Informacje

Analityk: - Tomb Raider czy Hitman: Rozgrzeszenie musiałyby się sprzedać w 10 milionach kopii, by zwrócić koszty produkcji

44

Zdaniem Billy'ego Pidgeona najnowsza odsłona przygód Lary Croft kosztowała Square Enix krocie. Analityk zauważa, że firma na rynku gier single-player musi mierzyć się z coraz silniejszą konkurencją.

Analityk: - Tomb Raider czy Hitman: Rozgrzeszenie musiałyby się sprzedać w 10 milionach kopii, by zwrócić koszty produkcji - obrazek 1

W branży wczoraj zawrzało, a to z uwagi na udostępnienie zapowiedzi raportu rocznego Square Enix, z którego wynikało, że firma poniosła olbrzymie straty, choć w prognozach zakładała zyski. - Na szczęście spółka zainwestowała w gry sieciowe, społecznościowe i na urządzenia przenośne, w tym free-to-play - zauważa analityk M2 Research, Billy Pidgeon.

- Wiele z nich, jak chociażby produkcje oparte na przeglądarkach, jeszcze przez jakiś czas nie będą przynosiły zysków. Inne znakomicie poradziły sobie natomiast w Korei, gdzie rynek jest bardzo dojrzały i konkurencyjny. Gry RPG czy karcianki oparte na modelu free-to-play gorzej wypadają za to w Japonii i na Zachodzie - mówi Pidgeon.

Prawdziwą bolączką azjatyckiej firmy są jednak tytuły wysokobudżetowe. Firma liczyła na sprzedaż blisko 15 milionów egzemplarzy w dobiegającym końca roku fiskalnym, tymczasem tercet Sleeping Dogs - Hitman: Rozgrzeszenie - Tomb Raider, który stanowił o sile Square Enix w ostatnich 12 miesiącach, był w stanie osiągnąć zaledwie 60 proc. wyznaczonego pułapu.

- Rynek gier wysokobudżetowych jest bardzo konkurencyjny - kontynuuje analityk M2 Research. - Większość marek Square Enix to gry single-player, które są mniej popularne niż produkcje multiplayerowe. Square Enix było liderem w tym sektorze, ale teraz musi zmagać się z silną konkurencją ze strony licznych wydawców, zarówno większych i mniejszych - stwierdza. I jako przykłady podaje Bethesdę, Capcom, Xseed, Atlus i Level 5.

- Marki Square Enix mają ugruntowaną pozycję, ale potrzebują coraz większych budżetów na produkcję, by móc stawać się lepszymi z każdą kolejną odsłoną. Ostatnie części Hitmana i Tomb Raidera sprzedały się w okolicach trzech milionów egzemplarzy, uzyskując średnie noty powyżej "ósemki". Te liczby byłyby postrzegane jako sukces, ale dla jRPG-ów ze skromniejszymi budżetami - zauważa Pidgeon.

- W przypadku gier z budżetami zbliżającymi się do 100 milionów dolarów, żeby odnieść znaczący zysk, trzeba uzyskać oceny na poziomie 85 punktów i osiągnąć sprzedaż w granicy 5-10 milionów egzemplarzy - dodaje. Szacowane przez niego koszty produkcji nie są jednak wartościami oficjalnymi. Ostatnio jeden z analityków próbował wyliczyć sumę, jaką pochłonęła produkcja Bioshock: Infinite, ale według zapewnień Kena Levine'a, dyrektora kreatywnego gry, znacząco się pomylił. Niewykluczone zatem, że i tym razem dane nie są zgodne z rzeczywistością.

Fakt natomiast jest taki, że Square Enix popadło w poważne tarapaty. Firmę czeka teraz restrukturyzacja. Rozpoczęła się ona od ustąpienia z funkcji prezesa Yoichiego Wady. Kolejne decyzje w sprawie dyrektorów firmy mają zapaść w czerwcu.

44 komentarzyDodaj swój

Przeczytaj wszystkie komentarze na forum
G Zajanski

Wniosek jest chyba dość prosty - należy zmniejszyć koszty produkcji. Ogromna część tej kasy i tak idzie na zbędne świecidełka w grze i PR-owców, można więc bez znaczącej krzywdy dla gry zmniejszyć budżet, sprzedać mniej kopii, a i tak zarobić więcej lub w najgorszym wypadku stracić mniej.
Już nie wspomnę o tym, że Hitman był marką dość niszową i ktokolwiek w SE zasugerował, że może sprzedać się w 10 mln. kopii powinien wylecieć z pracy za sabotaż.

Odpowiedz
G Eternal101

Zmniejszyć koszty produkcji oraz koszty marketingu i będzie git oraz robić gry tak jak kiedyś czyli dobre gry dla mniejszości a nie pod publikę i słabe gry (choć TR nie był takową) a przede wszystkim nie spieszyć się z robieniem gier.

Odpowiedz
Janek_Izdebski

> Zmniejszyć koszty produkcji oraz koszty marketingu i będzie git oraz robić gry
> tak jak kiedyś czyli dobre gry dla mniejszości a nie pod publikę i słabe gry (choć TR nie był
> takową) a przede wszystkim nie spieszyć się z robieniem gier.
Można jeszcze spróbować podążyć drogą Nintendo, czyli zachować odpowiedni, zdrowy balans między masowością oraz niszowością, a także nie skupiać się aż tak bardzo na grafice i silnikach... Przykładem tego wszystkiego jest sukces giern a Wii oraz Wii U. :)

Odpowiedz
G Laston

Zmniejszyć koszty ? Nie wierzę w to co czytam. Nasze kochane EA tak robi i mają super gierki ... Wspomógłbym SE gdybym tylko mógł to jedna z ostatnich firm których gry są na prawdę w wysokiej jakości, to smutne, że ludzie wolą wywalać kasę na kilka map w Battlefieldzie czy CoDzie i niszczą tym samym tą branżę. Jak nie stanie się cud to za kilka lat zaleją nas same odgrzewane kotlety z tysiącami DLC do nich i masa darmowych gierek pay2win.

Odpowiedz
G Eternal101

Wii i Wii U faktycznie sukces jakiś osiągnęły, Nintendo nie narzeka na problemy finansowe mimo konsoli no która grafiki w grach jakieś rewelacyjnej nie ma.Laston O tym właśnie pisałem, ale przecież EA jest tak zajebiste (przepraszam za bluzg) że nas karmi DLC'kami, większość ludzi niestety tak myśli i bronią EA krzesłem (jak tibii xD), jeśli faktycznie nic się nie zmieni to za 2 lata dostaniemy AC 10 w którym będziemy Assassynem skakać po planetach w kosmosie a nie po dachach w miastach na ziemi, i będzie animus 11.0. Co do CoD'a już nie mówiąc że jest odgrzewanym kotletem, który od 7 prawie lat nie ma silnika zmienionego oraz kapitam Price jest nieśmiertelny to wszystko jest ok :D. Branżo ocknij sie i zacznij robić gry dla NAS graczy a nie dla SIEBIE, bo to my jesteśmy klientami i bez nas byście pobankrutowali.

Odpowiedz
G Dared00

> Branżo ocknij sie i zacznij robić gry dla NAS graczy a nie dla SIEBIE, bo
> to my jesteśmy klientami i bez nas byście pobankrutowali.
Parafrazując:"Branżo ocknij się i zacznij robić gry dla PRO MLG HARDKORÓW, a nie dla milionów graczy, którzy aktualnie je kupują"Serio, gdyby moje produkty sprzedawały się w milionach kopii, to czemu miałbym się ocknąć?

Odpowiedz
G Eternal101

> > Branżo ocknij sie i zacznij robić gry dla NAS graczy a nie dla SIEBIE, bo
> > to my jesteśmy klientami i bez nas byście pobankrutowali.
> Parafrazując:
>
> "Branżo ocknij się i zacznij robić gry dla PRO MLG HARDKORÓW, a nie dla milionów graczy,
> którzy aktualnie je kupują"

>
> Serio, gdyby moje produkty sprzedawały się w milionach kopii, to czemu miałbym się ocknąć?
No SE produkty sprzedały się w 4 mln a mają problemy, więc może niech zaczną robić gry oraz promować je z głową. I nei napisałem by robili dla hardkorów gry tylko po prostu niech może je robią tak by nie zbankrutować jak THQ.

Odpowiedz
G Zajanski

> Serio, gdyby moje produkty sprzedawały się w milionach kopii, to czemu miałbym się ocknąć?
Może dlatego, że mimo sprzedaży milionów i tak tracisz?A poza tym - nie wiem gdzie w wypowiedzi Eternala wyczytałeś cokolwiek o "pro mlg hardkorach" i po co ta złośliwość. Wystarczyłoby przestać robić gry dla uber casuali, którym gameplay w grze przeszkadza (w tym miejscu chciałbym pozdrowić panią Hepler - scenarzystkęBioware'u) i grają tylko dlatego, że przekonała ich do tego reklama, a powrócić do robienia dla tych, którzy graniem w ogóle są zainteresowani.

Odpowiedz
lis_23

> > Serio, gdyby moje produkty sprzedawały się w milionach kopii, to czemu miałbym się
> ocknąć?
>
> Może dlatego, że mimo sprzedaży milionów i tak tracisz?
> A poza tym - nie wiem gdzie w wypowiedzi Eternala wyczytałeś cokolwiek o "pro mlg hardkorach"
> i po co ta złośliwość. Wystarczyłoby przestać robić gry dla uber casuali, którym gameplay
> w grze przeszkadza (w tym miejscu chciałbym pozdrowić panią Hepler - scenarzystkęBioware'u)
> i grają tylko dlatego, że przekonała ich do tego reklama, a powrócić do robienia dla
> tych, którzy graniem w ogóle są zainteresowani.
Gdyby ronili gry tylko dla hardcorowców, to szybko przestaliby wydawać tytuły dla jednego gracza i skupiliby się na MMO i multiplayerze, bo sprzedaż jeszcze by spadłaba!, najbardziej prawdopodobne jest to, że i tak się tak właśnie stanie, a wtedy - bye, bye, gry.

Odpowiedz
G Dared00

> Może dlatego, że mimo sprzedaży milionów i tak tracisz?
Właśnie. Dlatego logiczne jest, że próbuję minimalizować straty i kierować grę do możliwie szerokiego grona odbiorców, zamiast do względnie wąskiego grona "core'owych" graczy.

Odpowiedz
Janek_Izdebski

> Wii i Wii U faktycznie sukces jakiś osiągnęły, Nintendo nie narzeka na problemy
> finansowe mimo konsoli no która grafiki w grach jakieś rewelacyjnej nie ma.
Dlatego to jest ten złoty środek, o którym wspomniałe. Na takiej polityce powinni worować się właśnie wielcy wydawcy.Popatrz na ostatnie sukcesy Take Two. "Borderlands 2", "XCOM: Enemy Unknown", "Bioshock: Infinite" - wszystkie hulają na leciwym Unreal Engine 3. Wydawca wykupił tylko stosowna licencję, co nie jest dużym obciążeniem dla takiej korporacji. Mimo wszystko, korzystając ze starszej technologii stowrzono prawdziwe perełki, które okazały się (w przypadku "B:I" okażą się dopiero) także rynkowym sukcesem. A więc jednak można, prawda? :)

Odpowiedz
G Zajanski

> Gdyby ronili gry tylko dla hardcorowców, to szybko przestaliby wydawać tytuły dla jednego
> gracza i skupiliby się na MMO i multiplayerze, bo sprzedaż jeszcze by spadła
> ba!, najbardziej prawdopodobne jest to, że i tak się tak właśnie stanie, a wtedy - bye,
> bye, gry.
Casus SE i EA dowodzi czegoś dokładnie przeciwnego.Robią gry dla ludzi niezinteresowanych, liczą na kwadryliard sprzedanych kopii, a tu zamiasy sukcesu droga do bankructwa. Ludzie niezainteresowani grami i tak nie kupili, a ludzie zainteresowani denerwują się na zdebilnienie gry.I powtarzam - hardkorowcy i harcorowi casuale to fałszywa dychotomia. @Dared00Kierowanie gry do możliwie szerokiego grona prowadzi do dodatkowych wydatków. Gra musi być bardziej kolorowa, a w TV musi lecieć reklama.Koniec końców okazuje się, że nieprzekonani dalej są nieprzekonani, kasa wydana i mamy 130 mln $ na minusie. Jak widać na załączonym obrazku.

Odpowiedz
G Eternal101

No można lecz twórcy myślą że oczojebne światełka w grach to wszystko czego potrzebują gracze, ale tak to jest olewany przez molochów, a potem płaczą że mają problemy.Zajanski SE właśnie nie kopiuję schematy EA i robią gry dla ludzi a nie TYLKO dla finansów. Jedyna nadzieja dla branży w małych niezależnych studiach które jeszcze tworzą gry małymi kosztami ale robią gry genialne.

Odpowiedz
G Henrar

> Zmniejszyć koszty produkcji
No ba. Wywalmy 90% ludzi z branży, bo przecież nie są potrzebni. Chcesz mieć gry na takim poziomie, jak teraz czy wolisz grać w smartphone'owe popierdółki robione w parę ludzi na krzyż?> oraz koszty marketingu
No pewnie. A gra się sprzeda sama.> i będzie git oraz robić gry tak jak kiedyś
Kiedyś. czyli dobre gryBzdura. To tobie się wydaje, że dawniej były same dobre gry. Wcale tak nie było - tylko te dobre zostały zapamiętane. O tych złych nikt już nie pamięta (pomijając spektakularne porażki pokroju Daikatany), ob były... złe.> dla mniejszości a nie pod publikę
Mając 200 osobowy zespół powodzenia w tworzeniu gry dla mniejszości.> i słabe gry (choć TR nie był
> takową) a przede wszystkim nie spieszyć się z robieniem gier.
No pewnie. A jednocześnie chcesz zmniejszyć koszty ich tworzenia. Brawo. To właśnie długi czas produkcji powoduje wzrost kosztów (zaraz po technikaliach).I sorry, ale gdyby firmy słuchały PRO MLG HARDKORÓW, to nigdy byśmy nie osiągnęli takiego poziomu technicznego gier, jaki jest teraz. Graczy, których to interesuje jest za mało. Deal with it.

Odpowiedz
lis_23

>
> Casus SE i EA dowodzi czegoś dokładnie przeciwnego.
> Robią gry dla ludzi niezinteresowanych, liczą na kwadryliard sprzedanych kopii, a tu
> zamiasy sukcesu droga do bankructwa. Ludzie niezainteresowani grami i tak nie kupili,
> a ludzie zainteresowani denerwują się na zdebilnienie gry.
> I powtarzam - hardkorowcy i harcorowi casuale to fałszywa dychotomia.
>
Jacy " niezainteresowani "?gry robi się dla graczy, nie dla ludzi " niezainteresowanych ", a wśród graczy przeważają zwolennicy łatwych gier - nie Dasz im tego, czego chcą, to nie kupią, zostaną zadowoleni hardcorowcy ale gra się nie sprzeda i studio zrezygnuje z tworzenia gier - prostejeżeli Chcecie trudnych gier, najpierw musicie zmienić mentalność samych graczy.

Odpowiedz
G pawbuk

Jeśli Square Enix chce wyjść na plus, to ich studia muszą znacząco obniżyć koszty produkcji. Innej drogi nie ma, bo jest niewiele marek, które sprzedadzą się w ponad 10 milionach egzemplarzy :D
Aczkolwiek mam wrażenie, że szanowny analityk trochę przesadza z tymi wszystkimi liczbami. Niestety, obecnie na nie można oszczędzać zbytnio, ale można zawsze go poprawić ;) Przede wszystkim kluczowy jest pierwszy trailer/gameplay, tak jak było w przypadku choćby Dead Island, czy ostatnio Watch_Dogs. Musi wbijać w fotel, musi powodować opad szczeny. Później kolejne filmiki tylko podgrzewające atmosferę :D
No i niestety trzeba eksploatować znane i lubiane marki ile się tylko da. Ubisoft dobrze robi z serią AC, bo nie wiadomo jak by wyglądały jego wyniki finansowe bez niej.
Jest jeszcze jedna sprawa - Tomb Raider dopiero wszedł na rynek, więc może sprzedać się znacznie więcej kopii tej gry - być może wiele osób chętnie kupi go po trochę niższej cenie ;) Ja wiem, że dla wydawct przede wszystkim ważne są te pierwsze dni po premierze, ale też nie przesadzajmy - większość osób kupuje gry w tych tańszych edycjach.

Odpowiedz
G Eternal101

> No ba. Wywalmy 90% ludzi z branży, bo przecież nie są potrzebni. Chcesz mieć gry na takim
> poziomie, jak teraz czy wolisz grać w smartphone'owe popierdółki robione w parę ludzi
> na krzyż?
Ja nie mówię by wywalić ludzi ale po co inwestować np tak bardzo w nowe silniki i robić gry które nie przyniosą oczekiwanych zysków?> No pewnie. A gra się sprzeda sama.
Rozumiesz co to jest zmniejszyć a nie zlikwidować całkowicie? > Kiedyś. > czyli dobre gry
> Bzdura. To tobie się wydaje, że dawniej były same dobre gry. Wcale tak nie było - tylko
> te dobre zostały zapamiętane. O tych złych nikt już nie pamięta (pomijając spektakularne
> porażki pokroju Daikatany), ob były... złe.
Ehh powiem ci tak mnie i nie tylko mnie napewno lepiej się grało w kanciatego Gothica 2 niż graficznie rewelacyjnego jak na tamte czasy Gothica 3 (którego dużo ludzi kupiło i nie przeszło nawet).> Mając 200 osobowy zespół powodzenia w tworzeniu gry dla mniejszości.
No może przesadziłem, ale robić gry z głową tak by trafiły do ludzi nawet takich którzy by się skusili mimo że nigdy nie interesowali się takimi grami.> No pewnie. A jednocześnie chcesz zmniejszyć koszty ich tworzenia. Brawo. To właśnie długi
> czas produkcji powoduje wzrost kosztów (zaraz po technikaliach).
No cóż czyli lepiej robić grę 1 rok jak AC IV i dostać grę średnich lotów niż tworzyć powiedzmy 2-3 lata i dostać genialny produkt który powieje świeżością.> I sorry, ale gdyby firmy słuchały PRO MLG HARDKORÓW, to nigdy byśmy nie osiągnęli takiego
> poziomu technicznego gier, jaki jest teraz. Graczy, których to interesuje jest za mało.
> Deal with it.
To zarzuć swoją propozycją uratowania firm przed problemami finansowym. Nie napisałem nigdzie że mają robić dla hardkorów pro elo, ale prawda jest prawdą że dawniej gry były lepsze i tyle a przede wszystkim nie trwały 4h jak nowy Sniper.

Odpowiedz
G Zajanski

@lis_23,Jeżeli SE liczyło na to, że sprzedadzą 10 mln. kopii Hitmana, to oznacza, że ich targetem byli odbiorcy normalnie niezainteresowani serią. Nigdy w historii nie było takiej sytuacji, żeby w to grało 10 mln. Podejrzewam że nigdy nie sprzedali nawet 5 mln. kopii jednego Hitmana. Jeżeli idzie się na całość, wywala się miliony z naiwnym zalożeniem, że niczym przy dotknięciu magicznej rózdżki baza graczy danej marki zwiększy się kilkukrotnie, to popełnia się wielkie głupstwo i naiwność.@Henrar,Why can't I hold all these logical fallacies?> No ba. Wywalmy 90% ludzi z branży, bo przecież nie są potrzebni.
Gdzie ktokolwiek wyrazi taki pogląd?Może zasugeruj, że postulowałem usunięcie 120% ludzi z branży. Wtedy twoje słowa będą miały większą wagę.> I sorry, ale gdyby firmy słuchały PRO MLG HARDKORÓW
Znowu to samo. Ziew. Oprócz "PRO MLG HARDKORÓW" i "brudnych casualów" są jeszcze normalni gracze, tacy co nie chcą zdebilnionego/usuniętego gameplay'u. Właściwie to jestem przekonany, że stanowią istotną część wszystkich graczy.> No pewnie. A gra się sprzeda sama.
Bo bez reklam w TV niemożliwe jest trafienie do graczy.

Odpowiedz
Janek_Izdebski

> No można lecz twórcy myślą że oczojebne światełka w grach to wszystko czego
> potrzebują gracze, ale tak to jest olewany przez molochów, a potem płaczą że mają problemy.
Oj, nawet giganci branzy potrafią czasem wsłuchać się w głosy krytyczne i feedback społeczności graczy. > Zajanski SE właśnie nie kopiuję schematy EA i robią gry dla ludzi a nie TYLKO dla finansów.
> Jedyna nadzieja dla branży w małych niezależnych studiach które jeszcze tworzą gry małymi
> kosztami ale robią gry genialne.
Tutaj masz 100% racji. Sukcesy indyków i zbiórek z Kikcstartera tylko to potwierdza. Pytanie tylko, kiedy i ta banka pęknie...?

Odpowiedz
G Eternal101

> Oj, nawet giganci branzy potrafią czasem wsłuchać się w głosy krytyczne i feedback społeczności
> graczy.
Wybacz to jest taka rzadkość że trudno to zauważyć :D > Tutaj masz 100% racji. Sukcesy indyków i zbiórek z Kikcstartera tylko to potwierdza.
> Pytanie tylko, kiedy i ta banka pęknie...?
Oby nigdy, ale znając presje środowiska to niedługo :(.

Odpowiedz
lis_23

> @lis_23,
>
> Jeżeli SE liczyło na to, że sprzedadzą 10 mln. kopii Hitmana, to oznacza, że ich targetem
> byli odbiorcy normalnie niezainteresowani serią. Nigdy w historii nie było takiej sytuacji,
> żeby w to grało 10 mln. Podejrzewam że nigdy nie sprzedali nawet 5 mln. kopii jednego
> Hitmana. Jeżeli idzie się na całość, wywala się miliony z naiwnym zalożeniem, że niczym
> przy dotknięciu magicznej rózdżki baza graczy danej marki zwiększy się kilkukrotnie,
> to popełnia się wielkie głupstwo i naiwność.
>
Tylko że, niestety, dzisiaj wyznacznikiem sukcesu nie jest jakość gry, tylko jej sprzedaż - Popatrz sobie na sprzedaż " Diablo III ", " SrarCraft II " czy serii " Call of Duty " - teraz wszyscy wydawcy chcieliby osiągnąć podobny zysk, dlatego starają się, aby dana gra była " dla wszystkich ".

Odpowiedz
G Henrar

> Ja nie mówię by wywalić ludzi ale po co inwestować np tak bardzo w nowe silniki i robić
> gry które nie przyniosą oczekiwanych zysków?
Bo, patrząc na reakcje graczy przy okazji np. takiego BF4 (gdzie ludzie zachwycają się grafiką), CoDa (gdzie ludzie narzekają na to, że grafika się nie zmienia) czy nawet Bioshocka Infinite (gdzie ludzie narzekają na to, że w paru miejscach tekstury są w niskiej rozdzielczości), muszą. Grafika się sprzedaje.> Rozumiesz co to jest zmniejszyć a nie zlikwidować całkowicie?
To je w obecnym świecie zmniejsz. Zobaczymy, co się stanie. Bo nawet jeżeli jedna firma je zmniejszy, to druga uzna, że ma na tyle kasy, by sobie na marketing pozwolić. I oni zarobią więcej.> Ehh powiem ci tak mnie i nie tylko mnie napewno lepiej się grało w kanciatego Gothica
> 2 niż graficznie rewelacyjnego jak na tamte czasy Gothica 3 (którego dużo ludzi kupiło
> i nie przeszło nawet).
Wszystko fajnie, ale to nie ma nic do rzeczy. Słabych starych gier ludzie nie pamiętają a Gothic 3 aż taki stary nie jest.> No może przesadziłem, ale robić gry z głową tak by trafiły do ludzi nawet takich którzy
> by się skusili mimo że nigdy nie interesowali się takimi grami.
Ok. Tylko że jakoś nie widzę wydawców, którzy radośnie stwierdzają, że mają najdroższą grę w historii. Oni właśnie chcą zmniejszyć koszt produkcji gier. Ale nie mogą, bo najzwyczajniej w świecie się nie da.> No cóż czyli lepiej robić grę 1 rok jak AC IV i dostać grę średnich lotów niż tworzyć
> powiedzmy 2-3 lata i dostać genialny produkt który powieje świeżością.
A ile to będzie kosztować i ile na tym zarobią? To jest biznes.Poza tym, ACIV nie jest robiony rok, tylko trzy lata (czy tam ile od Revelations minęło).> To zarzuć swoją propozycją uratowania firm przed problemami finansowym.
To jest ich zadanie a nie moje. W obecnej chwili nie widzę innej możliwości jak poważne cięcia w kadrach a przez to także ograniczenie w produkcji gier.> Nie napisałem
> nigdzie że mają robić dla hardkorów pro elo, ale prawda jest prawdą że dawniej gry były
> lepsze i tyle a przede wszystkim nie trwały 4h jak nowy Sniper.
Bzdura. Ani nie były lepsze (bo tylko o tych dobrych pamiętamy), ani tym bardziej dłuższe. W większości przypadków długość staroci była spowodowana tym, że było mnóstwo grindu i backtrackingu. Właściwej gry było niewiele. Gdyby usunąć to wszystko, to te gry byłyby tej samej długości, co obecne i o wiele ciekawsze.

Odpowiedz
G Henrar

> Znowu to samo. Ziew. Oprócz "PRO MLG HARDKORÓW" i "brudnych casualów" są jeszcze normalni
> gracze, tacy co nie chcą zdebilnionego/usuniętego gameplay'u. Właściwie to jestem przekonany,
> że stanowią istotną część wszystkich graczy.
Ile? Skoro firmy prowadzą badania rynkowe i dalej wolą iść w casuali, to oznacza to, że dla normalnych graczy nie opłaca im się tego produkować.> Bo bez reklam w TV niemożliwe jest trafienie do graczy.
Ktoś powiedział o reklamach w TV? Marketing jest potrzebny, czy Ci się to podoba czy nie. Gra bez marketingu obecnie nie ma prawa się dobrze sprzedać, chyba że jest to indyk i/lub stoi za nią sławne nazwisko.

Odpowiedz
G Zajanski

> Tylko że, niestety, dzisiaj wyznacznikiem sukcesu nie jest jakość gry, tylko jej sprzedaż
> - Popatrz sobie na sprzedaż " Diablo III ", " SrarCraft II " czy serii " Call of Duty
> " - teraz wszyscy wydawcy chcieliby osiągnąć podobny zysk, dlatego starają się, aby dana
> gra była " dla wszystkich ".
Ależ ja się zgadzam z tym pierwszym zdaniem. Tyle ze gry seria Call of Duty jest od samego początku robiona jako produkt fast foodowy.Diablo III nie sposób nazwać grą, w którą grają wszyscy. Tak samo w przypadku Stacraft II. Gry SE zawsze były dość niszowe, a próba zdobycia graczy Call of Duty jest skazana na niepowodzenie, bo zrazi starych fanów, a nowych wcale tak wiele nie przyciągnie. Wiesz to tak jakby przetłumaczyć "Etykę Nikomachejską" na język "Zmierzchu" lub "50 Twarzy Greya" i dziwić się dlaczego nikt tego nie chce czytać. Niby jest przystępne dla wszystkich, ale treść cały czas mało interesująca. Niech Arystoteles będzie Arystotelesem (oborze, nie chciałem aż tak nobilitować tych gier), a Zmierzch - Zmierzchem.@Henrar, Skoro firmy prowadzą badania rynkowe, a potem na ich podstawie tracą 130 mln $, to można chyba przyjąć, że badania nie wyszły.Marketing typu news na onet.pl albo filmik na yt to wydatki rzędu setek $, a często to i za darmo napiszą - nie ma to znaczenia dla budżetu gry i nie mam nic przeciwko nim (no może poza tym, ze bywają głupkowate). Niestety coraz częściej widać modę na ogromne i kosztowne kampanie reklamowe gier.

Odpowiedz
Janek_Izdebski

> Wybacz to jest taka rzadkość że trudno to zauważyć :D
Bez przesady. Nie wszyscy są tacy zdemoralizowani jak EA. :)> Oby nigdy, ale znając presje środowiska to niedługo :(.
Niestety. :D

Odpowiedz
Janek_Izdebski

> Ile? Skoro firmy prowadzą badania rynkowe i dalej wolą iść w casuali, to oznacza to,
> że dla normalnych graczy nie opłaca im się tego produkować.
Pełna zgoda z Henrarem. Realia rynkowe są jakie są, tego nie da się przeskoczyć... :(> Ktoś powiedział o reklamach w TV? Marketing jest potrzebny, czy Ci się to podoba czy
> nie. Gra bez marketingu obecnie nie ma prawa się dobrze sprzedać, chyba że jest to indyk
> i/lub stoi za nią sławne nazwisko.
Niestety, ale TV jest głównym skladnikiem marketingu Mix. Tak było, jest i będzie. Rekalmy podczas Super Bowl tylko to uwidaczniają - wystarczy popatrzeć na koszty tych klipów. :)

Odpowiedz
G Eternal101

> Bo, patrząc na reakcje graczy przy okazji np. takiego BF4 (gdzie ludzie zachwycają się
> grafiką), CoDa (gdzie ludzie narzekają na to, że grafika się nie zmienia) czy nawet Bioshocka
> Infinite (gdzie ludzie narzekają na to, że w paru miejscach tekstury są w niskiej rozdzielczości),
> muszą. Grafika się sprzedaje.
Niestety ludziom nie dogodzisz, daj im najwygodniejszy fotel świata i tak powiedzą że jest do tyłka bo coś go w uwierać będzie.> To je w obecnym świecie zmniejsz. Zobaczymy, co się stanie. Bo nawet jeżeli jedna firma
> je zmniejszy, to druga uzna, że ma na tyle kasy, by sobie na marketing pozwolić. I oni
> zarobią więcej.
No to cóż, nie ma złotego środka na obniżenie strat firm.> Wszystko fajnie, ale to nie ma nic do rzeczy. Słabych starych gier ludzie nie pamiętają
> a Gothic 3 aż taki stary nie jest.
No słabych nie pamiętają ale nie było ich w takiej ilości jak jest teraz w każdym roku wychodzą 2-3 gry które mają ocenę mniejszą niż 5.0 a w tym roku to już w ogóle, 2 gry mają już ocenę poniżej 5.0, a jeszcze 8 miechów przed nami.> Ok. Tylko że jakoś nie widzę wydawców, którzy radośnie stwierdzają, że mają najdroższą
> grę w historii. Oni właśnie chcą zmniejszyć koszt produkcji gier. Ale nie mogą, bo najzwyczajniej
> w świecie się nie da.
Da się wystarczy robić z rozwagą, czemu takie Piranha Bytes nie ma jakoś problemów (przynajmniej o nich nie słychać) a jedyny ich dorobek to Gothici i Riseny.> A ile to będzie kosztować i ile na tym zarobią? To jest biznes.
> Poza tym, ACIV nie jest robiony rok, tylko trzy lata (czy tam ile od Revelations minęło).
No to nieźle nawet nie wiedziałem że robią tak długo, nie wiedzieli jeszcze jak się trójka sprzeda a już czwórkę robili... > > To zarzuć swoją propozycją uratowania firm przed problemami finansowym.
> To jest ich zadanie a nie moje. W obecnej chwili nie widzę innej możliwości jak poważne
> cięcia w kadrach a przez to także ograniczenie w produkcji gier.
I tu się zgadzam bo innego rozwiązania nie ma, choć dla graczy to wesołe nie będzie ale cóż siła wyższa.> Bzdura. Ani nie były lepsze (bo tylko o tych dobrych pamiętamy), ani tym bardziej dłuższe.
> W większości przypadków długość staroci była spowodowana tym, że było mnóstwo grindu
> i backtrackingu. Właściwej gry było niewiele. Gdyby usunąć to wszystko, to te gry byłyby
> tej samej długości, co obecne i o wiele ciekawsze.
No nie wiem jak kiedys się usiadłem do takiego Baldura, Planescape'a, Fallouta czy wspomnianego Gothica grało mi się rewelacyjne i potrafiłem przesiedzieć cały dzień przy jednej produkcji a dziś już tak nie potrafię nawet jak mam dużo czasu, 2h to maks ile siedzę przy grze.

Odpowiedz
G Eternal101

> > Bo, patrząc na reakcje graczy przy okazji np. takiego BF4 (gdzie ludzie zachwycają
> się
> > grafiką), CoDa (gdzie ludzie narzekają na to, że grafika się nie zmienia) czy nawet
> Bioshocka
> > Infinite (gdzie ludzie narzekają na to, że w paru miejscach tekstury są w niskiej
> rozdzielczości),
> > muszą. Grafika się sprzedaje.
Niestety ludziom nie dogodzisz, daj im najwygodniejszy fotel świata i tak powiedzą że > jest do tyłka bo coś go w uwierać będzie.
> > To je w obecnym świecie zmniejsz. Zobaczymy, co się stanie. Bo nawet jeżeli jedna
> firma
> > je zmniejszy, to druga uzna, że ma na tyle kasy, by sobie na marketing pozwolić.
> I oni
> > zarobią więcej.
No to cóż, nie ma złotego środka na obniżenie strat firm. > > Wszystko fajnie, ale to nie ma nic do rzeczy. Słabych starych gier ludzie nie pamiętają
>
> > a Gothic 3 aż taki stary nie jest.
Noo słabych nie pamiętają ale nie było ich w takiej ilości jak jest teraz w każdym roku wychodzą 2-3 gry które mają ocenę mniejszą niż 5.0 a w tym roku to już w ogóle, 2 gry mają już ocenę poniżej 5.0, a jeszcze 8 miechów przed nami. > > Ok. Tylko że jakoś nie widzę wydawców, którzy radośnie stwierdzają, że mają najdroższą
>
> > grę w historii. Oni właśnie chcą zmniejszyć koszt produkcji gier. Ale nie mogą,
> bo najzwyczajniej
> > w świecie się nie da.
Da się wystarczy robić z rozwagą, czemu takie Piranha Bytes nie ma jakoś problemów (przynajmniej o nich nie słychać) a jedyny ich dorobek to Gothici i Riseny. > > A ile to będzie kosztować i ile na tym zarobią? To jest biznes.
> > Poza tym, ACIV nie jest robiony rok, tylko trzy lata (czy tam ile od Revelations
> minęło).
No to nieźle nawet nie wiedziałem że robią tak długo, nie wiedzieli jeszcze jak się trójka sprzeda a już czwórkę robili... > > > To zarzuć swoją propozycją uratowania firm przed problemami finansowym.
> > To jest ich zadanie a nie moje. W obecnej chwili nie widzę innej możliwości jak
> poważne
> > cięcia w kadrach a przez to także ograniczenie w produkcji gier.
I tu się zgadzam bo innego rozwiązania nie ma, choć dla graczy to wesołe nie będzie ale cóż siła wyższa. > > Bzdura. Ani nie były lepsze (bo tylko o tych dobrych pamiętamy), ani tym bardziej
> dłuższe.
> > W większości przypadków długość staroci była spowodowana tym, że było mnóstwo grindu
>
> > i backtrackingu. Właściwej gry było niewiele. Gdyby usunąć to wszystko, to te gry
> byłyby
> > tej samej długości, co obecne i o wiele ciekawsze.
No nie wiem jak kiedys się usiadłem do takiego Baldura, Planescape'a, Fallouta czy wspomnianego Gothica grało mi się rewelacyjne i potrafiłem przesiedzieć cały dzień przy jednej produkcji a dziś już tak nie potrafię nawet jak mam dużo czasu, 2h to maks ile siedzę przy grze. Janek No Ubisoftowi dużo nie zostało by dogonić EA ;d.

Odpowiedz
Janek_Izdebski

> No to cóż, nie ma złotego środka na obniżenie strat firm.
Taki złoty środek istnieje - o przykladach Nintendo i Take Two już wspominałem. :)A co do Ubisoftu, "Far Cry 3" pokazał, ze moga troszkę iść wbrew ogólnym trendom, więc nie jest aż tak tragicznie. :)

Odpowiedz
elmartin

Wydaje mi się, że przyczyn jest, jak zwykle, kilka.

Ogromne znaczenie ma tzw. kryzys gospodarczy, mogę powiedzieć na swoim przykładzie.
Kiedyś kupowałem więcej gier i nie wszystkie były mi naprawdę potrzebne, nie wszystkie były udane itp.itd. Teraz wybieram tylko te tytuły, co do których mam 300% pewności, że zagram z przyjemnością. ( braki w kasie :) )

Poza tym olbrzymi problem stworzyli sami gracze, którzy nie wyróżniają ( w jedyny właściwy sposób, czyli zakupem ) gier dopracowanych i posiadających fabułę.
Zamiast tego kupują w milionach kopii gry "odpowiednio rozreklamowane" za to średnie lub gorzej.

Gry singiel zostały mocno porzucone ( przez graczy ) na rzecz multi i wszysto w co da się grać musi mieć multi - niestety.

Powstają gry na inne platformy np.: tablety i inne fony :)

Z tych trzech tytułów chciałem kupić Tomb Raidera , ale niestety po obejrzeniu gameplaya, w którym Lara morduje przeciwników ( ludzi ) w tak okrutny sposób, niczym Issac Clarke zabija nekromorfy w Dead Space 3 albo Łapa Jaguara swoich wrogów w Apocalipto, przeszło mi - niestety.

Odpowiedz
G Eternal101

> > No to cóż, nie ma złotego środka na obniżenie strat firm.
> Taki złoty środek istnieje - o przykladach Nintendo i Take Two już wspominałem. :)
>
> A co do Ubisoftu, "Far Cry 3" pokazał, ze moga troszkę iść wbrew ogólnym trendom, więc
> nie jest aż tak tragicznie. :)
Konsekwencją sukcesu FC 3 mamy FC 4 :D który debiutować będzie w 2014 roku, FC 3 robili 4-5 lat czy nawet dłużej. Co do Nintendo i Take Two wspomniałeś ale producenci są zbyt uparci by pójść w ich ślady.

Odpowiedz
Nalfein

Skąd u ludzi bierze się przekonanie, że koszty produkcji = grafika. Żeby daleko nie szukać - Wiedźmin 2-gi i Hard Reset w momencie premier to były jedne z lepiej wyglądających gier, oba hulały na autorskich silnikach, a nie kosztowały przecież po 100mln zielonych. Zresztą wystarczy spojrzeć na pierwszą lepszą listę płac i zobaczyć ile stanowisk przypada na grafików, a ile na innych 'artists', QA, managers i pozostałych -s.

Odpowiedz
Janek_Izdebski

> Konsekwencją sukcesu FC 3 mamy FC 4 :D który debiutować będzie w 2014 roku,
> FC 3 robili 4-5 lat czy nawet dłużej.
Jeszcze nie ma oficjalnej daty premiery, więc bym nie był taki kategoryczny w sądach. :)> Co do Nintendo i Take Two wspomniałeś ale producenci są zbyt uparci by pójść w ich ślady.
Jak wydawcy dostaną po tyłku i zmądrzeją to pójdą w ich ślady. Pytanie tylko, kiedy to nastąpi... :)

Odpowiedz
G Zajanski

> Pełna zgoda z Henrarem. Realia rynkowe są jakie są, tego nie da się przeskoczyć... :(

Ponawiam pytanie, bo naprawdę mnie interesuje odpowiedź.
Skoro realia rynkowe są takie, że trzeba robić grę dla dziesięciu milionów, to dlaczego zrobienie takich gier przyniosło tak ogromne straty?
Dodam, że ostatni sukces kilku projektów na Kickstarterze pokazuje, że można znaleźć rzesze odbiorców, którzy przynajmniej w deklaracjach chcą gier złożonych. I niech mi nikt nie mówi, że 4 mln $ to mało jak na grę, bo KS to jedno, ale samo zainteresowanie jest ogromne.

Odpowiedz
G Eternal101

> Jeszcze nie ma oficjalnej daty premiery, więc bym nie był taki kategoryczny w sądach.
> :)
Zobaczymy jak to będzie.> Jak wydawcy dostaną po tyłku i zmądrzeją to pójdą w ich ślady. Pytanie tylko, kiedy to
> nastąpi... :)
Dostają cały czas, gracze im cały czas mówią że źle postepują a oni dalej swoje robią, odnotowują spadki sprzedaży ale dalej w zaparte idą swoim tokiem myślenia, przeraża mnie to.

Odpowiedz
Janek_Izdebski

> Zobaczymy jak to będzie.
A no zobaczymy. :)> Dostają cały czas, gracze im cały czas mówią że źle postepują a oni dalej swoje robią,
> odnotowują spadki sprzedaży ale dalej w zaparte idą swoim tokiem myślenia, przeraża mnie
> to.
Ogólny dość duży spadek obrotów calej branży na przestrzeni ostatniego roku, to w głównej mierze skutek ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego. Choć można znaleźć także inne przyczyny obecnego stanu rzeczy: zbyt wielkie budżety, napięte deadline'y i popędzanie developerów, skutkiem czego wypuszczane są buble, zarzynanie uznanych marek i zamienianie ich w odgrzewane kotlety, itd.... Ale przecież już o tym pisałem. :)

Odpowiedz
G pawbuk

> > Oby nigdy, ale znając presje środowiska to niedługo :(.
> Niestety. :D
>
A ja myslę, że Kickstarter to coś nienormalnego - kupowanie kota w worku :D Dajesz kasę, ale nie masz pojęcia co z tego, i czy w ogóle, wyjdzie ;) Coś jest w tym modelu nie tak :D

Odpowiedz
G Eternal101

A no zobaczymy. :) > Ogólny dość duży spadek obrotów calej branży na przestrzeni ostatniego roku, to w głównej
> mierze skutek ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego. Choć można znaleźć także inne przyczyny
> obecnego stanu rzeczy: zbyt wielkie budżety, napięte deadline'y i popędzanie developerów,
> skutkiem czego wypuszczane są buble, zarzynanie uznanych marek i zamienianie ich w odgrzewane
> kotlety, itd.... Ale przecież już o tym pisałem. :)
Zgadzam się w 100%, jeśli kryzys się nie skończy to zaczną wymyślać udziwnienia i branża będzie miała kryzys.

Odpowiedz
Janek_Izdebski

> A no zobaczymy. :)
:D :D :D> Zgadzam się w 100%, jeśli kryzys się nie skończy to zaczną wymyślać udziwnienia i branża
> będzie miała kryzys.
Kryzys na pewno nastąpi, a udziwnienia będą implementowane: chmura, streaming oraz "always online" DRM. :D@pawbukDlatego uważam, że kiedyś ta bańka zwana Kickstarterem pęknie. Spektakularna porażka którejś z rekordowych zbiórek i wtedy się zacznie "krzyk, płacz i zgrzytanie zębów..." :)

Odpowiedz
G Eternal101

> > A no zobaczymy. :)
> :D :D :D
> Kryzys na pewno nastąpi, a udziwnienia będą implementowane: chmura, streaming oraz "always
> online" DRM. :D
Zobaczymy w przyszłości póki co chmurą są zagrożone tytuły z PS 3 na PS 4, a DRM'y już są teraz w grach tylko niedługo dopadną one i wydawców niezależnych, szkoda mi tej branży i to w jakim kierunku podąża no ale może zmądrzeją (nadzieja matką głupich ;d).> @pawbuk
> Dlatego uważam, że kiedyś ta bańka zwana Kickstarterem pęknie. Spektakularna porażka
> którejś z rekordowych zbiórek i wtedy się zacznie "krzyk, płacz i zgrzytanie zębów..."
> :)
>

Odpowiedz
Janek_Izdebski

> Zobaczymy w przyszłości póki co chmurą są zagrożone tytuły z PS 3 na PS 4, a
> DRM'y już są teraz w grach tylko niedługo dopadną one i wydawców niezależnych, szkoda mi
> tej branży i to w jakim kierunku podąża no ale może zmądrzeją (nadzieja matką głupich ;d).
Na razie idą w tę stronę, o której wspomniałem wyżej. Dodałbym jeszcze do tego: day 1 DLC, mikrotransakcje i Season Passy...Jak wydawców dotknie kryzys taki jak w 1983 roku i masowy odpływ klientów, to może zmądrzeją... Ale po latach pewnie znowu bedą próbować starych sztuczek... Tak wygląda kondycja branży niestety. :(

Odpowiedz
G Eternal101

No i błędne koło się zamyka :(.

Odpowiedz
Janek_Izdebski

> No i błędne koło się zamyka :(.
Niestety... :(

Odpowiedz
G Tenebrael

Henrar, w Twojej wymianie zdań z Eternal101 popełniasz jeden, zasadniczy błąd. Mianowicie zakładasz, że gry MUSZĄ być tworzone pod wszystkich (czytaj: pod masy). Mówisz, że inaczej się nie da, bo koszta, bo parcie na grafę, bo to, bo tamto. A ja Ci powiem, że i owszem, da się. Weźmy przykład Legend Of Grimrock. Gra tworzona pod BARDZO specyficzną grupę graczy. Twórcy powiedzieli, że już 60 000 sprzedanych kopii byłoby dla nich satysfakcjonujące. A sprzedali 10 razy tyle, bo 600 000. Powiesz: "ale to drobnica w porównaniu z grami AAA!". Jasne, tyle, że i koszty są zdecydowanie mniejsze. Czy ktoś każe twórcom robić gry masowe, dla milionów graczy, łądując w to grube miliony i modląc się, by nie przeszacować planowanych zysków? Nie. Równie dobrze mogą zrobić 10 gier o mniejszym budżecie, kierowanych do specyficznych grup graczy (a co za tym idzie, mogąc obciąć koszta w pewnych obszarach - bo np. hardkorowi stratedzy nie wymagają wspaniałej grafiki). Owszem, sprzedadzą mniej sztuk, ale i koszt produkcji każdej z nich będzie niższy, więc summa sumarum wyjdą na swoje (jak ludzie od LoG). Co więcej, nie stawiając na jeden duży projekt, ale na 10 mniejszych, kierowanych do węższej, ale oddanej grupy odbiorców, zdecydowanie mniej ryzykują, bo nie stawiają wszystkiego na jedną kartę i nawet, gdy 3 z tych projektów okażą się totalną klapą, pozostałe 7 może zrekompensować ewentualne straty. Krótko mówiąc, to raczej mentalność i nastawienie wydawców/twórców jest problemem. Takie klapki na oczach, nie pozwalające dostrzec niczego poza opcją "jeden duży projekt, kupa kasy utopiona, nastawienie na casuala z nadzieją, że się sprzeda". Ale to nie jedyna możliwośc - możliwości jest więcej, tylko wydawcy, zaślepieni wizją "zrobienia drugiego CoD'a" (i zarobienia podobnej kasy, co Acti), jak ognia unikają tych alternatywnych dróg.

Odpowiedz
Przeczytaj wszystkie komentarze na forum
Najnowsze
Lubisz nas?