W gatunku PvPvE extraction shooterów czas to pieniądz – dosłownie. Kiedy lądujemy na mapie w ARC Raiders, nigdy nie mamy pewności, czy trafimy na świeży serwer, czy może na taki, na którym zegar odlicza ostatnie 20 minut do ewakuacji. Choć dla wielu graczy ten drugi scenariusz brzmi jak wyrok i strata czasu, główny projektant gry, Virgil Watkins, rzuca na tę kwestię zupełnie nowe światło. W wywiadzie dla serwisu GamesRadar przyznał on, że choć system ten ma swoje wady, to spóźnieni gracze paradoksalnie znajdują się w uprzywilejowanej pozycji ekonomicznej.
ARC Raiders – dołączanie późno do sesji to problem, czy przywilej?
Watkins nie owija w bawełnę: „W stu procentach rozumiemy podejście typu: ‘Przyszedłem zrobić konkretne wyzwanie, a teraz widzę, że nie mam na to czasu, to słabe, wychodzę’. Ten aspekt zdecydowanie nie jest świetny”. Deweloper zauważa jednak, że percepcja graczy dotycząca „wyczyszczonego lootu” często mija się z rzeczywistością. Według danych studia, osoby dołączające do sesji w jej późnej fazie zarabiają statystycznie znacznie więcej. Wynika to z faktu, że serwer pod koniec staje się znacznie spokojniejszy, co pozwala na bezkarne przeczesywanie pobojowisk, dobijanie potężniejszych dronów czy spokojną wizytę w strefach z najbardziej wartościowym łupem, które wcześniej były areną zaciekłych walk.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!