Jak „popsuć” Fallouta 4 w jeden poranek? Tester podzielił się katastrofą zza kulis

Mikołaj Berlik
2026/03/16 11:40
6
0

Dzięki niej nie boi się sztucznej inteligencji.

Historia Colina McInerneya, byłego testera Fallouta 4, stała się hitem sieci i ciekawym głosem w dyskusji o roli sztucznej inteligencji w gamedevie. McInerney, który dziś prowadzi własne studio Pedalboard Games, opowiedział dlaczego ludzka kreatywność — nawet ta objawiająca się w sposób „zawodowo głupi” — jest nie do podrobienia przez algorytmy.

Fallout 4
Fallout 4

Fallout 4 – nietypowa sytuacja przy testowaniu

McInerney nie szukał błędów chodząc spokojnie po mapie. Zamiast tego postanowił sprawdzić wytrzymałość pamięci RAM konsoli Xbox One, doprowadzając ją do absolutnych granic możliwości. Za pomocą komend dodał sobie miliard punktów doświadczenia, osiągając postać na poziomie ok. 247. Zmodyfikował unikalną wyrzutnię rakiet atomowych tak, aby wystrzeliwała 10 pocisków naraz zamiast standardowych dwóch. Na efekt nie trzeba było długo czekać – biegając po Pustkowiu i bombardując wszystko, co się rusza, w ciągu zaledwie jednego poranka „wyłapał” 4 krytyczne błędy, których tradycyjne testy mogłyby nigdy nie wykryć.

Wywołana przez niego „katastrofa” była tak widowiskowa, że informacja o niej rozeszła się wewnątrz ZeniMax Media błyskawicznie, docierając do samego prezesa firmy. McInerney wyciągnął z tego jeden kluczowy wniosek: AI jest zbyt logiczne, by być tak nieprzewidywalnym jak człowiek.

GramTV przedstawia:

Chciałbym zobaczyć, jak sztuczna inteligencja odwala moją robotę. Jestem tak zawodowo głupi, że żadna maszyna nie mogłaby sobie tego wyobrazić.

Tester argumentuje, że sztuczna inteligencja uczy się na wzorcach i optymalnych rozwiązaniach. Tymczasem najpoważniejsze błędy w grach często wynikają z działań całkowicie nielogicznych, absurdalnych lub destrukcyjnych, na które wpadnie tylko gracz (lub tester) chcący „zobaczyć, co się stanie”.

Komentarze
6
dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 16:55

Taaaa... Tylko to po prostu mówi my jak niekompetentni są. 

Netflix swego czasu miał coś co się zwie chaos monkey. Na poziomie infrastruktury mieli system który sobie wybierał jakiś serwis i go zabijał. To naturalne w dużych systemach. Coś może nie odpowiedzieć na czas. Coś może mieć błąd w trakcie działania. Taki błąd nie powinien położyć całej aplikacji. Jak najlepiej sprawdzić czy dobrze się przed tym bronić? A no umyślnie psuć coś w losowych momentach. System powinien prawidłowo reagować.

Sam pracując nad stroną www która musiała być responsywna i dobrze reagować na akcje użytkowników stosuje coś co nazywa się artylerią. Ekran to jest pole bitwy. Artyleria strzela cały czas kliknięcia i touche. Jakbyś jednocześnie używał ekran dotykowy i myszkę. I klika we wszystko coś się da. Strona nie powinna źle wyglądać ani się wysypać. Powinna gdzie trzeba zablokować interakcje użytkownika by wykonać akcję. Powinna przerwać prawidłowo akcje jeżeli artyleria kliknie wstecz. 

W grach np. sprawdza się czy można wejść w ścianę czy nie. Ale też czy można przejąć nad nią. To są tzw edge casy na wypadek jeżeli gracz np. Z elementów zrobi gigantyczne schody (jeżeli gra na to pozwala) albo wykorzysta jakiś trik jak np w Fallout 4 mogłeś stanąć w kącie trzymając przedmiot i wejść po ścianie. Albo przeniknąć przez zamknięte drzwi. 

To jest normalne. A skoro ludzie takie rzeczy robią AI powinno umieć to imitować. 

koNraDM4 napisał:

Oczywiście, że ma - ich zadaniem jest sprawdzanie czy klasyczne błędy przypadkiem nie znikły :D

Dbanie o community level master!

koNraDM4
Gramowicz
Dzisiaj 13:21
Myszasty napisał:

Do tego, czy nowych, dodanych w patchach jest satysfakcjonująco dużo i czy na pewno psują 95% modów. :D

To zaczyna mieć sens! :)

koNraDM4 napisał:

Oczywiście, że ma - ich zadaniem jest sprawdzanie czy klasyczne błędy przypadkiem nie znikły :D

Dobrze wiedzą, że mody dają życie ich grom więc dbają o to by moderzy nie spoczywali na laurach i dalej dłubali przy modach. Tak naprawdę to są geniusze!!!




Trwa Wczytywanie