O tym, czy Marathon się udał, czy też okazał się porażką, napisano już wiele. Teraz jednak mamy twarde dane.
I cóż, nie wyglądają one najlepiej. Ani dla Bungie, ani dla samego Sony.
Marathon
Bungie ze stratą wartości rzędu ¾ miliarda dolarów
Japoński gigant opublikował nowy raport finansowy, z którego płyną miażdżące wnioski. Szczególnie dla Bungie, które jeszcze 4 lata temu zostało wykupione przez Sony za zawrotne 3,6 miliarda dolarów. Tymczasem we wspomnianym raporcie firma z Tokio przyznała, iż zanotowała wynoszącą aż 765 milionów dolarów stratę z tytułu utraty wartości studia. Co więcej, z lwia część tej sumy, bo 565 milionów dolarów, przypadła na ostatni kwartał. A więc czas, w którym Bungie najpierw czyniło ostatnie szlify przy Marathonie, sprawdzało go podczas playtestów oraz ostatecznie wypuściło na rynek.
Tymczasem trudno powiedzieć, by nowy extraction shooter zaliczył szczególnie udaną premierę. Nie znamy co prawda wszystkich liczb, bo dane konsolowe są niedostępne, możemy jednak rzucić okiem na to, co dzieje się na Steamie. A tam w przeciągu ostatniej doby tytuł w najlepszym dla siebie momencie przyciągnął przed ekrany niewiele więcej niż 15 tysięcy osób. To daje mu odległe, 122. miejsce na liście wszystkich produkcji na platformie Valve w tym okresie. Dla porównania główny konkurent strzelanki Bungie, ARC Raiders od Embark Studios, w trakcie ostatnich 24 godzin grało nawet 84 tysiące osób jednocześnie.
GramTV przedstawia:
Nic więc dziwnego, że Sony rok do roku zanotowało 24-procentowy spadek dochodów. Co prawda korporacji udało się sprzedać niemal 100 milionów egzemplarzy flagowej konsoli PlayStation 5, ale jednocześnie rzeczona sprzedaż zaczęła wyhamowywać. Nie bez znaczenia są tutaj problemy na liniach dostaw, z powodu których cierpi cała gamingowa branża. Tymczasem problemy z Bungie na pewno nie pomagają i już teraz przewiduje się, że amerykańskie studio nie będzie w stanie odrobić wspomnianych strat, gdyż stworzone przez nie gry nie generują na tyle dużych przychodów.
Pytanie tylko, czy Sony mimo wszystko wykaże się cierpliwością? Czy też być może to początek końca Marathonu i być może samego Bungie?
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Najciekawsze jest to, że o tej stracie mówiło się już cały czas, a sam Marathon w miesiąc raczej nie zrobi takiej kasy, aby uratować sytuację - to... Maraton.
Prędzej martwię się o to, że aktualnie Bungie po rekordach na The Witch Queen i The Final Shape nie ma totalnie pomysłu na Destiny. Tutaj trzeba gruntownych zmian, aby gracze wrócili do "dwojki". Trzeba dać więcej "starego" contentu, postawić na sprawdzoną formułę zabawy bez dziwnych usprawniaczy, bo Destiny Rising (mimo że to F2P) wypada o niebo lepiej od dużego brata. Zamiast małych "pierdółek" dać duże, porządne DLC jak za starych lat.
Albo dać po prostu Destiny 3 z zupełnie nową strukturą, postawić na coś zupełnie świeżego.