Valve znane jest z wielu rzeczy. Ze stworzenia platformy Steam. Z produkcji przełomowego swego czasu silnika.
I z chronicznej nieumiejętności liczenia do 3. W efekcie czego największa seria giganta z Bellevue od ponad dwóch dekad czeka na kontynuację.
Half-Life 3
Ten koszmarny Half-Life 3
I z pewnością jeszcze sobie poczeka, bo poza okazyjnymi plotkami nic nie wskazuje na to, by Half-Life 3 był bliżej ukończenia. Tym bardziej zawsze w cenie są wypowiedzi byłych pracowników Valve, odnoszących się do tego wręcz owianego legendami projektu. Tym razem głos zabrał Chet Faliszek, były scenarzysta Valve. Amerykanin do studia dołączył już po premierze Half-Life 2, potem jednak był współscenarzystą Episode One oraz Episode Two. Brał również udział w pracach nad nigdy nie wydanym Episode Three, po czym oddał się innym projektom, by koniec końców w 2017 roku opuścić firmę po 12 latach.
Przyznał on jednak, że w okolicach wydania Portal 2 pracownicy Valve mieli wrócić do tematu Half-Life’a. Najpierw podjęto starania, których celem było uporządkowanie całego uniwersum, co już samo w sobie miało być zadaniem niezwykle żmudnym. Co gorsza, jak wiemy, poza wydanym lata później Half-Life: Alyx, nie przerodziło się to w kontynuację głównego cyklu. Sam Faliszek stwierdził zaś, że nie zamierza nigdy więcej pracować przy kontynuacjach z obawy przed… fanami. Fanami lepiej niż on pamiętającymi poszczególne wydarzenia i jednocześnie niezwykle krytycznymi:
Jakieś 15 lat temu, przed Half-Life: Alyx – a Alyx mogła coś zmienić lub nie, sami zdecydujcie – usiedliśmy w Valve, wszyscy scenarzyści, i zebraliśmy do kupy całe lore Half-Life'a, aby zachować spójność. Każdy rozumiał jego sens. Pod koniec tego procesu jedna osoba powiedziała: “Och, czyli Gordon Freeman to po prostu płatny zabójca na zlecenie, który podróżuje po wszechświecie dla G-Mana”.
Być może... nie mówię, nie mówię, do jakich wniosków doszliśmy. Ale kiedy ludzie pytają mnie: “Och, czy nie chciałbyś znowu...”, odpowiadam: Nie. Prawie nigdy nie chcę dotykać czegoś, co ma już za sobą jakąś wiedzę o lore czy tło historyczne. Nawet Left 4 Dead ani niczego innego. Nie chcę dotykać niczego starego. Nie mam ochoty, żeby ludzie, którzy pamiętają te rzeczy lepiej ode mnie, krzyczeli na mnie, że zmieniam jakąś historię czy uniwersum sprzed – w tym momencie – 50 lat.
Dla mnie jakikolwiek sequel to po prostu koszmarna katastrofa, której nigdy nie chcę się podejmować. Więc nie zamierzam tego robić. To jedna z dobrych rzeczy w moim życiu, że mogę o tym decydować... Albo zostanie to zdecydowane za mnie, ale mimo wszystko... Nie, nie chciałbym dotknąć tego nawet kijem przez szmatę, ani nawet gdyby ten kij odpychał ode mnie gravity gun. Nie zrobiłbym tego. Nie zrobiłbym tego nawet rękami Dogga.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.