HBO stawia fortunę na Harry’ego Pottera. To ma być serialowy gigant, jakiego telewizja zwykle nie finansuje

HBO nie ukrywa, że nowy serialowy Harry Potter jest projektem z innej półki niż standardowe produkcje telewizyjne. Według przedstawicielki platformy to inwestycja, na którą w normalnych warunkach stacja zwykle by się nie zdecydowała.

Podczas Series Mania, międzynarodowego festiwalu poświęconego serialom telewizyjnym, odbywającego się w Lille we Francji padły ważne deklaracje. Sarah Aubrey, szefowa programów oryginalnych HBO, mówiła o Harrym Potterze w tonie, który trudno odczytać inaczej niż jako zapowiedź wielkiego uderzenia. Z jednej strony podkreślała presję towarzyszącą adaptacji tak kultowego materiału, z drugiej wprost przyznała, że skala finansowego zaangażowania przy Harrym Potterze wykracza poza typowe realia telewizji.

Pierwszy kadr z serialu Harry Potter
Pierwszy kadr z serialu Harry Potter
HBO

HBO inwestuje ogromne pieniądze w rozwój serialu z uniwersum Harry’ego Pottera

Jak mówi sama Aubrey:

Włożyliśmy w ten serial ogromny wysiłek. Zamierzamy zekranizować wszystkie książki. […] Świat stworzony [przez J.K. Rowling] jest naprawdę niezwykły.

Ponadto z jej ust padła twarda deklaracja:

Zainwestowaliśmy środki finansowe, jakich zazwyczaj nie przeznacza się na produkcję serialu telewizyjnego.

Tym bardziej nie dziwi, że w ostatnich dniach machina promocyjna zaczęła przyspieszać. HBO pokazało pierwszy oficjalny kadr z serialu, prezentując Dominica McLaughlina w roli Harry’ego Pottera. Potwierdzono też, że produkcja zmierza do premiery w 2027 roku, a założenie pozostaje bardzo ambitne: serial ma rozpisywać materiał z siedmiu książek na siedem sezonów.

GramTV przedstawia:

W głównych rolach zobaczymy również Arabellę Stanton jako Hermionę i Alastaira Stouta jako Rona. Wśród nazwisk przewijających się przy projekcie są między innymi John Lithgow, Nick Frost i Paapa Essiedu. Samo HBO wyraźnie sprzedaje ten projekt jako „wierniejszy” i bardziej rozbudowany powrót do świata książek niż filmowa saga, co z punktu widzenia fanów brzmi obiecująco, ale zarazem stawia poprzeczkę absurdalnie wysoko.

Niestety, najnowsze wiadomości ze świata Harry’ego Pottera nie kończą się na ekscytacji. Paapa Essiedu, obsadzony jako Severus Snape, ujawnił, że po ogłoszeniu castingu spotkał się z rasistowskimi obelgami i groźbami śmierci. HBO miało w odpowiedzi wdrożyć dodatkowe środki bezpieczeństwa na planie i przygotować obsadę na zderzenie z najbardziej agresywną częścią internetowego fandomu.

To ponury, ale bardzo wymowny kontrapunkt dla całej kampanii: serial jeszcze nie zadebiutował, a już musi mierzyć się nie tylko z gigantycznymi oczekiwaniami, lecz także z toksycznością, która od lat towarzyszy każdej większej dyskusji wokół marki Rowling.

W tle widać też szerszy ruch WB. Harry Potter jest mocno eksponowana przy rozwijaniu HBO i nowych działaniach promocyjnych w Europie, co tylko wzmacnia wrażenie, że korporacja nie traktuje serialu jako zwykłej adaptacji, ale jako długoterminowy motor całego ekosystemu. I właśnie tu leży sedno sprawy: HBO nie inwestuje ogromnych pieniędzy dlatego, że chce jeszcze raz opowiedzieć znaną historię.

Inwestuje dlatego, że potrzebuje eventu na skalę światową. Jeśli serial okaże się sukcesem, Hogwart znów stanie się maszyną do generowania kulturowego szumu i abonamentów. Jeśli nie, to będzie to jedna z najbardziej kosztownych lekcji o tym, że nawet magia nie gwarantuje dziś zwycięstwa.

Komentarze
1
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 14:06

Miała byc wierna adaptacja, jedną z pierwszych decyzji jest casting aktora o innym kolorze skóry wobec postaci która, nawet jak na realia książek i możliwe interpretacje, wyraźnie jest opisana jako taka o bladej cerze... Czego się spodziewali, poklasku? Pomijam że mają olbrzymią ilosć materiału a już pojawiają się plotki o rozszerzaniu wątków postaci (np. nauczycieli). A materiału jest przecież sporo. Wyczuwam kontradykcje. To jak w końcu jest z tą wierną adaptacją? W serii która bedzie tak niemiłosiernie rozkładana na czynniki pierwsze, że SW czy LotR to przy tym pikuś czego się spodziewają? Klepania po pleckach?

Oczywiście ataki na Paapa Essiedu są chamskie i conajmniej głupie - przecież to nie on się sam do tej roli wybrał. Głupota leży po stronie twórców, a on powinien był przemyśleć czy się zgodzić - bo po takiej decyzji oczywistym będzie, że bedzie celem ataków i żadne biadolenie tego nie zmieni i niech nie udają zaskoczonych. Zwłaszcza że Snape to uwielbiana postać, którą mieli szansę napisać jeszcze lepiej niż w filmach, a oni sięgneli po kartę pt. "race-swap". Tragikomiczne. No, ale kto wie czy tego właśnie nie chcieli osiągnąć idioci z HBO... wrzawa i kliki muszą być.