Moda na powroty trwa w najlepsze. Po dwudziestu latach w kinach ponownie możemy odwiedzić redakcję magazynu Runway i przekonać się, co przez ten czas się zmieniło.
Moda na sukces
Najwyraźniej Disney znalazł swój nowy sposób na zwiększenie zarobków z kin. Gdy kolejne superbohaterskie produkcje już tak nie ekscytują widowni, a nie wszystkie animacje od Disneya i Pixara potrafią zarobić krocie, wytwórnia postanowiła sięgnąć po kolejną broń w swoim repertuarze, czyli nostalgię. Nic więc dziwnego, że po kilkunastu, a nawet ponad dwudziestu latach przywraca swoje dawne marki, kręcąc ich kontynuację. W ubiegłym roku otrzymaliśmy Zakręcony piątek 2, który okazał się niemałym hitem na dużym ekranie, a teraz wszystko na to wskazuje, że ten sam los spotka Diabła ubierającego się u Prady 2. Chociaż nikt nie spodziewał się następnej części hitu z 2006 roku w reżyserii Davida Frankela, to Disney zdołał przekonać do powrotu nie tylko twórcę oryginału, ale również główne gwiazdy widowiska. Według przedpremierowych prognoz był to strzał w dziesiątkę i film może stać się jednym z największych hitów tegorocznego sezonu letniego. Problem jednak w tym, że nie jest to tak udany film, jak mógłby być, chociaż fani pierwszej części powinni być zachwyceni.
Diabeł ubiera się u Prady 2
Największą zaletą kontynuacji okazuje się punkt wyjścia fabuły, czyli komentarz dotyczący upadku tradycyjnych mediów, a co za tym idzie, masowe zwolnienia osób pracujących przy drukowanych magazynach i podporządkowania treści interesom reklamodawców. Powrót Andy Sachs (Anne Hathaway) do Runway nie jest więc tylko nostalgicznym szantażem, ale przede wszystkim próbą skonfrontowania się z trudnym rynkiem dziennikarskim, szczególnie gdy mowa o tak idealistycznie nastawionej redaktorce, jak główna bohaterka. Film wprost sugeruje, że nawet największe i najbardziej prestiżowe periodyki stały się więźniami algorytmów i zakładnikami swoich sponsorów, które muszą sprostać trudnym warunkom rynkowym, gdzie liczy się tworzenie kontentu, a nie prawdziwe dziennikarstwo.
Problem w tym, że scenariusz nie wykorzystuje w pełni potencjału podejmowanej tematyki. Zamiast zagłębić się w ten konflikt, również wewnętrzny wśród bohaterów, w wielu miejscach fabuła idzie na skróty i powtarza utarte schematy. Szczególnie boleśnie wypada to w przypadku Andy, która znów uczy się zasad świata mody, w których nie brakuje intryg i walkę o pozycję. Diabeł ubiera się u Prady 2 bywa przez to przewidywalny, a niektóre wątki sprawiają wrażenie, że zostały dopisane na siłę, prawdopodobnie już na planie zdjęciowym. Pod tym względem kiepsko wypada relacja Andy z nowym partnerem Benjim Barnesem (Justin Theroux), która nie wprowadza niczego nowego do historii, a już tym bardziej w żadnym kierunku nie rozwija bohaterki. Oprócz kilku żartów, ten wątek nie ma sobą nic do zaoferowania.
Diabeł ubiera się u Prady 2
Problem jednak w tym, że Diabeł ubiera się u Prady 2 na siłę chce być komentarze do współczesnych czasów. Gdy krytyka korporacji, zmniejszanie roli mediów, czy podporządkowania wszystkiemu wzrostowi finansowemu, jak również próbą zdobycia nowych klientów za wszelką cenę, potrafi być aktualne i trafne, tak czasami twórcy popadają w banały, na czym cierpi sama historia. Szczególnie wtedy, gdy twórcy popadają w hipokryzję i sami korzystają z mechanizmów, które krytykują. Nie brakuje więc licznych celebracji marek, epatowania luksusem, czy też recyklingu motywów z pierwszej części. Film próbuje zabrać głos w sprawach wartości dziennikarstwa we współczesnym świecie, ale nie zawsze pokazuje jego realia w przekonujący sposób, upraszczając drogę Andy do sukcesu.
Diabeł aktorstwem stoi
Chociaż mimo tych problemów film nadal oferuje sporo rozrywki, głównie za sprawą humoru. Ten wydaje się nieco gorszy niż w oryginalnym Diable ubiera się u Prady. Brakuje tu ikonicznych scen, które w przyszłości mogłyby stać się memami, jak te kultowe sceny znane z poprzedniej odsłony. Widzowie nie powinni jednak spodziewać się ostrej satyry, a lekkiego w tonie, miejscami zabawnego filmu, który ma dostarczyć jak najwięcej zabawy. Pomaga w tym stojąca na wysokim poziomie realizacja. Szczególne wrażenia robią kostiumy, ale nie mogło być inaczej, skoro mamy to w końcu film o modzie. Również scenografie pełne detali mogą się podobać, o ile przymkniemy oko na ich ogólną sterylność.
Diabeł ubiera się u Prady 2
GramTV przedstawia:
Kolejnym mocnym punktem filmu są postacie. Meryl Streep jako Miranda Priestly ponownie kradnie show, ale tym razem jej postać pełni nieco inną funkcję. Zamiast wszechwładnej tyranki widzimy kobietę zmuszoną do kompromisów, zależną od reklamodawców i korporacyjnych decyzji. To interesujący kierunek, który dodaje postaci głębi i pozwala dostrzec w niej wręcz tragiczny wymiar, jako ostatnią reprezentantkę świata, który bezpowrotnie znika. Anne Hathaway jako Andy wypada solidnie, lecz jej bohaterka po czasie traci na wyrazistości. Gdy w pierwszym filmie była kimś, kto odkrywa świat mody, tak teraz już jako doświadczona dziennikarka, powinna zaoferować pełniejsze spojrzenie na całą branżę, a tak niestety nie jest. Szczególnie jej misja ratowania podupadającego dziennikarstwa miejscami brzmi zbyt naiwnie. Na drugim planie wyróżnia się Emily Blunt, której Emily przeszła jedną z ciekawszych przemian. Z podporządkowanej asystentki w osobę realnie wpływającą na branżę. Jej cynizm i cięty język wprowadzają energię, której często brakuje w głównym wątku. Również Stanley Tucci jako Nigel pozostaje charyzmatyczny, choć jego rola jest bardziej ograniczona i nie oferuje już tak emocjonalnych momentów jak wcześniej.
Diabeł ubiera się u Prady 2 działa jako nostalgiczny powrót po dwudziestu latach do świata mody i bohaterów fikcyjnego magazynu Runway, oferując interesujące wątki dotyczące współczesnego świata, ale niestety nie potrafiąc ich odpowiednio pogłębić. Brakuje tu przede wszystkim świeżości i oryginalnych pomysłów, ale na to może przyjdzie czas w ewentualnej trzeciej części. Patrząc na to, jakim sukcesem kinowym może okazać się film, nie ma wątpliwości, że to nie koniec historii Andy i reszty bohaterów.
6,0
Diabeł ubiera się u Prady 2 to pełna stylu, dobrze zagrana, lecz zbyt bezpieczna kontynuacja, który oferuje ciekawy komentarz o współczesnych mediach, ale nie dorównuje oryginałowi w żadnym aspekcie.
Plusy
Podejmuje aktualną tematykę kryzysu mediów
Dostarcza sporo rozrywki
Świetne aktorstwo, szczególnie Meryl Streep i Emily Blunt
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!