Kurz po premierze Stranger Things powoli opadał, tymczasm pojawił się film dokumentlany, który podsycił plotki.
Wokół finałowego, piątego sezonu Stranger Things narosły w sieci kontrowersje. Po premierze dokumentu Netfliksa Ostatnia przygoda: Jak powstawało Stranger Things 5 część widzów zaczęła sugerować, że bracia Duffer mogli korzystać z ChatGPT podczas pracy nad scenariuszem. Spekulacje szybko rozprzestrzeniły się w mediach społecznościowych, zwłaszcza na X i TikToku, gdzie krytyka zakończenia serialu połączyła się z obawami dotyczącymi sztucznej inteligencji.
Stranger Things 5
Stranger Things 5 i ChatGPT – plotki czy fakty?
Do sprawy odniosła się reżyserka dokumentu, Martina Radwan, w rozmowie z The Hollywood Reporter. Zapytana wprost, czy widziała użycie ChatGPT w trakcie pracy nad sezonem, odpowiedziała sceptycznie, podważając samą tezę, że narzędzie mogło być wykorzystywane do pisania scenariusza. Zaznaczyła przy tym, że wiele osób – także ona – korzysta z takich programów wyłącznie w celach researchowych.
Jak można napisać fabułę z 19 postaciami i używać ChatGPT?
Radwan zwróciła uwagę, że proces powstawania scenariuszy nie polega na mechanicznym „pisaniu” odcinków, lecz na intensywnej wymianie pomysłów i wspólnym rozwijaniu historii. Jej zdaniem stworzenie spójnej fabuły z udziałem kilkunastu postaci przy pomocy generatywnej AI jest mało realistyczne. Reżyserka stanowczo zaprzeczyła również, by była świadkiem nieetycznego użycia sztucznej inteligencji w pokoju scenarzystów.
GramTV przedstawia:
Nie, oczywiście, że nie. Byłam świadkiem wymiany myśli. Byłam świadkiem rozmowy. Ludzie myślą, że „pokój scenarzystów” oznacza, że ludzie siedzą tam i piszą. Nie, to wymiana myśli. To rozwój historii. I oczywiście, w swoim kreatywnym umyśle dokonujesz pewnych zmian, a potem wracasz [do scenariusza]. Myślę, że bycie świadkiem tego w pokoju scenarzystów to wielki przywilej i dar.
Cała sytuacja wpisuje się w szerszy problem Hollywood, gdzie wraz z rozwojem AI rośnie nieufność widzów wobec procesów twórczych. I wpisuje się także w niezadowolenie fanów dotyczące finału seriali i postulowanie nakręcenia alternatywnej wersji. Rozczarowani fani coraz częściej szukają technologicznego wytłumaczenia dla narracyjnych decyzji, które nie spełniły ich oczekiwań.
Dziennikarz filmowy z otwartym podejściem do kina i popkultury. Science fiction w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Też mi coś. Przeczytałem jaki gniot, czytanie zajęło 2-3 minuty i nie straciłem z życia 6 odcinków + tego lipnego finału. Od Gry o Tron nauczyłem się żeby najpierw przeczytać, a nie oglądać i żałować
wolff01
Gramowicz
Wczoraj 13:54
dariuszp napisał:
Ludzie po prostu zmyślają żeby znaleźć ujście na swoje niezadowolenie.
A ja na to - to już mogli dać temu ej-aj napisać scenariusz, bo to co zrobili sami Dufferowie to porażka. Zresztą, ten film dokumentalny ich tylko pogrąża - kręcili nie mając jeszcze gotowego scenariusza, mając na napisanie go kupę czasu. A taką np. scenę "coming-outu" kręcili niby przez 12h...
dariuszp
Gramowicz
Wczoraj 10:04
Ludzie po prostu zmyślają żeby znaleźć ujście na swoje niezadowolenie.