Nie piszę tego z pozycji gracza, który odpalił kilka misji i poszedł dalej. Pierwszego Xenonauts mam „przeoranego” na ponad 100 godzin według licznika Steam, a z Xenonauts 2 spędziłem łącznie około 80 godzin: 20 godzin z Milestone 4, 40 godzin z Milestone 6, które prezentowało grę gotową mniej więcej w 85 procentach, oraz kolejne 20 godzin z recenzencką wersją 1.0 opartą na branchu Milestone 7.12. I właśnie dlatego mogę napisać to bez większego wahania: Goldhawk Interactive nie dowiozło po prostu „udanego następcy”. Dowiozło grę, która momentami naprawdę ociera się o wybitność.
To zresztą projekt, którego droga do premiery była niemal równie długa jak jedna pełna kampania. Xenonauts 2 zostało zapowiedziane już w 2016 roku, później szybko zdobyło finansowanie na Kickstarterze, a po kilku latach rozwoju i blisko trzech latach regularnych aktualizacji w Early Accessie ma zadebiutować w wersji 1.0 2 kwietnia 2026 roku. To ważny kontekst, bo tę grę czuć jako produkcję rozwijaną długo, ostrożnie i z wyraźną świadomością tego, dla kogo powstaje.
Xenonauts 2 – co to za gra i na czym polega rozgrywka?
Zacznijmy jednak od najważniejszego, czyli czym Xenonauts 2 tak naprawdę jest. To taktyczna strategia osadzona w alternatywnej wersji zimnej wojny, w której ludzkość próbuje powstrzymać obcą inwazję. Naszym zadaniem jest dowodzenie tajną organizacją obronną: (roz)budujemy bazy, przechwytujemy UFO, szkolimy żołnierzy, badamy technologię przeciwnika, produkujemy nowy sprzęt i prowadzimy operacje naziemne w różnych częściach świata. Brzmi znajomo? Oczywiście. I bardzo dobrze, bo Xenonauts 2 nie próbuje udawać, że wymyśla ten gatunek od zera. Ono chce być współczesnym, ale wiernym spadkobiercą klasycznego UFO. I w zdecydowanej większości aspektów po prostu nim jest.
W tym wszystkim czuć też konsekwencję wizji. To nie jest gra, która na siłę idzie w hollywoodzki rozmach, widowiskowe przerywniki i przesadnie uproszczone systemy. Xenonauts 2 rozumie, że siłą tego typu strategii jest napięcie wynikające z presji, niedoboru i odpowiedzialności. Każda decyzja ma ciężar, każdy błąd potrafi wrócić po kilku kolejnych tygodniach kampanii, a każdy technologiczny przełom daje poczucie, że ludzkość nie tyle wygrywa, ile po prostu odzyskuje oddech. I właśnie dlatego już od pierwszych godzin ta gra trafia tam, gdzie powinna: nie w sentymentalną nostalgię, ale w bardzo konkretne wspomnienie tego, dlaczego kiedyś zakochaliśmy się w klasycznym X-COM-ie.
Budowa bazy i zarządzanie w Xenonauts 2 to fundament całej kampanii
Jednym z największych atutów Xenonauts 2 pozostaje warstwa strategiczna związana z bazą. To tutaj Goldhawk Interactive pokazuje, że dobrze rozumie DNA gatunku. Baza nie jest wyłącznie ekranem z budynkami ani miejscem, z którego „odbiera się misje”. To serce całej kampanii: zaplecze logistyczne, naukowe i militarne, od którego zależy tempo naszego rozwoju, efektywność przechwytów i zdolność reagowania na coraz większe zagrożenia. Każdy nowy moduł ma znaczenie, a decyzje inwestycyjne szybko przekładają się na realne konsekwencje w kolejnych tygodniach wojny.
Co ważne, zarządzanie bazą jest zwyczajnie satysfakcjonujące. Rozbudowa laboratoriów, warsztatów, magazynów, obrony czy kolejnych sekcji infrastruktury daje poczucie rozwijania prawdziwej machiny wojennej, która z początku jest krucha i nieprzygotowana, ale z czasem coraz sprawniej odpowiada na zagrożenie. To właśnie ten rodzaj strategicznej „mięsistości”, którego dziś często brakuje w nowoczesnych taktykach, zbyt chętnie upraszczających wszystko do kilku automatycznych decyzji.
Jest jednak pewien zgrzyt, który zaczyna wychodzić na wierzch mniej więcej od połowy kampanii. Im dalej w grę, tym bardziej rośnie liczba misji naziemnych, przez co spokojne zarządzanie bazą coraz częściej ustępuje miejsca gaszeniu kolejnych pożarów. Sama warstwa strategiczna jest bardzo dobra, ale momentami ma się wrażenie, że gra daje jej zbyt mało przestrzeni względem nieustannego rytmu alarmów i operacji bojowych.
Walki naziemne z obcymi i Czyścicielami to najmocniejsza strona gry
Jeżeli jednak jest coś, co Xenonauts 2 robi naprawdę znakomicie, to są to walki naziemne. I piszę to jako weteran pierwszej części, który miał wobec sequela bardzo konkretne oczekiwania. Te starcia mają dokładnie ten ciężar, którego powinien chcieć fan klasycznego UFO: są metodyczne, śmiertelne, wymagające i bezlitośnie karzą za brawurę. Tutaj nie chodzi o efektowne szarże i kinowe zwroty akcji, lecz o centymetry, kąty ostrzału, zabezpieczanie sektorów, pilnowanie flank i nerwowe przesuwanie oddziału w stronę niewidocznego zagrożenia. Xenonauts 2 bardzo dobrze rozumie, że napięcie w strategii nie bierze się z hałasu, ale z ciszy przed katastrofą.
Na pochwałę zasługują też misje z Czyścicielami, bo dobrze poszerzają konflikt poza klasyczne starcia z kosmitami. Dzięki nim kampania zyskuje bardziej przyziemny, chwilami wręcz konspiracyjny wymiar. To ważne, bo wojna o Ziemię nie sprowadza się tu wyłącznie do wymiany ognia z kolejnymi rasami obcych. Dochodzi element ukrytej infiltracji, sabotażu i działania na zapleczu całego kryzysu. Takie rozszerzenie stawki działa na korzyść gry i dobrze wpływa na różnorodność samej kampanii.
Problem znowu leży bardziej w proporcjach niż jakości. Same misje są bardzo dobre, ale ich liczba od pewnego momentu zaczyna lekko przytłaczać. To paradoks Xenonauts 2: system walki jest na tyle mocny, że twórcy najwyraźniej uznali, iż więcej zawsze znaczy lepiej. A to nie do końca prawda. W dalszej części kampanii można odczuć lekkie zmęczenie intensywnością bitew naziemnych względem czasu poświęcanego na rozwój bazy, badania i planowanie.
Early Access naprawdę poprawił Xenonauts 2. Najbardziej widać to w AI przeciwników
I to właśnie tutaj warto zatrzymać się na chwilę przy tym, jak duży progres Xenonauts 2 zrobiło na przestrzeni całego wczesnego dostępu. W moim odczuciu jedna z najważniejszych zmian dotyczy sztucznej inteligencji przeciwników. We wcześniejszych buildach potyczki potrafiły czasem cierpieć na zbyt pasywne zachowanie obcych, którzy zbyt długo przesiadywali w okolicach rozbitego UFO i sprawiali wrażenie, jakby czekali na egzekucję. W wersji 1.0 starcia są wyraźnie żywsze: przeciwnicy częściej wychodzą z ukrycia, przechodzą do kontrataków, lepiej reagują na nasze pozycjonowanie i skuteczniej rozbijają komfort powolnego, schematycznego czyszczenia mapy. To nie jest może rewolucja, która zmienia całą grę w coś zupełnie innego, ale bardzo wyraźny jakościowy skok.
Podobnie wygląda to w szerszym ujęciu kampanii. Early Access nie był tu tylko procesem „dokładania zawartości”, ale też szlifowania rytmu, balansu i ogólnej spójności całej konstrukcji. Sami twórcy podkreślali przy okazji ogłoszenia premiery wersji 1.0, że kolejne duże aktualizacje przyniosły nowe typy obcych, nowe modele UFO, rozbudowę geosfery, kolejne misje i zakończenie kampanii. I to po prostu czuć w praktyce: Xenonauts 2 nie jest dzisiaj tylko większe niż w 2023 roku. Jest też zwyczajnie dojrzalsze jako system.
Bitwy powietrzne i przechwytywanie UFO nadal budują skalę wojny
Na szczęście Xenonauts 2 nie zapomina, że obrona planety to nie tylko misje „na butach”. Bitwy powietrzne i przechwytywanie UFO są bardzo ważnym elementem całej kampanii, bo to one budują poczucie konfliktu prowadzonego na kilku poziomach jednocześnie. Trzeba rozsądnie rozmieszczać samoloty, reagować na naruszenia przestrzeni powietrznej, pilnować radarów i kalkulować ryzyko. Dzięki temu mamy poczucie, że nie odhaczamy tylko kolejnych map taktycznych, lecz naprawdę zarządzamy globalną wojną obronną.
Najlepsze jest to, że system ten zachowuje rozsądną czytelność. Nie próbuje być osobną, przesadnie rozbudowaną grą w grze. Bitwy powietrzne są angażujące, ale nieprzekombinowane; wymagają myślenia, lecz nie zamieniają się w męczący obowiązek. Może nie generują takiej dramaturgii jak misje naziemne, ale bardzo skutecznie wzmacniają warstwę strategiczną i pomagają utrzymać odpowiednią skalę całej kampanii.
Badania, rozwój i produkcja technologii dają świetne poczucie postępu
Drugim obok bazy filarem satysfakcji w Xenonauts 2 jest progres technologiczny. To jedna z tych gier, które bardzo dobrze sprzedają fantazję o ludzkości próbującej dogonić przeciwnika, który na starcie ma przewagę praktycznie w każdej dziedzinie. Każdy nowy projekt badawczy, każde ulepszenie uzbrojenia, każdy nowy pancerz czy kolejny technologiczny skok daje poczucie, że przestajemy tylko reagować, a zaczynamy budować realną odpowiedź na zagrożenie.
Co ważne, ten rozwój nie jest pustą tabelką z rosnącymi statystykami. Xenonauts 2 dobrze łączy badania z praktyką pola walki. Nowe technologie nie są tylko „ładnym opisem w menu”, ale faktycznie wpływają na sposób prowadzenia kampanii, priorytety produkcyjne i skuteczność oddziałów. Produkcja również działa bardzo dobrze, bo stale zmusza do wyborów: co wdrożyć najpierw, co opóźnić, kogo doposażyć i jaki kierunek rozwoju uznać za kluczowy. To kolejny obszar, w którym Goldhawk nie poszło na łatwiznę.
Szkoda jedynie, że i tutaj od czasu do czasu wraca problem tempa. Badania i produkcja są na tyle satysfakcjonujące, że chciałoby się mieć nieco więcej przestrzeni, by lepiej „posiedzieć” w tej warstwie gry. W praktyce ciąg alarmów i misji czasem sprawia, że szybciej przechodzimy do kolejnego kryzysu, niż zdążymy w pełni nacieszyć się skutkami dopiero co osiągniętego przełomu.
Klimat Xenonauts 2 i muzyka to absolutna ekstraklasa gatunku
Jest jednak coś, co spina to wszystko w całość i sprawia, że Xenonauts 2 tak dobrze zostaje w głowie. Chodzi oczywiście o klimat. Ta gra jest ciężka, gęsta i bardzo konsekwentna tonalnie. Alternatywna zimna wojna, poczucie ciągłego zagrożenia, estetyka tajnych projektów wojskowych i charakterystyczna atmosfera paranoi budują doświadczenie, które nie próbuje być efekciarskie. Ono ma być duszne, napięte i niepokojące. I dokładnie takie jest.
Fenomenalna jest przy tym ścieżka dźwiękowa. Naprawdę ciężka, mroczna i znakomicie dopasowana do tonu całej kampanii. To muzyka, która nie pełni roli zwykłego tła, ale aktywnie współtworzy emocjonalny ciężar rozgrywki. W wielu momentach właśnie ona sprawia, że geosfera nie wygląda jak zwykły ekran zarządzania, lecz jak centrum dowodzenia planety stojącej na krawędzi. Dawno nie słyszałem w strategii soundtracku, który robiłby aż tak dużą część roboty.
Chris z Goldhawk Interactive o długim procesie tworzenia Xenonauts 2
Długi cykl produkcyjny Xenonauts 2 nie wziął się znikąd. W krótkiej rozmowie, którą przeprowadziłem z Chrisem z Goldhawk Interactive, twórca bardzo jasno wyjaśnił, dlaczego ta droga do wersji 1.0 trwała tak długo:
GramTV przedstawia:
„Prace nad Xenonauts 2 rozpoczęliśmy pod koniec 2015 roku lub na początku 2016 roku. Chociaż w tym czasie na naszych forach pojawiło się kilka bardzo wczesnych wersji testowych, to moim zdaniem pierwszą poważną wersją demonstracyjną udostępnioną publicznie była wersja z kampanii na Kickstarterze z 2018 roku. Długi proces tworzenia wynikał z kilku czynników, ale najważniejszym z nich była skala projektu — oryginalna gra Xenonauts była już dużym tytułem, a aby Xenonauts 2 stało się godną uwagi kontynuacją, musiało dorównać wszystkim elementom pierwszej części, jednocześnie rozszerzając dostępną zawartość i zapewniając wyższą jakość produkcji we wszystkich aspektach gry. Ponieważ zespół nie był znacznie większy niż przy tworzeniu oryginalnej gry, proces tworzenia trwał znacznie dłużej, niż się spodziewaliśmy.”
I trudno się z tym nie zgodzić, bo właśnie to czuć w gotowej grze najmocniej. Xenonauts 2 nie wygląda jak sequel robiony „po kosztach” ani jak szybkie odcinanie kuponów od nostalgii. To produkcja, która chciała być większa, pełniejsza i dojrzalsza od pierwszej części. Właśnie dlatego trwało to tak długo.
Xenonauts 2 nie jest grą idealną. Największym problemem pozostaje zachwianie proporcji między kapitalną warstwą strategiczną a nieco zbyt intensywnym natłokiem misji naziemnych w dalszej części kampanii. Gdyby Goldhawk Interactive odrobinę lepiej dawkowało ten element i dało graczowi więcej przestrzeni na zarządzanie bazą, rozwój technologii i spokojniejsze planowanie, mówilibyśmy być może o niemal bezdyskusyjnym arcydziele gatunku.
Ale nawet w obecnej formie jest to tytuł, który naprawdę ociera się o wybitność. Nie dlatego, że robi wszystko perfekcyjnie, ale dlatego, że bardzo dobrze rozumie, czym powinien być duchowy spadkobierca klasycznego UFO/X-COM. Xenonauts 2 nie próbuje tej formuły bezmyślnie unowocześniać. Ono ją szanuje, rozwija i momentami wręcz celebruje. A dla kogoś, kto w pierwszej części zostawił ponad 100 godzin, a z sequelem spędził kolejne 80 na różnych etapach jego dojrzewania, to chyba najlepszy możliwy komplement.
Są gry, które usilnie chcą być nowoczesne. I są gry, które chcą być po prostu naprawdę bardzo dobre. Xenonauts 2 wyraźnie należy do tej drugiej kategorii.
9,0
Xenonauts 2 to jedna z najciekawszych i najbardziej udanych prób wskrzeszenia ducha klasycznego UFO/X-COM we współczesnej formie.
Plusy
Znakomicie oddany duch klasycznego UFO/X-COM
Bardzo satysfakcjonująca, głęboka warstwa strategiczna i zarządzanie bazą
Świetne, wymagające i metodyczne walki naziemne
Wyraźnie poprawiona sztuczna inteligencja przeciwników względem wcześniejszych buildów
Udany system badań, rozwoju i produkcji technologii
Dobrze wspierające kampanię bitwy powietrzne i przechwytywanie UFO
Fenomenalny, ciężki klimat oraz znakomita ścieżka dźwiękowa
Minusy
Od połowy gry można odczuć przesyt liczbą bitew naziemnych
Momentami zaburzone proporcje między zarządzaniem bazą a częścią taktyczną
Strateg i erpegowy planista. Personalnie psychofan steampunku, któremu musiał dać ujście nawet w nicku. Hobbystycznie majsterkowicz komputerowy i "akolita" Apple. Po prostu lubię, kiedy coś działa.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!