star Fox, Earthbound czy wielu innych klasyków? Indyki mają wszystko robić za nich? Tymczasem sprzedaż Switcha 2 spada, bo chyba uwierzyli, że jechanie na niewielu first party exclusive-ach po 300 zł i "upgrade pack-ach" starej biblioteki im wystarczy żeby w dłuższej perspektywie ciągnąć sprzedaż nowej konsoli (która i tak wyszła relatywnie późno jeśli myślimy o cyklach generacji konsolowych). No chyba jednak nie do końca...
Ja sam nie wydaje dużo kasy na gry ostatnio, ale wolałbym mieć wybór (i zachęte), a z tym jest kiepsko póki co.